Ariana dla WS | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

3 września 2018

Feel the beach, czyli jak szybko uzyskać plażowy look...


Hej! 

Lato praktycznie już się kończy. Mimo iż za oknem słońce jeszcze cudnie grzeje, wakacje się skończyły, a wraz z nimi dla większości to czas, aby wrócić do rzeczywistości - szkoły, pracy po super urlopie. Wielu z Was pewnie tłumnie ruszyło nad morze, czy to Bałtyckie, czy to jakieś inne... Piaszczyste plaże, promienie słońca muskające skórę, no i kąpiele w słonej wodzie. Po takich zazwyczaj nasze włosy są super, robią się lekkie loczki, a rozwiane przez wiatr tworzą super efekt na głowie. 
Nie trzeba jednak kąpieli w morzu, aby uzyskać taki efekt. W drogeriach jest mnóstwo dostępnych kosmetyków do włosów. Ja skuszona promocją w Rossmannie  zakupiłam spray solny do włosów od Isana - Style 2 Create, Feel the beach.
Opis producenta: 
Nadaje włosom fale prosto z plaży i matowość. Zbyt perfekcyjna i dobrze ułożona fryzura jest nudna. Przy pomocy sprayu solnego nadaj swoim włosom luźny wygląd prosto z plaży (beach look) i wprowadź delikatne fale we włosy. Formuła Feel the Beach: pozostawia matowe wykończenie włosów, nadaje włosom delikatne fale prosto z plaży, tzw. beach waves, działa nawilżająco.
Sposób użycia: 
Spryskaj sprayem solnym osuszone ręcznikiem włosy, a uzyskasz ich swobodny, plażowy wygląd. Dla uzyskania lepszego efektu wysusz włosy na powietrzu lub dodaj im nieco objętości stosując suszarkę.
____
Oczywiście tak jak pisze producent można użyć produktu na mokre włosy i wysuszyć suszarką, jednak nie polecam tego sposobu.

Składniki: Aqua, Alcohol Denat., Magnesium Sulfate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Glycerin, Parfum, VP/VA Copolymer, Maris Sal, Panthenol, Polyglyceryl-5 Oleate, Sodium Cocoyl Glutamate, Citric Acid, Glyceryl Caprylate, Lactic Acid.

Efekty: 

i jak? Używaliście takich cudów? Lubicie taki efekt na włosach? 

28 maja 2018

Perfekcyjne brwi w mniej niż minutę ?

Hej Kochani.


Tęskniliście?  
Ja troszkę tak! Próbuję się ogarnąć jako młoda mamusia i kiedy już myślę, że daje radę i mogę wrócić do blogowania, okazuje się, że mój synek wchodzi w nowy etap i trzeba bujać, tulać, trzymać przy cycku... i plany blogowania palą się na panewce.
Ale nie! Postanawiam, że co by nie było, waliło się i paliło, kilka chwil dziennie muszę poświęcić Wam. 

Lubię, kiedy moja mama robi nietrafne zakupy w Rossmannie, bo wszystko co jej nie odpowiada trafia w moje łapki. Tym razem mama oddała mi ostatnio popularne na fb i instagramie stemple do makijażu brwi. Te kupowane w popularnej drogerii są od firmy Kiss, dostępne w dwóch wzorach i kolorach.

PRZYGOTOWANIE I STOSOWANIE 
1. Nawilżyć skórę za pomocą primera lub podkładu płynnego.
2. Nacisnąć część ze stempelkiem na proszek do brwi.
3. Umieścić stempel na wysokości swojej kości brwiowej, aby ustalić położenie. Następnie delikatnie położyć stempel na skórze i nacisnąć.

SKŁADNIKI Talc, Mica, Magnesium Myristate, Zinc Stearate, Phenyl Trimethicone, Dipentaerythrityl Hexahydroxystearate/Hexastearate/Hexarosinate, Triethylhexanoin, Sorbitan Isostearate, Methicone, Tocopheryl Acetate, aluminum Hydroxide, Dimethicone, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Helianthus Annuus (sunflower) Seed Oil, Argania Spinosa Kennel Oil, Phenoxyethanol. May Contain (+/-): Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Titanium Dioxide (CI 77891).


Jak nakładanie (a dokładniej efekt) wygląda na zdjęciach?
Brwi niepomalowane
Brwi niepomalowane


Brew pomalowana pomadą Kiss w kolorze soft brown
Efekt końcowy.


Co myślę o tym produkcie? 

Zaznaczam, że robiłam to dopiero drugi raz..
Tak jak to napisał producent. Na brwi nałożyłam pędzlem lekko podkład.
+ "Wyciapałam" stempelkową gąbeczkę w cieniu i powoli przyłożyłam do brwi z wewnętrznej strony, po czym przyciskałam w kierunku kącika zewnętrznego. Jakoś wyszło. Na zdjęciach z pomalowanymi stemplem brwiami widać jednak, że nie jest to idealne pomalowanie. stempel wyjeżdża lekko poza brwi i potrzeba precyzji by zrobić to dokładnie. Jednak od czego są waciki do uszu, którymi można wszystko poprawić i wymazać tam gdzie trzeba.
+ Uważam, że jeśli się wyćwiczy rękę, tak aby wiedzieć gdzie dokładnie przyłożyć stempel tak by wyglądał dobrze na brwiach może to być super produkt, zwłaszcza dla tych którzy mają problem z samodzielnym malowaniem brwi, albo tych, którzy szybko muszą się pomalować, tak by nie wyglądać jak "kreciki" ;)

*W moim przypadku i w danym momencie mojego życia, jest to super produkt dla mnie...
Nie ukrywam, że czas na full makeup może i mam, ale przez panujące upały nie koniecznie chce mi się malować kolorowo i jakoś mocno. Naturalny makeup zdecydowanie wystarczy. 

Aktualnie są w promocji za 31,99zł , a cena regularna to 39,99

Używacie takich wynalazków? Może macie w zamiarze? Co o nim sądzicie?

5 maja 2018

Bursztynek, bursztynek znalazłam go na plaży...

Hej Drodzy Czytelnicy! 

Pisałam już na moim facebookowym fanpage pisałam już o tym,że mogę mieć teraz lekki zastój, albo po prostu moja aktywność tutaj jak i na Waszych blogach może zmaleć. Otóż od dokładnie 2tygodni jestem mamą wspaniałego i uroczego chłopca, który wypełnia mi cały dzień i całą moją uwagę. Ja jeszcze do końca nie obyłam się z całą nową sytuacją i nie potrafię zorganizować sobie czasu tak, aby poświęcać Wam tyle czasu ile miałam. Z dnia na dzień jest lepiej, także mam nadzieję, że wrócę tutaj lada dzień tak aby być dostatecznie aktywną tu i u Was. Proszę Was o odrobinę wyrozumiałości i cierpliwości. シ

Dziś jestem tu aby napisać Wam o zestawie jaki mam okazję testować od jakiegoś czasu. Jako posiadaczka mroźnego/srebrzystego blondu , włosomaniaczka, muszę bardzo nawilżać włosy, szczególnie na końcach, które mimo wszystko wydają się przesuszone i napuszone.
Ucieszyłam się, że w jednym z shinyboxów otrzymałam ten zestaw, ponieważ wiele słyszałam o wcierkach Jantar.
Opis produktu:
Zawiera naturalny wyciąg z bursztynu, kompleks witamin A, E, F oraz Inutec naturalny prebiotyk o doskonałych właściwościach kondycjonujących. Wyciąg z bursztynu pielęgnuje, wzmacnia i wygładza włosy, równocześnie zapobiega ich przetłuszczaniu. Jako naturalny filtr słoneczny chroni przed szkodliwym działaniem środowiska. Po umyciu włosy stają się jedwabiste, miękkie, lśniące i podatne na układanie.

🌻Jantar Medica, szampon z wyciągiem z bursztynu do włosów zniszczonych, 330ml: 
Szampon do włosów zawiera wyciąg z bursztynu, który pielęgnuje, chroni i odżywia włosy. Biotyna przywraca włosom połysk i elastyczność. Arginina pobudza wzrost włosów. Niacynamid poprawia kondycję włosów, ogranicza ich wypadanie. Kreatyna odbudowuje strukturę włosów.
Sposób użycia: niewielką ilość szamponu nanieść na mokre włosy, masować do uzyskania piany, spłukać.
Składniki aktywne: bursztyn, biotyna, arginina, niacynamid, keratyna. 0% oleju parafinowego, alkoholu etylowego, barwników, bha.

Co myślę o tym produkcie?
Ma lekki, przyjemny zapach, który kojarzy mi się z szamponem z czarnej rzepy. Kremowo - żelowa konsystencja bardzo dokładnie rozprowadza się na włosach. Szampon dobrze się pieni, a to dla mnie jest niezwykle ważne, ponieważ bardzo lubię pieniące się produkty. Kremowa piana koi i jakoś robi się tak jakoś przyjemniej. シ Szampon dokładnie oczyszcza, co widać po tym, że włosy są strasznie tępe po umyciu, a mimo to dobrze się rozczesują.

🌻Jantar Medica, mgiełka z wyciągiem z bursztynu, do włosów zniszczonych, 200ml:
Mgiełka z wyciągiem z bursztynu odżywia i nawilża włosy od pierwszego zastosowania. Zaawansowana formuła mgiełki, oparta na długiej tradycji wykorzystywania unikalnych właściwości bursztynu. Mgiełka zawiera bursztyn, który pielęgnuje, chroni, odżywia. Biotyna przywraca włosom połysk i elastyczność. Arginina pobudza wzrost włosów. Niacynamid poprawia kondycję włosów, ogranicza ich wypadanie. Proteiny wygładza i nadaje miękkość. Keratyna odbudowuje strukturę włosów.
Sposób użycia: spryskać suche lub wilgotne włosy. Nie spłukiwać. Nie rozpylać w kierunku oczu.
Składniki aktywne: bursztyn, biotyna, arginina, niacynamid, proteiny, keratyna.

Co myślę o tym produkcie?Mgiełki użyłam jako pierwszej, z uwagi na to, że skończyła mi się odżywka do rozczesywania włosów. Muszę przyznać, że bardzo miło mnie zaskoczyła z uwagi na to, że po spryskaniu nią włosów okazało się, że bez problemu mogę je rozczesać. Mgiełka ma przyjemny zapach tak samo jak i szampon, jednak nie pachnie czarną rzepą. Nie trzeba jej dużo aby włosy świetnie się rozczesywały i były milsze w dotyku.

🌻Jantar Medica, serum z wyciągiem z bursztynu, do włosów zniszczonych, 30ml:
Serum posiada zaawansowaną formułę opartą na długiej tradycji wykorzystywania unikalnych właściwości bursztynu.
Sposób użycia: na umyte wilgotne włosy nanieść niewielką ilość serum. Pozostawić na 5 minut, następnie spłukać.
Składniki aktywne: bursztyn, arginina, niacynamid, biotyna, kreatyna.

Co myślę o tym produkcie?
Szczerze powiedziawszy na początku myślałam, że nie będę w stanie zrecenzować tego produktu, ponieważ jak na serum opakowanie jest bardzo małe. Okazało się, że te magiczne 30ml starczy na dość długo, z uwagi na to, że produkt dzięki swojej kremowej konsystencji jest bardzo wydajny i nawet mała ilość jego dobrze rozprowadza się na moich włosach o długości trochę za łopatki. Nakładam go po myciu jak maskę na kilka do kilkunastu minut, a później spłukuję chłodną wodą. Moje włosy są miłe w dotyku jakby mniej puszące się.
Używam też odrobiny tego serum z dodatkiem olejku arganowego i mgiełki z tego zestawu napsikanej na rękę na wysuszone włosy i nie spłukuję. Efekt jest całkiem fajny, ponieważ włosy lekko falują się i dostają takiego plażowego looku. シ

Używając regularnie całego zestawu zauważyłam, że moje włosy jakby ruszyły z miejsca i w końcu zaczęły szybciej rosnąć. Dodatkowo są bardziej nawilżone, mniej puszące się i ładnie pachną.
Ten zestaw na pewno nie będzie tylko testowym zestawem, ale będę chciała jeszcze do niego wrócić.

A Wy? Używaliście produktów od Jantar? Może macie jakieś ulubione zestawy do włosów godne polecenia?
buziaki

17 kwietnia 2018

Nawilżenie podczas demakijażu...

Hej Kochani~! 

Ostatnio moja skóra powariowała. Ulubione płyny do demakijażu zaczęły się kompletnie nie sprawdzać. Jakiś czas temu będąc w aptece i kupując emolienty do wyprawki dla synka kupiłam również płyn do demakijażu firmy Oillan Balance, który był w promocji. W aptece "Zdrowie" kosztował 9.90.
🌸Opis produktu:
Płyn do codziennego oczyszczania wrażliwej, odwodnionej i suchej skóry. Struktury micelarne skutecznie usuwają makijaż i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry, nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej. Kwas hialuronowy i ekstrakt z alg Durvillea Antartica intensywnie nawilżają skórę, chroniąc ją przed przesuszeniem. D-pantenol łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.

🌸Skład:
Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Pentylene Glycol, Sodium Cocoamphoacetate, Polysorbate 20, PEG - 12 Dimethicone, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Durvillea Antartica Extract, Allantoin, Betaine, Decylene Glycol, Citric Acid, 1,2-Hexanediol, Phenoxyethanol
🌼Moje wrażenia po użyciu Micelarnego płynu do demakijażu od Oillan Balance.
Produkt ma właściwości łagodzące, nawilżające i oczyszczające.
Mam mieszany typ skóry twarzy, a miejsca suche przez cały rok to zmora w okolicach 'strefy T'. Co bym nie używała, to mój nosek wiecznie się łuszczy, a nie ukrywajmy, nie wygląda to wcale dobrze podczas makijażu. Podkład brzydko łuszczy się i rolluje na nosie i wygląda jak popękana ziemia w lato.
 Już po dwóch użyciach tego płynu do demakijażu zauważyłam sporą różnicę w kondycji mojej skóry. Zaczęła być super nawilżona, jędrna i elastyczna. - Nie mylmy z tłusta, nie nie!
Płyn dobrze radzi sobie z makijażem... także tym wodoodpornym i mega ciemnym smoky eyes. Ma delikatny zapach i najważniejsze... nie podrażnienia oczu, co niestety udaje sie ostatnio co drugiemu płynowi jaki używam. Ma wodnistą konsystencję. Działaniem mogłabym przyrównać go do niejednego płynu dwufazowego, ten jednak nie zostawia tłustego filtra na twarzy.
Lubię kombinować i testować tego typu rzeczy,jednak myślę, że ten zostanie w mojej kosmetyczce na dłużej.
A Wy? Używałyście tego typu produkty? Może któraś z Was miała go w swoim zestawie kosmetyków? Co o nim sądzicie?
Buziaki 😙😙

11 kwietnia 2018

Klej do rzęs, który zdecydowanie mnie zadziwił.

Cześć! 
Wiosna już w pełni. Od rana świeci piękne słońce, ptaszki śpiewają... Kojarzy mi się to z moją rodzinną miejscowością i porankami na ogrodzie przy kawie. Ile bym dała, aby usiąść tak czasami na kanapie ogrodowej i rozkoszować się promieniami słońca od samego rana.

Dziś mam dla Was notkę kosmetyczną. Kolejną... tak, tak! wiem, że je uwielbiacie :P
Dziś jednak nie balsamowo, nie błyszczykowo, a klejowo rzęsowo.
Wiele osób chce mieć piękne, wspaniale gęste i długie rzęski. Niektóre Panie przedłużają je u kosmetyczki. (tu swoje czytelniczki z Holandii odsyłam do super kosmetyczki na fanpage Facebook Pani Alicji Frątczak, super stylistka rzęs) Ja niestety się w takie rzeczy nie bawię, iż prawie codziennie maluję się dość mocno, a przy demakijażu rzęski byłyby zapewne wyrywane.
Ratuję się kępkami i paskami rzęsek, które super się sprawdzają przy codziennym jak i wieczorowym makijażu. Do tego by ich używać trzeba też zaopatrzyć się w dobry klej do rzęs. Taki, który ma trzy najważniejsze cechy cieszy najbardziej - cena, trwałość, łatwa aplikacja. 


Najpierw o tym, który używałam ostatnio i szczerze Moje Drogie, polecam omijać szerokim łukiem. Dokładniej chodzi o Donegal - klej do rzęs transparentny. Co prawda w fajnym aplikatorze w pędzelku, ale po wyschnięciu tworzył swego rodzaju skorupę podrażniającą oko. nie był też przezroczysty, a dziwnie 'szklany' i bardzo brzydko wyglądał. Do tego po około tygodniu codziennego używania zaczął być bardzo gęsty i ciągnąć się, co wcale nie pomagało w aplikacji. Co prawda kosztował nie całe 15 zł - więc cena kusząca, jednak nie jest wcale wart tego pieniążka.

Jednak nie o tym dziś chciałam napisać.
Dziś o moim ostatnim zakupie - kleju do rzęs od Labo Beauty, który kupiłam w drogerii Natura w cenie 9.90.
 Tak po prawdzie, kupiłam go tylko po to by mieć go na kilka dni, aby dotrwać do promocji w Rossmannie, która od wczoraj obowiązuje na kolorówkę. Nie mniej jednak... Już z promocji w Rossmannie nie skorzystam z uwagi na to, że ten klej bardzo, ale to bardzo mnie zadziwił i mega zadowolił.
Używałam już naprawdę wielu klejów i ten zdecydowanie jest jednym z faworytów. Serio!
Klej pierwotnie ma mleczny kolor, jednak po wyschnięciu jest kompletnie przezroczysty i wcale nie widać go na powiece. Super klei i podczas całodziennego noszenia rzęska w żaden sposób się nie odkleiła. Wystarczy dosłownie kapka, aby rzęski dokładnie trzymały się przyklejone na oczku. ;)
Co do momentu demakijażu i momentu ściągania rzęsek...
Klej mimo iż trzyma się na powiece wraz z rzęskami cały dzień nie jest wodoodporny. Mimo to jeśli zlejemy go lekko wodą (jak w momencie deszczu tworzonego pod prysznicem) rzęski nie odrywają się same z siebie. Trzeba je lekko pociągnąć aby oderwać je od skóry. I tu pojawia się kolejny plus, ponieważ namoczony klej łatwo schodzi po pociągnięciu i przede wszystkim nie wyrywa naszych rzęs. Super!
Dla porównania dwa kleje o których wspomniałam w poście.
Donegal tworzący skorupę i Labo Beauty super dopasowujący się do koloru makijażu.
Widzicie różnicę? :D
A Wy? Jeśli już używacie doczepianych rzęsek, pasków bądź kępek... Jakiego kleju używacie? Jaki jest Wasz ulubiony?
Miłego dnia Kochani :*

14 marca 2018

Liście zielonej oliwki zamknięte w małej butelce.

Podejrzewam, że każdy z nas zna firmę kosmetyków Ziaja.
Często, gęsto blogerzy zachwalają ich produkty w swoich postach. Ja sama to zrobiłam kilka razy i dziś również napiszę o jednym z produktów tej marki.
Przypominam, że jest to jedna z niewielu Polskich marek, która oferuje produkty do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, bazujące na naturalnych składnikach, stworzone dla każdego typu skóry jak i na każdą kieszeń, a to ostatnie plusuje bardzo dobrze. No i kosmetyki nie są testowane na zwierzętach.
Ostatnim razem pisałam o świątecznym zestawie Capuacu. Dziś napiszę o czymś co kompletnie mnie zadziwiło, z uwagi na to, że naprawdę nie wiedziałam, że Ziaja produkuje takie kosmetyki. Dla osób, które mają problem ze skórą, łuszczącą się, suchą, często dermatolodzy proponują kąpiele w produktach z emolientami. Sama czasami stosuję tego typu kosmetyków, aby bez użycia balsamu po umyciu się moja skóra była nawilżona.
Krótko mówiąc emolient w kosmetyce to preparat natłuszczający skórę. Wytwarza na jej powierzchni warstwę okluzyjną, która ogranicza odparowywanie wody z naskórka.

Jakiś czas temu dostałam Oliwkę do mycia skóry właśnie od firmy Ziaja.
Tak jak wiele z produktów Ziaji również ten ma wiele zastosowań. (i tak też pisze producent)

Działanie:
• idealnie nawilża i natłuszcza skórę 
• odświeżają i wzmacniają skórę oraz chronią przed utratą wody 
• nadaje długotrwałe uczucie orzeźwienia i komfortu 
• łagodnie oczyszcza i chroni przed wysuszaniem skóry 

Sposób użycia:
• można stosować na skórę twarzy i ciała. omijać okolice oczu. 
• prysznic: do mycia stosować niewielką ilość, dokładnie spłukać. 
• kąpiel: wlać do ciepłej wody 2-3 nakrętki olejku. po kąpieli delikatnie osuszyć skórę.
 Co myślę o tym produkcie?
Mogłabym tu wypisywać 'ohy' i 'ahy' odnośnie kolejnego sprawdzonego przeze mnie produktu od firmy Ziaja. Naprawdę nie spotkałam się jeszcze, a bynajmniej nie pamiętam o tym, aby ktoś pisał niepochlebnie o ich kosmetykach.
Dla mnie ten produkt okazał się strzałem w dyszkę! Stosowałam go najczęściej jako oliwkę do kąpieli. Po takich kąpielach czułam, że moja skóra nie jest nadmiernie wysuszona, a gładka i jedwabista jak po użyciu balsamu.
Używałam jej tylko na próbę na skórę twarzy, tak aby sprawdzić jak moja cera się zachowa przy tym produkcie. Okazało się, że oliwka świetnie nawilżyła moją buzię. Kompletnie poprawiła stan strefy T z którą w okresach zimowych mam wielki problem, ponieważ płatki nosa są wiecznie suche. Po zastosowaniu tego kosmetyku problem zaginął.
Oliwkę stosowałam także jako preparat na suche dłonie. Wcierałam niewielką ilość produktu w ręce, które tak jak moja twarz w okresie zimowym potrzebuje więcej uwagi. Skóra moich rąk po krótkim zabiegu i wchłonięciu się oliwki była nawilżona i po kilku zastosowaniach problem z miejscami suchymi między palcami i na kostkach zniknął.

POLECAM bardzo gorąco ten produkt, no bo jak tu go nie polecać, skoro ma tak wiele zastosowań i sprawdza się? :)
Cena za 270ml to 14 - 18 złotych, a sam produkt jest dość wydajny.
buziaki Kochani. 

2 marca 2018

szampon z "płynnym złotem Maroka"

Hej Kochani.

Przez ostatnie kilka dni nie miałam za bardzo czasu na blogowanie. Przeprowadzka wykończyła  mnie jak i męża. Nikomu stanowczo nie polecam przeprowadzania się w ostatnich miesiącach ciąży, gdzie nie możesz za bardzo pomóc, a prace lekkie musisz rozkładać na raty. Na szczęście nie zostało dużo do układania - bardziej takie kosmetyczne rzeczy, a więc mam trochę czasu dla Was :) Nadrabiam więc wizyty u Was. :*

Pisałam już kiedyś o masce od firmy PROSalon. Dziś chciałam Wam trochę powiedzieć o szamponie do włosów także z tej firmy, który ostatnio używałam.
CHANTAL ProSalon Szampon z olejkiem arganowym to szampon, który przyciągnął moją uwagę tylko ze względu na to, że "skoro używamy maski z tej serii kupmy też szampon" - mówił mąż.
Seria z olejkiem arganowym jest przeznaczona do włosów zniszczonych , suchych i bardzo szorstkich bez najmniejszego blasku. Dzięki zawartości olejku arganowego, wykazują silne działanie odżywcze, rewitalizujące i nawilżające. Ze względu na wysoką zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych, olej bardzo dobrze stymuluje wzrost włosów. Tworzy film ochronny wokół włosa, dzięki czemu są one wygładzone i łatwo się rozczesują. Dzięki niemu końcówki przestają się rozdwajać, a włosy lepiej rozczesują. Linia produktów na bazie olejku arganowego bogatego w kwasy omega-6, witaminę E oraz antyoksydanty, zapewnia włosom młodość i witalność. Regularne stosowanie szamponu przywraca włosom siłę i witalność, stają się one sprężyste, elastyczne i pełne blasku.
Skład produktu: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamidpropylamine Oxide, Coco-Glucoside, Glycol Distearate, Lauramide MEA, Stearamide MEA, Sodium Chloride, PEG/PPG-15/15 Dimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Polysorbate-20, Panthenol, Polyquaternium-10, Hydroxypropyl Methylcellulose, Disodium EDTA, Parfum, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazoinone, Methylisothiazolinone Urea, Citric Acid, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, CI 15985, CI 47005.

Używam tego szamponu od jakiegoś miesiąca i jestem z niego bardzo zadowolona. Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam było to, że włosy dobrze się rozczesują.
Szampon bardzo dobrze się pieni i oczyszcza włosy. Po wysuszeniu włosy są miękkie i błyszczące. Dobrze się rozczesują nawet wtedy kiedy zdarzy mi się zapomnieć o odżywce. Zdecydowanie mniej ich wypada i wydaje mi się, że są bardziej wygładzone i nawilżone. Jestem posiadaczką lekko falujących się włosów, ale bardziej lubię kiedy są proste i ułożone. Używając tego szamponu zrobiły się "ułożone". Mam tu na myśli to, że są bardziej gładkie i proste jak po użyciu szczotki do modelowania bądź prostownicy zakręcając same końce.

Moim zdaniem to super efekt jak za taką cenę i efekt uzyskany dzięki drogeryjnemu kosmetykowi.
Można kupić go w drogeriach stacjonarnych takich jak hebe, bądź też sklepach typowo fryzjerskich, a koszt takiego szamponu w 1l. opakowaniu waha się między 20-25 złotych.
Dobrze jest używać go z odżywką bądź maską z tej serii.

Na dziś to tyle.
Mróz za oknem nie puszcza, autka rano ciężko odpalają, a dłonie i policzki czerwienieją i są podrażnione. Uważajcie więc na siebie :*
Buziaki ;*

27 lutego 2018

Która maskara najlepsza? - kilka drobnych recenzji tanich tuszów

Hej Kochani! 🌺

Dziś znów kosmetycznie, makijażowo.
Pisałam już nie raz i nie dwa na temat różnych recenzji kosmetyków, dziś jednak postanowiłam, że takie typu tusz do rzęs, będę robić po kilka w jednym poście. W mojej kosmetyczce znajduje się kilka maskar, które z różnych powodów się w niej znalazły. A to cena kusząca, a to fajnie wyglądająca szczoteczka, albo którejś nie miałam i zwyczajnie chcę przetestować...

Pierwszą jaką Wam dziś przedstawię jest maskara od
Essence z serii 'Get big lashes' Volume boost
👍ma bardzo intensywny ciemny kolor
 👍fajnie rozdziela rzęski
 👍wydłuża rzęsy jednak nie jest to jakieś super mega wydłużenie
 👍wygodna gęsta szczoteczka 
👍nie osypuje się 
👍przy zmywaniu nie ma z nim problemów 

👎spodziewałam się większego wydłużenia 

cena - około 10-12 złotych
 ogólnie oceniam go 4/5

Kolejny tusz do rzęs to
Pierre Rene - Volume Rich Mascara znaleziony przez przypadek, na promocji w drogerii Natura. I to jest ten tusz, który kupiłam 'bo nie miałam nigdy takiej szczoteczki'.
👍super czarny
👍fajna konsystencja
👍pogrubia rzęsy
👍jest zmywalny samą wodą
👍nie rozmazuje się
👍nie osypuje się

👎przy nałożeniu kilku warstw skleja rzęsy
👎nie wydłuża rzęs
👎brak efektu "WOW"
👎trzeba sporo się namachać, aby efekt był w ogóle widoczny

 Dobry dla osób które cenią sobie naturalny look.

cena - 10-17 złotych
ogólna ocena 2/5

Ostatnim kandydatem dzisiejszego zestawienia jest zdecydowanie jeden z moich ulubieńców.
Maskara od Wibo Queen Size, Maximum Volume Mascara polecany przez Weronikę Książkiewicz. Wstyd mi się przyznać, ale maskara już jest tak wyświechtana i na końcówce przydatności, jednakże musiałam o niej napisać. Kiedy tylko zaopatrzę się w nową dodam refke. 
👍wyraźnie wydłuża rzęsy
👍 pogrubia rzęsy
👍jest trwały
👍podkręca rzęsy
👍niska cena w stosunku do uzyskanego efektu
👍jest łatwo dostępny
👍nie osypuje się
👍łatwy w aplikacji mimo zaokrąglonej szczoteczki

👎jest mało wydajny 
👎dość szybko wysycha
👎aby uzyskać super efekt, trzeba malować kilka razy, ponieważ nie zawsze przykleja się do końcówek rzęs

cena - 8-13 złotych
ogólna ocena 4,5/5
i tu zrobiłam błąd,że do zdjęć 'pokazowych' założyłam tak duże soczewki
 które całkowicie psują efekt. :( 
W kolejnym poście opisze te z trochę wyższej półki i przy tym pozbędę się tych niechcianych, bo szczerze sama nie wiem co tam mam, a czego nie mam 😶
A jakie są Wasze ulubione maskary?

Miłego dnia 😗😗🧡

23 lutego 2018

PINK IS NEW BLONDE! Efekt niepożądany, jednak nie taki zły!


Cześć Moi Drodzy. 

Z włosami eksperymentowałam odkąd pamiętam. Na początku rudości i przyciemnianie, a kiedy tylko skończyłam gimnazjum zaczęłam szaleć z różnymi kolorami. (właśnie zdałam sobie sprawę, że to już ponad 10 lat temu) było Wszystko było spowodowane wzorowaniem się na stylizacjach muzycznego nurtu visual kei zwanego też j-rockiem. Artyści mieli na głowach wtedy na włosach przeróżne kolory i cięcia. Moje włosy były poddane takim zabiegom jak panterkowe wzory, paski, kolorowe grzywki, a z czasem całe pukle. Całkiem zabawne czasy jeśli sobie to wszystko wspominam.
Włosy na pastelowe kolory farbowałam regularnie do 23/24 roku życia, a później co jakiś czas na chwilę lubiłam wrócić do tego, by choć na chwilę zaszaleć.
Ostatecznie pozostałam przy ultra jasnym blondzie, najlepiej w tych mroźnych barwach, srebrno białych. Jako iż jestem naturalną blondynką szybko jednak było widać na nich odrosty i średnio co trzy tygodnie trzeba było farbować i tak w kółko. I bogu dzięki za modowe trendy w farbowaniu - ombre, sombre i tym podobne za to, że w końcu moje włosy mogą odpocząć od rozjaśniania i farbowania, a ja mogę chodzić z naturalnym odrostem i swoimi ukochanymi rozjaśnianymi końcami.
Niestety te super mroźne blondy żółkną. Pozbywam się ich używając fioletowego szamponu nadającego włosom platynowy odcień. No i znów mogę cieszyć się ulubionym kolorem.

No i tutaj pojawia się ten główny temat. PINK is new BLONDE.
Przez jakieś dwa tygodnie nie używałam fioletowego szamponu, bo ze zwykłego lenistwa, nie chciało mi się iść do sklepu. Kiedy w końcu się zebrałam, dodatkowo kupiłam srebrną płukankę z Joanny. 

❧Umyłam niebieskim szamponem włosy, osuszyłam je. 
❧Do miseczki wlałam maski do włosów (w moim przypadku prosalon milk and honey), oraz trzy nakrętki płukanki
❧Dodałam kilka kropli olejku arganowego
❧Wymieszałam wszystko ze sobą
❧Dokładnie nałożyłam na włosy i trzymałam 20 minut. 
❧po czym dokładnie spłukałam i wysuszyłam włosy. 
Ku mojemu zdziwieniu na włosach ukazał się lekko różowy odcień. Z uwagi na moje wcześniejsze eksperymenty nie specjalnie się tym przejęłam.

EFEKTY!

Kolor od razu po zrobieniu.
Zależy od światła i perspektywy kolor był bardziej bądź mniej intensywny.

Kolor po jednym myciu:
No i widzicie! Już po pierwszym myciu kolor różowy zniknął z górnych partii włosów, a intensywniejszy został tylko na końcach, które we wcześniejszych czasach były częściej poddawane zabiegom farbowania i prostowania.
Niestety kolor utrzymuje się dłużej na włosach zniszczonych, jednak widać, że płukanka mimo wszystko gdyby poprawnie ją zastosować dałaby poprawny efekt srebra na włosach.

*na pierwszym zdjęciu, na samej górze posta kolor jest bardziej intensywny z uwagi na ingerencję programu obrabiającego zdjęcia i dodającego elementy typu okulary czy wąsy. 

A Wy co myślicie? Znaliście taki sposób szaleństw z włosami?
Myślę, że to super sposób na chwilową zmianę dla bardzo jasnych blondynek. 

buziaki Kochani.
Miłego weekendu. 😗😙