piątek, 7 lipca 2017

soczewki Premier Blue od Kazzue


music: Jay Park - Mommae

Hej Kochani.

Jak tam u Was? Niby lato w pełni, ale u mnie jest strasznie przeplatane deszczem i chmurami. Korzystając z kolejnego deszczowego dnia, dziś przychodzę do Was z nowym soczewkowym postem.
Jakiś czas temu zamówiłam kolejne lensy ze sklepu OhMyKitty4U. Tym razem zdecydowałam się na nowy brand, który bardzo często promowali na swoim instagramie, jakim są soczewki o nazwie "PREMIER BLUE". Dostępne są w 9 wariantach kolorystycznych, a każdy z nich jest równie piękny.


producent - Kazzue
model - Premier Blue
DIA - 15mm
BC - 8,6mm
uwodnienie - 45 %
żywotność - kwartalne
moce - plusy i minusy
tryb - dzienny


WYGLĄD : 
Soczewki są duże. Mają 15mm średnicy, a to jest to co lubię. Wydaje mi się, że wzór jaki nałożony jest na szkło nie daje efektu "freaky eyes", ale ładnie barwi oko i powiększa jego średnicę. Kolor jest bardzo intensywny i na moich jasnych oczach efekt jest oszołamiający. Idealnie pasujący do mojego stylu.

WYGODA: 
Nie raz i nie dwa narzekałam tutaj już na niejedne lensy jakie zamówiłam. Jeśli chodzi o ten model jestem absolutnie zadowolona, a może i wręcz zachwycona nimi. NIe wiem czy to zależność od soczewek czy nie, jednak teraz, podczas  lata, nic a nic nie odrażniają mi oczu ni podczas słonca, ani podczas pylenia traw i wszelkiej innej roślinności. Ponadto soczewki są bardzo elastyczne, co daje możliwość szybkiego i bezproblemowego założenia soczewek na oczko. 
Bardzo dawno temu miałam tak wygodne soczewki i myślałam, że już nie znajdę takich do czasu, aż nie zamówię moich kochanych Dolly+, jednak okazało się, że znalazłam ideał i to w tylu kolorach. 



Posiadałam już wiele modeli soczewek i cały czas szukałam tego idealnego. Premier blue to zdecydowanie jeden z nich.
A czy Wy używacie kolorowych lensów? Jakie są Wasze ulubione? 

czwartek, 29 czerwca 2017

Pędzle do makijażu Rainbow Unicorn

music: 청하 - Why Don`t You Know (Feat. 넉살)
Hej Misie. 💜💙💚
Od jakiegoś czasu na instagramie widziałam strasznie dużo zdjęć i filmików z kolorowymi pędzlami mieniącymi się we wszystkich kolorach tęczy. Jak chyba każda kobieta i pasjonatka makijażowych nowości postanowiłam poszukać w internecie pędzli także i dla siebie. Na wielu makijażowych stronach jak i aliexpress można znaleźć ich naprawdę wiele i to w różnych kształtach i kolorach włosia. Ja postawiłam na fiolet z uwagi na to, że to jeden z moich ulubionych kolorów.
Już kiedyś wspominałam o pędzlach, które zakupiłam na aliexpress. Okazały się strzałem w dziesiątkę, także teraz też nie zastanawiając się długo postanowiłam tęczowe brushe kupić "u chińczyka".  (kilk do sprzedawcy)
Nie musiałam na nie zbyt długo czekać. za około 10 dni pędzle były już w mojej skrzynce na listy. Bardzo się ucieszyłam. Każda paczka, która przychodzi do mnie to jak prezent, a wiadomo. Jak każda z nas, uwielbiam prezenty. 🎁🎁🎁

Pędzelki były zapakowane szczelnie w paczce. Zapakowane w jedną folię, w której znajdowało się kilka paczuszek oddzielnie pakowanych po cztery, pięć pędzli, a każdy z osobna w jeszcze jedną, co było zabezpieczeniem przed zniszczeniem pędzli w przesyłce.

W tych pędzelkach zakochałam się od pierwszego użycia.
Są bardzo mięciutkie i plastyczne. Świetnie mi się ich używa. Nie są wielkie, ale także nie są zbyt malutkie, aby godzinami nakładać cienie. Co to to nie. 😉
Doskonale się nimi blenduje każde, nawet najbardziej oporne żele do powiek i cienie. Najważniejsze, że włosie się wcale nie sypie.
 Po prostu są świetne. 

czwartek, 8 czerwca 2017

Wibo eyebrow pomade soft brown - wielkie cudeńko w małym opakowaniu

Hej Kochane Misie. 💐

Post na temat "Piratów z Karaibów" zrobił małe poruszenie na blogu i bardzo dziękuję Wam za Waszą opinię w tej sprawie. Chyba pozwoliło mi to przemyśleć pewne sprawy i zdać sobie sprawę, że zbyt surowo oceniłam tę produkcję. Mimo wszystko to było moje pierwsze odczucie po seansie.

Dziś przychodzę do Was z kosmetyczną notką.
Lubię mieć wyraźnie podkreślone brwi. To chyba dzięki byłemu kierownikowi, który wbił mi do głowy, że kobieta bez zrobionych brwi wygląda jak krecik.W sumie kiedy teraz na to patrzę ma to sens. Buzia jest wtedy o wiele wyraźniejsza.
Podkreślałam swoje brwi najróżniejszymi kredkami, cieniami czy tuszami. Ostatnio będąc w drogerii znalazłam Wibo eyebrow pomade w kolorze soft brown.
Cena za produkt to około 24-25 złotych. Można często znaleźć go jednak w promocjach.
 Nie ukrywam, że to jeden z najlepszych produktów do brwi jakikolwiek używałam. Konsystencja kremu pozwala na dokładne nałożenie pomady na brwi.Dzięki temu, że jest wodoodporna doskonale trzyma się na skórze jak i włoskach brwi. Nie znaczy to jednak, że ciężko można ją zmyć. Wbrew pozorom, przy odrobinie płynu do makijażu i wacika, schodzi bez większych problemów.
Wielkim plusem jest to, że bardzo dobrze i łatwo można "bawić się" produktem. Mam tu na myśli, rozcieranie, wyczasywanie czy rozcieranie go na brwiach co pozwala na ukształtowanie i posiadanie idealnych brwi jak byśmy wyszły z pod ręki najlepszych wizażystów.
W opakowaniu znajduje się pudełeczko ze słoiczkiem 5g pomady do brwi oraz dwustronny pędzelek do nakładania produktu i rozczesywania brwi.
Produkt jest bardzo wydajny. 💓

A tak prezentuje się na moich brwiach. Wcześniej moim no1 był krem do brwi od Maybelline. Teraz jednak muszę stwierdzić, że został on zdetronizowany i to właśnie produkt od Wibo, który Wam opisałam w tym poście został numerem JEDEN. ⭐


środa, 31 maja 2017

Piraci z Karaibów Zemsta Salazara - Jak ja to widzę?

Hej Moi Kochani. ❤

Obiecałam sobie, że będę udostępniać posty przynajmniej raz w tygodniu. Powinnam spuścić sobie lanie, ponieważ znów lekko się opuściłam. WSTYD Misa, wstyd. *chlast chlast na ogarnięcie* 
Co prawda mam dla Was przygotowaną notkę w temacie soczewkowym jak i włosowym, ale chciałabym się podzielić z Wami, a także mam nadzieję przeczytać Waszych opinii w temacie filmu. 

Jako wielka fanka "Piratów z Karaibów" nie mogłam przejść obok kontynuacji przygód zwariowanego pirata Jacka Sparrowa i Hectora Barbossy. Czekałam na to od momentu kiedy wyszłam z kina po premierze "Piratów z Karaibów i fontannie młodości". Chciałam więcej i więcej. Piratów, statków, morza i tych wszystkich przygód jakie pokazane były w filmie. 
Czytając dużo wcześniej wiele informacji na temat tego, że Johnny nie chce występować jako słynny pirat byłam lekko zaskoczona i zmartwiona, kiedy jednak wieści o tym, że jednak zagra uspokoiły mnie. Cały czas napływały różne informacje na temat filmu, przesunięcie premiery, aż w końcu to, że prace nad filmem zostały ukończone. 
Z początkiem roku zaczęłam odliczanie dni do premiery, aż w końcu mogłam zakupić bilet do kina.

Nie do końca wiem, jak mam opisać całe to widowisko. Jak już wcześniej wspomniałam jestem fanką "Piratów z Karaibów" i nigdy nie przestanę, jednak przyznam Wam się do tego, że pierwszy raz wychodząc z kina z tej serii nie czułam takiego efektu WOW. Trochę mi przykro. Każda poprzednia część niosła za sobą niesamowite emocje, opowiadanie o filmie i przeżywanie wszystkiego z każdym wspomnieniem o nim, tu jednak jest odwrotnie.
Sam pomysł na film, spotkanie starego bohatera jakim jest William Turner było czymś naprawdę przyjemnym ze względu na to, że jak opisywano w artykułach przed premierą wątek latającego Holendra i Willa i Elizabeth miał nie być wcale poruszony. Historia kapitana Salazara, to dlaczego on wraz z załogą i statkiem zostali przeklęci była interesująca. Ucieszyłam się kiedy zobaczyłam Barbosse. To naprawdę najlepsza postać w filmie zaraz po Jacku. 
Kreacje postaci były naprawdę świetne. Salazar jak i jego załoga świetnie stworzeni. Falujący Salazar, chodzący truposze, co prawda mieliśmy już z tym do czynienia w poprzednich częściach, tu jednak postaci zostały stworzone trochę inaczej jak w "Klątwie Czarnej Perły". Sama postać Jacka troszkę mnie zawiodła. W tej części pokazali go jako zapijaczonego pirata, któremu nawet nie specjalnie zależy na złocie tak jak na rumie. Postacie Cariny Smith i Henrego Turnera jakoś specjalnie nie porwały mnie. Henry szukający trójzębu Posejdona by uwolnić ojca od klątwy, ona, również szukająca ojca. Ckliwa historia, aby pod koniec filmu wycisnąć łzę z oka widza. Wiadomo, bez nich cała ta historia nie miałaby sensu, jednak Carina była bardzo nijaka. 
Nie podobało mi się to, że było mało takich zwariowanych Sparrowowych scen (gdzie to właśnie dzięki nim ten pirat zdobył tak wielu fanów na całym świecie) Mam tu na myśli sceny w typie gdzie Jack ucieka np przed żołnierzami marynarki po uratowaniu Elizabeth w pierwszej części czy sceny z kołem od młyna w drugiej. W "Zemście Salazara" było ich raptem trzy. Sami przyznacie, że ta liczba na tle poprzednich części wypada dość słabo. Humorem starali się nadrabiać inni piraci. Za mało jak dla mnie było ogólnych scen akcji wbijających w fotel, a zdecydowanie za dużo gadania i opowiastek. Tak naprawdę kiedy zaczęło się coś dziać była już końcówka filmu.
Nie podobało mi się także to, że film jako tako był strasznie ciemny. Nie wiem czy to po części wina przydymionych okularów 3D w kinie, ale film oglądało się nieprzyjemnie z uwagi na to, że większość scen była w ciemnej scenerii oświetlonej gwiazdami bądź ogniem. Porównując nawet do trzeciej części serii, gdzie tam również nie uraczyliśmy za dużo słońca, a większość scen była na wzburzonym morzu, w deszczu i dymie od prochu, tam była akcja, cały czas coś się działo. W "Zemście Salazara" naprawdę się zawiodłam. Specjalnie kupiliśmy bilety na seans w 3D, bo myśleliśmy, że efektów naprawdę będzie sporo... Okazało się, że prócz kilku ptaków latających obok nic takiego super nie było.
Na domiar tego na sam koniec uśmiercili kogoś kogo ja (jak i zapewne większość widzów) uwielbiałam... 

Szczerze Wam powiem, że nie wiem jak mam podsumować ten film. Idąc do kina po tak długim czasie wyczekiwania na ten seans spodziewałam się czegoś naprawdę wspaniałego, jednak okazało się, że w kinowej sali zastałam moich ulubionych bohaterów w średniej klasy filmie akcji oprawionych piękną grafiką i cudowną muzyką. Dziwnie się czuję, pisząc o swojej ulubionej serii tak mało pochlebną opinię. Mimo wszystko, czuję straszny niedosyt i czekam z niecierpliwością na to, aż wyjdzie DVD, a i może kolejna część do kin (w co mimo kasowości tej produkcji wątpię). Wiem, że napewno będę oglądała tę część milion razy tak jak i poprzednie i może w domowym zaciszu, po obejrzeniu jeszcze raz filmu spodoba mi się tak jak i poprzednie części. 

Kochani, proszę nie osądzajcie i nie kierujcie się moją opinią. Każdy z Nas lubi co innego i oczekuje czegoś innego od filmu. Ja miałam swoje wyobrażenie na temat tej produkcji i mam nadzieję, że przez to co napisałam nie będziecie negatywnie nastawieni do obejrzenia tej części przygód Jacka. 

A Wy? Wybieracie się na ten film? Może byliście już na seansie najnowszych "Piratów z Karaibów" ? Co myślicie o tej produkcji? Chętnie poczytam Wasze opinie. 

Pozdrawiam gorąco. 💟

sobota, 20 maja 2017

KALLOS KJMN MULTIVITAMIN - czy tak naprawdę warto?

Cześć Koteczki. 😺🐯

Jak tam weekend? Jakieś plany ciekawe macie? Ja aktualnie siedzę, oglądam maraton z "Piratami z Karaibów", że mimo iż uwielbiam tą serię postanowiłam w międzyczasie napisać dla Was post kosmetykowy.
Ostatnio dość głośno w blogowym, internetowym światku zrobiło się na punkcie kosmetyków od firmy Kallos. Pewnego dnia kiedy to moja ostatnia maska do włosów skończyła się, zdecydowałam się kupić zestaw szampon + odżywka. Producent oferuje kilka wariantów:
🌻Keratynowy,
🌻Jagodowy,
🌻z Algami,
🌻Mleczny,
🌻Omega,
🌻Czereśniowy,
🌻Jedwabny,
🌻Color,
🌻Bananowy,
🌻Kawiorowy,
🌻Aloesowy,
🌻Multiwitaminowy
Po przeczytaniu opisów poszczególnych typów szamponów i odżywek wybrałam serię MULTIVITAMIN.

Producent o tym produkcie pisze:
Multivitamin szampon Energetyzujący do włosów  Energizujący szampon do włosów Kallos MJMN Multivitamin zawierający witaminy B3-, B5-, B6-, C i E oraz ekstrakty Gisenga, Pomarańczy, Cytryny i olej Avokado. Zawartość aktywnych składników w szamponie do włosów Kallos MJMN Multivitamin chroni i odnawia wyblakłe, osłabione i uszkodzone włókna włosów. Odżywia, nawilża, rewitalizuje włosy i stymuluje ich porost.
Nie ukrywam, że bardzo zainteresował mnie opis właśnie tego zestawu.
Zastanawiałam się cały czas nad tym czy faktycznie szampon i odżywka działają tak jak powinny i tak jak opisuje to producent.
Na blogach czytałam różne recenzje: na jednym, że zestaw od Kallos jest super, jednak po dłuższym stosowaniu włosy są tępe, na kolejnym, że produkty tej firmy nie mają nic fajnego prócz ładnego zapachu, nie pienią się zbyt dobrze... Nie wszystkie opinie internautów były jednak negatywne. Spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami. Najczęściej wspomniane jest to, że zestaw mało kosztuje i ma świetny owocowy zapach. Można spotkać się także z takimi komentarzami jak: jedwabne włosy, łatwo się rozczesują, nie puszą się, są odżywione.
Sami widzicie. Zdania są podzielone, dlatego właśnie postanowiłam napisać o tym, co ja myślę na temat tego produktu.
Prawda jest taka, że nie jest to pierwsza seria produktów Kallos, które używałam. Miałam także maskę bananową i vaniliową w innej serii i byłam z nich zadowolona tak samo jak z tej... ale o tych może kiedyś..😏

Co myślę o tym produkcie:

🌼SZAMPON:
Perłowa, kremowa konsystencja pozwala na łatwe i dokładne rozprowadzenie szamponu na mokrych włosach. Wbrew pozorom i opiniom niektórych internautów produkt dobrze pieni się. Myję włosy dwa razy, aby dobrze je oczyścić, a więc nakładając po raz drugi szampon na umyte już włosy nawet maleńka ilość produktu powoduje, że piany jest naprawdę wiele. Po umyciu włosy faktycznie w dotyku są tępe, jednak to tylko świadczy o tym, że kosmyki są dokładnie oczyszczone. Produkt ma ładny owocowy zapach, co uprzyjemnia proces mycia włosów. Po wysuszeniu włosy są pachnące, miękkie i delikatne.

Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Parfume, PEG-4 Distearyl Ether, Polyquaternium-7, Glycerin,Distearyl Ether, Persea Gratissima Oil, Citrus Sinensis Extract, Citrus Limon Extract, Panax Ginseng Root Extract, Citric Acid, Propylene Glycol, Dicaprylyl Ether, Amodimethicone, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltrodextrin Sodium Strach,Octenylsuccinate Silica, Cetrimonium Chloride, Trideceth-12, Benzy Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate

🌼MASKA:
Kremowa konsystencja, cudowny owocowy zapach. Konsystencja produktu pozwala na dokładne rozprowadzenie maski go na włosach. Po nałożeniu maski na uprzednio umyte włosy i pozostawieniu jej na kilka minut, możemy delektować się jej zapachem. Po spłukaniu i wysuszeniu kosmyków są one odpowiednio nawilżone i gładkie.
Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Citrus Sinensis Extract, Citrus Limon Extract, Panax Ginseng roqt Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCL, Maltodextrin Sodium Starch, Cetearyl Succinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone 
Woda, emolient, antystatyk, olej awokado, zapach, ekstrakty z pomarańczy, z cytryny, żeń-szenia, kwas cytrynowy, 2 silikony (odparowujący i zmywalny łagodnym szamponem), nawilżacz, wit. B3, B5, C, E, B6, skrobia, konserwanty

Połączenie obu produktów daje nam odpowiednio nawilżone, odżywione i sprężyste włosy odbite od nasady. 1000ml maski jak i szamponu starcza na naprawdę długo. Po około miesięcznym stosowaniu zauważyłam, że moje włosy są bardziej elastyczne, odżywione i gładkie, a końcówki zdecydowanie zdrowsze mimo iż wcale ich nie przycinałam. Skóra głosy nie jest przesuszona co w moim przypadku jest bardzo ważne. Wielkim plusem dla tego zestawu jest to, że zauważyłam, że moje włosy zaczęły w końcu znacznie rosnąć.
Koszt szamponu to około 8-12 zł, a odżywki 9-14 zł. Wydaje mi się, że jak na tyle plusów i taki efekt jaki zauważyłam, to naprawdę nie dużo, zważywszy na to, że produkt starczy na długo. Możecie znaleźć w drogeriach Natura, Hebe i sklepach internetowych.
A Wy? Jakich szamponów stosujecie i jakie mogłybyście polecić? Czy może używałyście już jakiegoś produktu z tej serii? Jakie są Wasze opinie?
Pozdrawiam

wtorek, 16 maja 2017

paczuszka z soczewkami od OhMyKitty ❤

Cześć Kochani. 💐

Wczoraj przed południem listonosz zaskoczył mnie bardzo miło. Otóż przyniósł dla mnie długo wyczekiwaną paczkę z jednego z moich ulubionych internetowych sklepów.  Po raz kolejny przedstawiam Wam OhMyKitty.
Paczuszka przyszła w brązowej kopercie. Po otworzeniu ukazała się starannie zapakowana paczuszka, a w niej wszystkie dobrodziejstwa jakich się spodziewałam i mały prezencik jaki mimo iż jest drobiazgiem strasznie mnie urzekł. 💫

 W paczce znajdowały się:
-trzy pary soczewek:
          - Kazzue Blue
          - Kazzue Green  najn
          - i.fairy - Puffy 3 tones Grey
- dwa katalogi z TOP soczewkami i nową kolekcją soczewek.
- trzy opakowania do soczewek w różnych kolorach
- GRATIS - kolczyki kwiatuszki 🌼🌼




Już niedługo pojawi się recenzja któryś z soczewek, które otrzymałam w tej paczce.  Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę jak wyglądają na moich oczach 🌈
A Wy? Używacie kolorowych soczewek kontaktowych? Jakie są Wasze ulubione modele?

Pozdrawiam