czwartek, 8 czerwca 2017

Wibo eyebrow pomade soft brown - wielkie cudeńko w małym opakowaniu

Hej Kochane Misie. 💐

Post na temat "Piratów z Karaibów" zrobił małe poruszenie na blogu i bardzo dziękuję Wam za Waszą opinię w tej sprawie. Chyba pozwoliło mi to przemyśleć pewne sprawy i zdać sobie sprawę, że zbyt surowo oceniłam tę produkcję. Mimo wszystko to było moje pierwsze odczucie po seansie.

Dziś przychodzę do Was z kosmetyczną notką.
Lubię mieć wyraźnie podkreślone brwi. To chyba dzięki byłemu kierownikowi, który wbił mi do głowy, że kobieta bez zrobionych brwi wygląda jak krecik.W sumie kiedy teraz na to patrzę ma to sens. Buzia jest wtedy o wiele wyraźniejsza.
Podkreślałam swoje brwi najróżniejszymi kredkami, cieniami czy tuszami. Ostatnio będąc w drogerii znalazłam Wibo eyebrow pomade w kolorze soft brown.
Cena za produkt to około 24-25 złotych. Można często znaleźć go jednak w promocjach.
 Nie ukrywam, że to jeden z najlepszych produktów do brwi jakikolwiek używałam. Konsystencja kremu pozwala na dokładne nałożenie pomady na brwi.Dzięki temu, że jest wodoodporna doskonale trzyma się na skórze jak i włoskach brwi. Nie znaczy to jednak, że ciężko można ją zmyć. Wbrew pozorom, przy odrobinie płynu do makijażu i wacika, schodzi bez większych problemów.
Wielkim plusem jest to, że bardzo dobrze i łatwo można "bawić się" produktem. Mam tu na myśli, rozcieranie, wyczasywanie czy rozcieranie go na brwiach co pozwala na ukształtowanie i posiadanie idealnych brwi jak byśmy wyszły z pod ręki najlepszych wizażystów.
W opakowaniu znajduje się pudełeczko ze słoiczkiem 5g pomady do brwi oraz dwustronny pędzelek do nakładania produktu i rozczesywania brwi.
Produkt jest bardzo wydajny. 💓

A tak prezentuje się na moich brwiach. Wcześniej moim no1 był krem do brwi od Maybelline. Teraz jednak muszę stwierdzić, że został on zdetronizowany i to właśnie produkt od Wibo, który Wam opisałam w tym poście został numerem JEDEN. ⭐


środa, 31 maja 2017

Piraci z Karaibów Zemsta Salazara - Jak ja to widzę?

Hej Moi Kochani. ❤

Obiecałam sobie, że będę udostępniać posty przynajmniej raz w tygodniu. Powinnam spuścić sobie lanie, ponieważ znów lekko się opuściłam. WSTYD Misa, wstyd. *chlast chlast na ogarnięcie* 
Co prawda mam dla Was przygotowaną notkę w temacie soczewkowym jak i włosowym, ale chciałabym się podzielić z Wami, a także mam nadzieję przeczytać Waszych opinii w temacie filmu. 

Jako wielka fanka "Piratów z Karaibów" nie mogłam przejść obok kontynuacji przygód zwariowanego pirata Jacka Sparrowa i Hectora Barbossy. Czekałam na to od momentu kiedy wyszłam z kina po premierze "Piratów z Karaibów i fontannie młodości". Chciałam więcej i więcej. Piratów, statków, morza i tych wszystkich przygód jakie pokazane były w filmie. 
Czytając dużo wcześniej wiele informacji na temat tego, że Johnny nie chce występować jako słynny pirat byłam lekko zaskoczona i zmartwiona, kiedy jednak wieści o tym, że jednak zagra uspokoiły mnie. Cały czas napływały różne informacje na temat filmu, przesunięcie premiery, aż w końcu to, że prace nad filmem zostały ukończone. 
Z początkiem roku zaczęłam odliczanie dni do premiery, aż w końcu mogłam zakupić bilet do kina.

Nie do końca wiem, jak mam opisać całe to widowisko. Jak już wcześniej wspomniałam jestem fanką "Piratów z Karaibów" i nigdy nie przestanę, jednak przyznam Wam się do tego, że pierwszy raz wychodząc z kina z tej serii nie czułam takiego efektu WOW. Trochę mi przykro. Każda poprzednia część niosła za sobą niesamowite emocje, opowiadanie o filmie i przeżywanie wszystkiego z każdym wspomnieniem o nim, tu jednak jest odwrotnie.
Sam pomysł na film, spotkanie starego bohatera jakim jest William Turner było czymś naprawdę przyjemnym ze względu na to, że jak opisywano w artykułach przed premierą wątek latającego Holendra i Willa i Elizabeth miał nie być wcale poruszony. Historia kapitana Salazara, to dlaczego on wraz z załogą i statkiem zostali przeklęci była interesująca. Ucieszyłam się kiedy zobaczyłam Barbosse. To naprawdę najlepsza postać w filmie zaraz po Jacku. 
Kreacje postaci były naprawdę świetne. Salazar jak i jego załoga świetnie stworzeni. Falujący Salazar, chodzący truposze, co prawda mieliśmy już z tym do czynienia w poprzednich częściach, tu jednak postaci zostały stworzone trochę inaczej jak w "Klątwie Czarnej Perły". Sama postać Jacka troszkę mnie zawiodła. W tej części pokazali go jako zapijaczonego pirata, któremu nawet nie specjalnie zależy na złocie tak jak na rumie. Postacie Cariny Smith i Henrego Turnera jakoś specjalnie nie porwały mnie. Henry szukający trójzębu Posejdona by uwolnić ojca od klątwy, ona, również szukająca ojca. Ckliwa historia, aby pod koniec filmu wycisnąć łzę z oka widza. Wiadomo, bez nich cała ta historia nie miałaby sensu, jednak Carina była bardzo nijaka. 
Nie podobało mi się to, że było mało takich zwariowanych Sparrowowych scen (gdzie to właśnie dzięki nim ten pirat zdobył tak wielu fanów na całym świecie) Mam tu na myśli sceny w typie gdzie Jack ucieka np przed żołnierzami marynarki po uratowaniu Elizabeth w pierwszej części czy sceny z kołem od młyna w drugiej. W "Zemście Salazara" było ich raptem trzy. Sami przyznacie, że ta liczba na tle poprzednich części wypada dość słabo. Humorem starali się nadrabiać inni piraci. Za mało jak dla mnie było ogólnych scen akcji wbijających w fotel, a zdecydowanie za dużo gadania i opowiastek. Tak naprawdę kiedy zaczęło się coś dziać była już końcówka filmu.
Nie podobało mi się także to, że film jako tako był strasznie ciemny. Nie wiem czy to po części wina przydymionych okularów 3D w kinie, ale film oglądało się nieprzyjemnie z uwagi na to, że większość scen była w ciemnej scenerii oświetlonej gwiazdami bądź ogniem. Porównując nawet do trzeciej części serii, gdzie tam również nie uraczyliśmy za dużo słońca, a większość scen była na wzburzonym morzu, w deszczu i dymie od prochu, tam była akcja, cały czas coś się działo. W "Zemście Salazara" naprawdę się zawiodłam. Specjalnie kupiliśmy bilety na seans w 3D, bo myśleliśmy, że efektów naprawdę będzie sporo... Okazało się, że prócz kilku ptaków latających obok nic takiego super nie było.
Na domiar tego na sam koniec uśmiercili kogoś kogo ja (jak i zapewne większość widzów) uwielbiałam... 

Szczerze Wam powiem, że nie wiem jak mam podsumować ten film. Idąc do kina po tak długim czasie wyczekiwania na ten seans spodziewałam się czegoś naprawdę wspaniałego, jednak okazało się, że w kinowej sali zastałam moich ulubionych bohaterów w średniej klasy filmie akcji oprawionych piękną grafiką i cudowną muzyką. Dziwnie się czuję, pisząc o swojej ulubionej serii tak mało pochlebną opinię. Mimo wszystko, czuję straszny niedosyt i czekam z niecierpliwością na to, aż wyjdzie DVD, a i może kolejna część do kin (w co mimo kasowości tej produkcji wątpię). Wiem, że napewno będę oglądała tę część milion razy tak jak i poprzednie i może w domowym zaciszu, po obejrzeniu jeszcze raz filmu spodoba mi się tak jak i poprzednie części. 

Kochani, proszę nie osądzajcie i nie kierujcie się moją opinią. Każdy z Nas lubi co innego i oczekuje czegoś innego od filmu. Ja miałam swoje wyobrażenie na temat tej produkcji i mam nadzieję, że przez to co napisałam nie będziecie negatywnie nastawieni do obejrzenia tej części przygód Jacka. 

A Wy? Wybieracie się na ten film? Może byliście już na seansie najnowszych "Piratów z Karaibów" ? Co myślicie o tej produkcji? Chętnie poczytam Wasze opinie. 

Pozdrawiam gorąco. 💟

sobota, 20 maja 2017

KALLOS KJMN MULTIVITAMIN - czy tak naprawdę warto?

Cześć Koteczki. 😺🐯

Jak tam weekend? Jakieś plany ciekawe macie? Ja aktualnie siedzę, oglądam maraton z "Piratami z Karaibów", że mimo iż uwielbiam tą serię postanowiłam w międzyczasie napisać dla Was post kosmetykowy.
Ostatnio dość głośno w blogowym, internetowym światku zrobiło się na punkcie kosmetyków od firmy Kallos. Pewnego dnia kiedy to moja ostatnia maska do włosów skończyła się, zdecydowałam się kupić zestaw szampon + odżywka. Producent oferuje kilka wariantów:
🌻Keratynowy,
🌻Jagodowy,
🌻z Algami,
🌻Mleczny,
🌻Omega,
🌻Czereśniowy,
🌻Jedwabny,
🌻Color,
🌻Bananowy,
🌻Kawiorowy,
🌻Aloesowy,
🌻Multiwitaminowy
Po przeczytaniu opisów poszczególnych typów szamponów i odżywek wybrałam serię MULTIVITAMIN.

Producent o tym produkcie pisze:
Multivitamin szampon Energetyzujący do włosów  Energizujący szampon do włosów Kallos MJMN Multivitamin zawierający witaminy B3-, B5-, B6-, C i E oraz ekstrakty Gisenga, Pomarańczy, Cytryny i olej Avokado. Zawartość aktywnych składników w szamponie do włosów Kallos MJMN Multivitamin chroni i odnawia wyblakłe, osłabione i uszkodzone włókna włosów. Odżywia, nawilża, rewitalizuje włosy i stymuluje ich porost.
Nie ukrywam, że bardzo zainteresował mnie opis właśnie tego zestawu.
Zastanawiałam się cały czas nad tym czy faktycznie szampon i odżywka działają tak jak powinny i tak jak opisuje to producent.
Na blogach czytałam różne recenzje: na jednym, że zestaw od Kallos jest super, jednak po dłuższym stosowaniu włosy są tępe, na kolejnym, że produkty tej firmy nie mają nic fajnego prócz ładnego zapachu, nie pienią się zbyt dobrze... Nie wszystkie opinie internautów były jednak negatywne. Spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami. Najczęściej wspomniane jest to, że zestaw mało kosztuje i ma świetny owocowy zapach. Można spotkać się także z takimi komentarzami jak: jedwabne włosy, łatwo się rozczesują, nie puszą się, są odżywione.
Sami widzicie. Zdania są podzielone, dlatego właśnie postanowiłam napisać o tym, co ja myślę na temat tego produktu.
Prawda jest taka, że nie jest to pierwsza seria produktów Kallos, które używałam. Miałam także maskę bananową i vaniliową w innej serii i byłam z nich zadowolona tak samo jak z tej... ale o tych może kiedyś..😏

Co myślę o tym produkcie:

🌼SZAMPON:
Perłowa, kremowa konsystencja pozwala na łatwe i dokładne rozprowadzenie szamponu na mokrych włosach. Wbrew pozorom i opiniom niektórych internautów produkt dobrze pieni się. Myję włosy dwa razy, aby dobrze je oczyścić, a więc nakładając po raz drugi szampon na umyte już włosy nawet maleńka ilość produktu powoduje, że piany jest naprawdę wiele. Po umyciu włosy faktycznie w dotyku są tępe, jednak to tylko świadczy o tym, że kosmyki są dokładnie oczyszczone. Produkt ma ładny owocowy zapach, co uprzyjemnia proces mycia włosów. Po wysuszeniu włosy są pachnące, miękkie i delikatne.

Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Parfume, PEG-4 Distearyl Ether, Polyquaternium-7, Glycerin,Distearyl Ether, Persea Gratissima Oil, Citrus Sinensis Extract, Citrus Limon Extract, Panax Ginseng Root Extract, Citric Acid, Propylene Glycol, Dicaprylyl Ether, Amodimethicone, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltrodextrin Sodium Strach,Octenylsuccinate Silica, Cetrimonium Chloride, Trideceth-12, Benzy Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate

🌼MASKA:
Kremowa konsystencja, cudowny owocowy zapach. Konsystencja produktu pozwala na dokładne rozprowadzenie maski go na włosach. Po nałożeniu maski na uprzednio umyte włosy i pozostawieniu jej na kilka minut, możemy delektować się jej zapachem. Po spłukaniu i wysuszeniu kosmyków są one odpowiednio nawilżone i gładkie.
Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Citrus Sinensis Extract, Citrus Limon Extract, Panax Ginseng roqt Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCL, Maltodextrin Sodium Starch, Cetearyl Succinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone 
Woda, emolient, antystatyk, olej awokado, zapach, ekstrakty z pomarańczy, z cytryny, żeń-szenia, kwas cytrynowy, 2 silikony (odparowujący i zmywalny łagodnym szamponem), nawilżacz, wit. B3, B5, C, E, B6, skrobia, konserwanty

Połączenie obu produktów daje nam odpowiednio nawilżone, odżywione i sprężyste włosy odbite od nasady. 1000ml maski jak i szamponu starcza na naprawdę długo. Po około miesięcznym stosowaniu zauważyłam, że moje włosy są bardziej elastyczne, odżywione i gładkie, a końcówki zdecydowanie zdrowsze mimo iż wcale ich nie przycinałam. Skóra głosy nie jest przesuszona co w moim przypadku jest bardzo ważne. Wielkim plusem dla tego zestawu jest to, że zauważyłam, że moje włosy zaczęły w końcu znacznie rosnąć.
Koszt szamponu to około 8-12 zł, a odżywki 9-14 zł. Wydaje mi się, że jak na tyle plusów i taki efekt jaki zauważyłam, to naprawdę nie dużo, zważywszy na to, że produkt starczy na długo. Możecie znaleźć w drogeriach Natura, Hebe i sklepach internetowych.
A Wy? Jakich szamponów stosujecie i jakie mogłybyście polecić? Czy może używałyście już jakiegoś produktu z tej serii? Jakie są Wasze opinie?
Pozdrawiam

wtorek, 16 maja 2017

paczuszka z soczewkami od OhMyKitty ❤

Cześć Kochani. 💐

Wczoraj przed południem listonosz zaskoczył mnie bardzo miło. Otóż przyniósł dla mnie długo wyczekiwaną paczkę z jednego z moich ulubionych internetowych sklepów.  Po raz kolejny przedstawiam Wam OhMyKitty.
Paczuszka przyszła w brązowej kopercie. Po otworzeniu ukazała się starannie zapakowana paczuszka, a w niej wszystkie dobrodziejstwa jakich się spodziewałam i mały prezencik jaki mimo iż jest drobiazgiem strasznie mnie urzekł. 💫

 W paczce znajdowały się:
-trzy pary soczewek:
          - Kazzue Blue
          - Kazzue Green  najn
          - i.fairy - Puffy 3 tones Grey
- dwa katalogi z TOP soczewkami i nową kolekcją soczewek.
- trzy opakowania do soczewek w różnych kolorach
- GRATIS - kolczyki kwiatuszki 🌼🌼




Już niedługo pojawi się recenzja któryś z soczewek, które otrzymałam w tej paczce.  Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę jak wyglądają na moich oczach 🌈
A Wy? Używacie kolorowych soczewek kontaktowych? Jakie są Wasze ulubione modele?

Pozdrawiam

wtorek, 9 maja 2017

Bielenda - Argan Face Oil Uszlachetniony olejek arganowy + sebu control complex co to takiego i czy warto?

Hej Cukiereczki. 🍭🍬

W dzisiejszym poście chcę Wam przestawić świetny produkt od Bielendy :  Argan Face Oil Uszlachetniony olejek arganowy + sebu control complex, który kupiłam jakiś czas temu w Rossmannie na promocji za jedyne 15.99złotych. ♥️ (normalnie kosztuje około 21-24 złotych w zależności od sklepu)
Jest to jeden z kosmetyków z linii "ARGAN FACE OIL"
W sklepach są dostępne trzy wersje :
 + pro-retinol, + kwas hialuronowy oraz + sebu control complex. Ja miałam okazję testować ten ostatni.

🌼Co to takiego Argan Face Oil i dla kogo jest stworzona?
Cała linia kosmetyków Argan Face Oil to intensywna kuracja na noc, przeznaczona dla osób ze skórą posiadającą skłonności do niedoskonałości, przebarwień, nadmiernego wydzielania sebum oraz cery mieszanej i tłustej. Zawarty w nim olejek arganowy z regulującymi i nawilżającymi właściwościami sebu control complex, sprzyjające poprawie naskórka, jego odnowie, a także ograniczenie pojawienia się łoju. Zawarte w nim olejki Omega3-6 pomagają w utrzymaniu odpowiedniej równowagi hydrolipidowej i prawidłowego funkcjonowania skóry.
🌼Działanie:
Producent na swojej stronie pisze, że dzięki mieszance olejków makadamii i z czarnej porzeczki przywracających witalność skórze, że produkt aktywnie regeneruje naskórek, poprawia jego jędrność, elastyczność i stopień nawilżenia. Dodatek w postaci sebu control complex idealnie sprawdza się dla typów cery mieszanej i tłustej.
zmniejsza widoczność porów i niedoskonałości skóry
reguluje wydzielanie sebum
wyrównuje poziom kwasów Omega 3-6 odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie skóry
zapewnia skórze optymalny poziom nawilżenia
poprawia ogólny wygląd i kondycję skóry w każdym wieku
napina i wygładza naskórek.

🌼Efekt :
Poprawiona kondycja skóry, pory mniej widoczne, ograniczone błyszczenie naskórka, wyregulowana praca gruczołów łojowych, zmniejszone niedoskonałości.

🌼Stosowanie:
Na noc na oczyszczoną skórę twarzy i dekoltu nałożyć olejek w ilości ok. 2-3 kropli w zależności od potrzeb. Delikatnie wmasować w skórę. Delikatnie wmasować w skórę. Kilka kropli olejku można także dodać do zazwyczaj używanego kremu i taką wymieszaną formułę nałożyć na twarz.
🌼Skład:
Argania Spinosa Kernel Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Tocopheryl Acetate, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Parfum (Fragrance), Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Oil, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool


🌼MOJA OPINIA🌼
Osobiście bardzo lubię wszelkie nowości i kosmetyki do twarzy na noc. Z uwagi na to, że nie przepadam kiedy twarz za bardzo mi się świeci, a ręce są tłuste od różnych kremów czy maści jestem zwolenniczką właśnie tych nocnych kuracji. Przed rozpoczęciem użytkowania Argan Face Oil moja buzia na czole i nosie miała sporą nadprodukcję sebum i najlepiej matujące podkłady tego nie potrafiły zakryć. Na policzkach z kolei skóra była lekko przesuszona i nie pomagały kremy natłuszczające stosowane tylko w tym miejscu. Zaczęłam używać tego olejka z nadzieją, że to się zmieni i faktycznie tak było. Już po naprawdę kilku użyciach moja skóra zaczęła się poprawiać. Stała się nawilżona, ale nie tłusta (jak po niektórych kremach nawilżających). Dodatkowo wyrównał się koloryt skóry. W okresie zimowo wiosennym, kiedy zaczęłam stosować olejku miałam mały problem z tym właśnie.
Z uwagi na to, że nie mam problemów z elastycznością skóry, nie zauważyłam, żeby była jakoś bardziej napięta. Mogę powiedzieć dodatkowo, że moja mama też testowała ten olejek i u niej już zmiany były widoczne. 👌✌

  

Z pewnością mogę polecić ten produkt każdej z Was. Produkt z pewnością jest dla każdej z nas. Tej z problemami z cerą i tej bez. 💚
Co myślicie o tym produkcie? Może któraś z Was już go testowała? Czekam na Wasze komentarze.
 Pozdrawiam 💓🐾💋

piątek, 28 kwietnia 2017

Farbowanie włosów z użyciem farby Marion Natura Styl Platynowy Blond i Popielaty Blond

Cześć! 💋

Już jakiś czas temu zastanawiałam się nad zmianą koloru. Klasyczne ombre trochę mi się znudziło, a po ostatnich eksperymentach z fioletową pianką do włosów na rozjaśnionych końcach, efekt po spłukaniu pianki okazał się taki, że włosy zrobiły się lekko zielonkawe. Myślałam o tym jaki kolor położyć i docelowo miałam kupić Joannę z serii Naturia w kolorze "Gołębi popiel" i "Srebrny pył", jednak nie mogłam jej znaleźć. Z uwagi na to, że chciałam rozjaśnić odcień włosów i nie płacić krocie za farbę na półce znalazłam farby od Marion Natura Styl. Swoje trzy opakowania kupiłam w Netto, Farba kosztowała 5.90zł za sztukę, jednak wiem, że w niektórych galeriach kosmetycznych  kosztuje 3.90zł podczas promocji. Przez pierwsze chwile zastanawiałam się czyżby tak tania farba naprawdę będzie dobra dla moich włosów. Przypomniałam sobie, że kiedyś używałam szamponów do koloryzacji tej firmy, a z ich efektów byłam zadowolona, więc nie myśląc już dłużej, wzięłam potrzebne opakowania w wybranych kolorach. Marion Natura Styl - 694 – Popielaty blond i 692 – Platynowy blond




KILKA SŁÓW OD PRODUCENTA

NOWA ODSŁONA FARBY NATURA STYL Z REGENERUJĄCĄ ODŻYWKĄ 3 W 1! Odkryj naturalne piękno! 19 supertrwałych i naturalnych kolorów w wygodnej butelce z aplikatorem, dzięki której farbowanie jest bardzo łatwe i przyjemne!
więcej na: stronie producenta 


Zalety produktu Natura Styl: 
🌷Trwały efekt
🌷Doskonałe pokrycie siwych włosów
🌷Naturalne składniki: proteiny jedwabiu i keratyna chronią i odżywiają włosy
🌷Butelka z aplikatorem – łatwość i wygoda użycia
🌷Innowacyjna formuła

Zawartość opakowania:
🌹Farby w saszetce (nr 1) – 40 ml,
🌹Utrwalacza w wygodnej buteleczce z aplikatorem (nr 2) – 40 ml,
🌹Rękawiczki,
🌹Regenerująca Odżywka 3 w

Jeśli chodzi o szatę graficzną i opakowanie. Firma Marion bardzo dobrze zaprojektowała butelkę i saszetki. Kolor czarny zawsze mnie kusi, ładne zdjęcia na kartonikach i zielony kolor napisów tworzą ciekawą, ale i lekko eleganckie opakowanie.
Byłam dość zaskoczona, kiedy zobaczyłam zamiast tubki z farbą saszetkę z emulsją. Na początku myślałam, że w opakowaniu znajduje się bardzo mało mieszanki, jednak później okazało się, że kupiłam za dużo i wyrzuciłam 1/3 farby, której nie zużyłam na swoje włosy do łopatek.
Na jednej ze stron opakowania farby widnieje krótka,
ale zawierająca wszystkie potrzebne informacje do przygotowania mieszanki i właściwego jej użycia.
 
Sam sposób przygotowania jest bardzo prosty. Wystarczy stosować się do wskazówek na opakowaniu. Instrukcja mówi o tym, aby farbę wlać do pojemniczka z utleniaczem, jednak ja wolę tradycyjne sposoby. Utleniacz wraz z farbą wlałam na talerzyk, wymieszałam pędzlem fryzjerskim i spokojnie, powolutku, mieszankę trzech farb w dwóch różnych kolorach nałożyłam na włosy.
Kolor co prawda wyszedł ciut inny niż się spodziewałam. Nie przemyślałam jednak, że ciemny kolor u nasady był farbowany ciemnymi odcieniami natury, a zwykła farba tego nie rozjaśni do platyny. No nic. W każdym razie kolor wyszedł naprawdę rewelacyjnie jak dla mnie, Włosy się rozjaśniły, a odcień ocieplił.
Włosy po farbowaniu są gładkie, nawilżone i pachnące. Nie widać żadnej ingerencji farby jaką jest nadmierne wypadanie włosów czy suchość i rozdwojenie ich.
Jedno co osobiście mi się nie spodobało to to, że podczas robienia mieszanki farba strasznie podrażniała oczy i nozdrza. Możliwe, że nie będzie tak działać na wszystkich, z uwagi na to, że jestem uczulona na amoniak. Mimo ostrego zapachu na samym początku farba okazała się fantastyczna, ponieważ w porównaniu do wielu innych marek, po 40 minutach trzymania mieszanki na skórze głowy nie dostałam żadnych znaczących zaczerwień i strupków.


Podsumowując: 
Nie spodziewałam się takiego efektu. W krótkim czasie farba rozjaśniła farbowany na ciemno włos co strasznie mnie zdziwiło i nie ukrywam, że spodobało mi się to. Pięknie wyrównała koloryt i "przejście" mojego ombre, które ostatnim razem spierniczyła mi fryzjerka.
Dzięki aplikatorowi, konsystencji i łatwemu przygotowaniu mieszanki z pewnością każda z Pań, które chcą zmienić kolor same sobie poradzą. Dodatkowo naprawdę fajna cena. Farba kusi..
Według mnie to bardzo fajna farba, którą z pewnością mogę polecić każdej z Was.


A Wy jakich farb używacie? Czy zdecydowałybyście się na użycie któregoś z kolorów od Marion Natura Styl?