14 maja 2018

Sieciówkowa wishlista

HEJ!

Jak tam minął Wam majówkowy weekend? U mnie bardzo spokojnie, na przyzwyczajaniu się do nowej sytuacji jaką mamy w domu i do planowania dnia według potrzeb Naszego synka. Za wcześnie jeszcze dla Nas na szaleństwa i wypady nad morze, ale niedługo napewno to nastąpi. Ciąża bardzo mnie odmieniła, nie tylko psychicznie, ale i fizycznie.. Moje ciało się zmieniło... Biodra lekko poszerzyły, piersi są o kilka rozmiarów większe w stosunku do rozmiarów przed ciążą...
Mimo iż straciłam kilka zbędnych kilogramów po porodzie zdecydowanie muszę zmienić garderobę, ponieważ wątpię, abym zmieściła się w szybkim czasie w rozmiar 34/36 o ile w ogóle w niego jeszcze wejdę...
Nie mam zaufania do ubrań z Zaful czy Rosegal, szczególnie takich dopasowanych, a teraz ta rozmiarówka może być lekko przekłamana, więc postanowiłam rozejrzeć się w sieciówkach nad jakimiś ładnymi ubrankami.


Już w tamtym roku bardzo polubiłam się ze stylem boho. W tym również chciałabym w tym stylu się ubierać. Jest zwiewny, kolorowy i bardzo dziewczęcy, zarazem kojarzy mi się z 'dziećmi kwiatami' i Woodstockiem.

 Marynarka w pasy z Orsay || Spódnica z New Yorker
 


A Wy jakie sklepy lubicie? W których kolekcje podobają Wam się najbardziej? moim no1 zdecydowanie jest ORSAY

5 maja 2018

Bursztynek, bursztynek znalazłam go na plaży...

Hej Drodzy Czytelnicy! 

Pisałam już na moim facebookowym fanpage pisałam już o tym,że mogę mieć teraz lekki zastój, albo po prostu moja aktywność tutaj jak i na Waszych blogach może zmaleć. Otóż od dokładnie 2tygodni jestem mamą wspaniałego i uroczego chłopca, który wypełnia mi cały dzień i całą moją uwagę. Ja jeszcze do końca nie obyłam się z całą nową sytuacją i nie potrafię zorganizować sobie czasu tak, aby poświęcać Wam tyle czasu ile miałam. Z dnia na dzień jest lepiej, także mam nadzieję, że wrócę tutaj lada dzień tak aby być dostatecznie aktywną tu i u Was. Proszę Was o odrobinę wyrozumiałości i cierpliwości. シ

Dziś jestem tu aby napisać Wam o zestawie jaki mam okazję testować od jakiegoś czasu. Jako posiadaczka mroźnego/srebrzystego blondu , włosomaniaczka, muszę bardzo nawilżać włosy, szczególnie na końcach, które mimo wszystko wydają się przesuszone i napuszone.
Ucieszyłam się, że w jednym z shinyboxów otrzymałam ten zestaw, ponieważ wiele słyszałam o wcierkach Jantar.
Opis produktu:
Zawiera naturalny wyciąg z bursztynu, kompleks witamin A, E, F oraz Inutec naturalny prebiotyk o doskonałych właściwościach kondycjonujących. Wyciąg z bursztynu pielęgnuje, wzmacnia i wygładza włosy, równocześnie zapobiega ich przetłuszczaniu. Jako naturalny filtr słoneczny chroni przed szkodliwym działaniem środowiska. Po umyciu włosy stają się jedwabiste, miękkie, lśniące i podatne na układanie.

🌻Jantar Medica, szampon z wyciągiem z bursztynu do włosów zniszczonych, 330ml: 
Szampon do włosów zawiera wyciąg z bursztynu, który pielęgnuje, chroni i odżywia włosy. Biotyna przywraca włosom połysk i elastyczność. Arginina pobudza wzrost włosów. Niacynamid poprawia kondycję włosów, ogranicza ich wypadanie. Kreatyna odbudowuje strukturę włosów.
Sposób użycia: niewielką ilość szamponu nanieść na mokre włosy, masować do uzyskania piany, spłukać.
Składniki aktywne: bursztyn, biotyna, arginina, niacynamid, keratyna. 0% oleju parafinowego, alkoholu etylowego, barwników, bha.

Co myślę o tym produkcie?
Ma lekki, przyjemny zapach, który kojarzy mi się z szamponem z czarnej rzepy. Kremowo - żelowa konsystencja bardzo dokładnie rozprowadza się na włosach. Szampon dobrze się pieni, a to dla mnie jest niezwykle ważne, ponieważ bardzo lubię pieniące się produkty. Kremowa piana koi i jakoś robi się tak jakoś przyjemniej. シ Szampon dokładnie oczyszcza, co widać po tym, że włosy są strasznie tępe po umyciu, a mimo to dobrze się rozczesują.

🌻Jantar Medica, mgiełka z wyciągiem z bursztynu, do włosów zniszczonych, 200ml:
Mgiełka z wyciągiem z bursztynu odżywia i nawilża włosy od pierwszego zastosowania. Zaawansowana formuła mgiełki, oparta na długiej tradycji wykorzystywania unikalnych właściwości bursztynu. Mgiełka zawiera bursztyn, który pielęgnuje, chroni, odżywia. Biotyna przywraca włosom połysk i elastyczność. Arginina pobudza wzrost włosów. Niacynamid poprawia kondycję włosów, ogranicza ich wypadanie. Proteiny wygładza i nadaje miękkość. Keratyna odbudowuje strukturę włosów.
Sposób użycia: spryskać suche lub wilgotne włosy. Nie spłukiwać. Nie rozpylać w kierunku oczu.
Składniki aktywne: bursztyn, biotyna, arginina, niacynamid, proteiny, keratyna.

Co myślę o tym produkcie?Mgiełki użyłam jako pierwszej, z uwagi na to, że skończyła mi się odżywka do rozczesywania włosów. Muszę przyznać, że bardzo miło mnie zaskoczyła z uwagi na to, że po spryskaniu nią włosów okazało się, że bez problemu mogę je rozczesać. Mgiełka ma przyjemny zapach tak samo jak i szampon, jednak nie pachnie czarną rzepą. Nie trzeba jej dużo aby włosy świetnie się rozczesywały i były milsze w dotyku.

🌻Jantar Medica, serum z wyciągiem z bursztynu, do włosów zniszczonych, 30ml:
Serum posiada zaawansowaną formułę opartą na długiej tradycji wykorzystywania unikalnych właściwości bursztynu.
Sposób użycia: na umyte wilgotne włosy nanieść niewielką ilość serum. Pozostawić na 5 minut, następnie spłukać.
Składniki aktywne: bursztyn, arginina, niacynamid, biotyna, kreatyna.

Co myślę o tym produkcie?
Szczerze powiedziawszy na początku myślałam, że nie będę w stanie zrecenzować tego produktu, ponieważ jak na serum opakowanie jest bardzo małe. Okazało się, że te magiczne 30ml starczy na dość długo, z uwagi na to, że produkt dzięki swojej kremowej konsystencji jest bardzo wydajny i nawet mała ilość jego dobrze rozprowadza się na moich włosach o długości trochę za łopatki. Nakładam go po myciu jak maskę na kilka do kilkunastu minut, a później spłukuję chłodną wodą. Moje włosy są miłe w dotyku jakby mniej puszące się.
Używam też odrobiny tego serum z dodatkiem olejku arganowego i mgiełki z tego zestawu napsikanej na rękę na wysuszone włosy i nie spłukuję. Efekt jest całkiem fajny, ponieważ włosy lekko falują się i dostają takiego plażowego looku. シ

Używając regularnie całego zestawu zauważyłam, że moje włosy jakby ruszyły z miejsca i w końcu zaczęły szybciej rosnąć. Dodatkowo są bardziej nawilżone, mniej puszące się i ładnie pachną.
Ten zestaw na pewno nie będzie tylko testowym zestawem, ale będę chciała jeszcze do niego wrócić.

A Wy? Używaliście produktów od Jantar? Może macie jakieś ulubione zestawy do włosów godne polecenia?
buziaki

21 kwietnia 2018

Podróżowanie przez zajadanie....

Cześć! 

Wielu z nas marzy o podróżach. Wielu z nas lubi jeść i podczas podróży chce spróbować wszystkich regionalnych produktów i potraw. A co zrobić jeśli się gdzieś było i chce się przywrócić wspomnienia? Moim zdaniem najlepiej zrobić to właśnie poprzez jedzenie.
Seria postów, którą mam zamiar stworzyć "podróżowanie przez smakowanie" ma na celu przenieść nas na chwilę w miejsca gdzie się je dane potrawy. Czego koniecznie spróbować będąc w danym miejscu.

1 - Zacznijmy od Polski.
Wszyscy obcokrajowcy jakich znam w Polsce zawsze próbują pierogów, ruskich, z mięsem, kapustą... Jednak te z ziemniakami i twarogiem znane są im najbardziej i najbardziej je lubią. Ja sama żyjąc w Holandii przez jakiś czas myśląc o kuchni polskiej myślałam właśnie o pierogach. Myślę, że na naszej mapie smaków,pierogi możemy zaznaczyć jako te, dzięki którym możemy podróżować smakując.
2 - Jadąc do naszych zachodnich sąsiadów, Niemiec będąc na Bawarii koniecznie musimy spróbować białej kiełbaski, precla i słodkiej musztardy. To nieodzowny element moich podróży na Bawarie. Rodzinne śniadanie na tarasie u cioci, z widokiem na Alpy... Coś wspaniałego i meeega smacznego. 
3 - Z dzieciństwem kojarzą mi się andruty, które babcia przekładała czekoladą bądź powidłami. Będąc w Holandii zajadałam się waflami trochę innymi niż nasze andruty. Stroopwafels. To dwa wafle przekładane nadzieniem karmelkowym bądź waniliowym. Najczęściej można je kupić najczęściej na straganach i w foodtrackach. Można je także kupić w sklepach pakowane po kilka sztuk. W domowym zaciszu jadłam je do herbaty. Kładłam na brzegach kubka z gorącą herbatą, a masa rozpuszczała się pod wpływem ciepła. Smakowały niesamowicie. 
4 - Super pomysłem na obiad, zamiast ziemniaków czy kaszy są knedliczki. Ten dodatek do obiadu pochodzi z Czech i to właśnie z tym państwem kojarzy się nam najbardziej. Najczęściej podawane z mięskiem i gęstym sosem gulaszowym, zapełniają żołądek i smakują idealnie. 
5 - Będąc na Wyspach Brytyjskich koniecznie trzeba spróbować fish & chips. To nic innego jak ryba w cieście bądź panierce z bułki tartej z frytkami, ale skoro Brytyjczycy się tym zajadają i potrawa jest tak bardzo osławiona zaznaczmy ją na kulinarnej mapie i zjedzmy to. 
6 - Będąc na Bawarii koniecznie musimy spróbować piwa. Bawarskie piwo to coś co nigdzie indziej nie smakuje mi tak dobrze. Nie wiem czy dodatkowym aspektem tej smakowitości jest krajobraz, ale tam ten złoty trunek jest naprawdę inny niż gdziekolwiek indziej. Uwierzcie, nawet Ci którzy piwa nie lubią, znajdą tam delikatne smaki, które im podpasują. To chyba królestwo piwowarstwa. 
To na chwilę obecną na tyle. 
Myślę, że podczas czytania tego postu nie jednej osobie pociekła ślinka na samą myśl o tych smakowitościach. 
Miłego weekendu Moi drodzy. 
😗😗😗

17 kwietnia 2018

Nawilżenie podczas demakijażu...

Hej Kochani~! 

Ostatnio moja skóra powariowała. Ulubione płyny do demakijażu zaczęły się kompletnie nie sprawdzać. Jakiś czas temu będąc w aptece i kupując emolienty do wyprawki dla synka kupiłam również płyn do demakijażu firmy Oillan Balance, który był w promocji. W aptece "Zdrowie" kosztował 9.90.
🌸Opis produktu:
Płyn do codziennego oczyszczania wrażliwej, odwodnionej i suchej skóry. Struktury micelarne skutecznie usuwają makijaż i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry, nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej. Kwas hialuronowy i ekstrakt z alg Durvillea Antartica intensywnie nawilżają skórę, chroniąc ją przed przesuszeniem. D-pantenol łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.

🌸Skład:
Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Pentylene Glycol, Sodium Cocoamphoacetate, Polysorbate 20, PEG - 12 Dimethicone, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Durvillea Antartica Extract, Allantoin, Betaine, Decylene Glycol, Citric Acid, 1,2-Hexanediol, Phenoxyethanol
🌼Moje wrażenia po użyciu Micelarnego płynu do demakijażu od Oillan Balance.
Produkt ma właściwości łagodzące, nawilżające i oczyszczające.
Mam mieszany typ skóry twarzy, a miejsca suche przez cały rok to zmora w okolicach 'strefy T'. Co bym nie używała, to mój nosek wiecznie się łuszczy, a nie ukrywajmy, nie wygląda to wcale dobrze podczas makijażu. Podkład brzydko łuszczy się i rolluje na nosie i wygląda jak popękana ziemia w lato.
 Już po dwóch użyciach tego płynu do demakijażu zauważyłam sporą różnicę w kondycji mojej skóry. Zaczęła być super nawilżona, jędrna i elastyczna. - Nie mylmy z tłusta, nie nie!
Płyn dobrze radzi sobie z makijażem... także tym wodoodpornym i mega ciemnym smoky eyes. Ma delikatny zapach i najważniejsze... nie podrażnienia oczu, co niestety udaje sie ostatnio co drugiemu płynowi jaki używam. Ma wodnistą konsystencję. Działaniem mogłabym przyrównać go do niejednego płynu dwufazowego, ten jednak nie zostawia tłustego filtra na twarzy.
Lubię kombinować i testować tego typu rzeczy,jednak myślę, że ten zostanie w mojej kosmetyczce na dłużej.
A Wy? Używałyście tego typu produkty? Może któraś z Was miała go w swoim zestawie kosmetyków? Co o nim sądzicie?
Buziaki 😙😙

11 kwietnia 2018

Klej do rzęs, który zdecydowanie mnie zadziwił.

Cześć! 
Wiosna już w pełni. Od rana świeci piękne słońce, ptaszki śpiewają... Kojarzy mi się to z moją rodzinną miejscowością i porankami na ogrodzie przy kawie. Ile bym dała, aby usiąść tak czasami na kanapie ogrodowej i rozkoszować się promieniami słońca od samego rana.

Dziś mam dla Was notkę kosmetyczną. Kolejną... tak, tak! wiem, że je uwielbiacie :P
Dziś jednak nie balsamowo, nie błyszczykowo, a klejowo rzęsowo.
Wiele osób chce mieć piękne, wspaniale gęste i długie rzęski. Niektóre Panie przedłużają je u kosmetyczki. (tu swoje czytelniczki z Holandii odsyłam do super kosmetyczki na fanpage Facebook Pani Alicji Frątczak, super stylistka rzęs) Ja niestety się w takie rzeczy nie bawię, iż prawie codziennie maluję się dość mocno, a przy demakijażu rzęski byłyby zapewne wyrywane.
Ratuję się kępkami i paskami rzęsek, które super się sprawdzają przy codziennym jak i wieczorowym makijażu. Do tego by ich używać trzeba też zaopatrzyć się w dobry klej do rzęs. Taki, który ma trzy najważniejsze cechy cieszy najbardziej - cena, trwałość, łatwa aplikacja. 


Najpierw o tym, który używałam ostatnio i szczerze Moje Drogie, polecam omijać szerokim łukiem. Dokładniej chodzi o Donegal - klej do rzęs transparentny. Co prawda w fajnym aplikatorze w pędzelku, ale po wyschnięciu tworzył swego rodzaju skorupę podrażniającą oko. nie był też przezroczysty, a dziwnie 'szklany' i bardzo brzydko wyglądał. Do tego po około tygodniu codziennego używania zaczął być bardzo gęsty i ciągnąć się, co wcale nie pomagało w aplikacji. Co prawda kosztował nie całe 15 zł - więc cena kusząca, jednak nie jest wcale wart tego pieniążka.

Jednak nie o tym dziś chciałam napisać.
Dziś o moim ostatnim zakupie - kleju do rzęs od Labo Beauty, który kupiłam w drogerii Natura w cenie 9.90.
 Tak po prawdzie, kupiłam go tylko po to by mieć go na kilka dni, aby dotrwać do promocji w Rossmannie, która od wczoraj obowiązuje na kolorówkę. Nie mniej jednak... Już z promocji w Rossmannie nie skorzystam z uwagi na to, że ten klej bardzo, ale to bardzo mnie zadziwił i mega zadowolił.
Używałam już naprawdę wielu klejów i ten zdecydowanie jest jednym z faworytów. Serio!
Klej pierwotnie ma mleczny kolor, jednak po wyschnięciu jest kompletnie przezroczysty i wcale nie widać go na powiece. Super klei i podczas całodziennego noszenia rzęska w żaden sposób się nie odkleiła. Wystarczy dosłownie kapka, aby rzęski dokładnie trzymały się przyklejone na oczku. ;)
Co do momentu demakijażu i momentu ściągania rzęsek...
Klej mimo iż trzyma się na powiece wraz z rzęskami cały dzień nie jest wodoodporny. Mimo to jeśli zlejemy go lekko wodą (jak w momencie deszczu tworzonego pod prysznicem) rzęski nie odrywają się same z siebie. Trzeba je lekko pociągnąć aby oderwać je od skóry. I tu pojawia się kolejny plus, ponieważ namoczony klej łatwo schodzi po pociągnięciu i przede wszystkim nie wyrywa naszych rzęs. Super!
Dla porównania dwa kleje o których wspomniałam w poście.
Donegal tworzący skorupę i Labo Beauty super dopasowujący się do koloru makijażu.
Widzicie różnicę? :D
A Wy? Jeśli już używacie doczepianych rzęsek, pasków bądź kępek... Jakiego kleju używacie? Jaki jest Wasz ulubiony?
Miłego dnia Kochani :*