sobota, 30 kwietnia 2016

soczewki miesięczne

♥ ♡ ♥ ♡ ♥ ♡ ♥ ♡ ♥ ♡ ♥ ♡ ♥ ♡ ♥

 Hej Misie ꒰˘̩̩̩⌣˘̩̩̩๑꒱♡
W końcu się zebrałam, żeby coś naskrobać.
Zaczęłam od poniedziałku pracę i teraz już nie mam czasu na oglądanie i recenzowanie dram czy tutoriale (ale pisałam Wamo tym ,że tak właśnie będzie) Obiecuję, że niedługo jakiś się pojawi, kiedy tylko będę miała nowe kosmetyki, nie tylko tylko brązy i błękity. ^^'''
Dowiedziałam się, że dostanę paczuszkę z nowiutkimi soczewkami, ale zostanie wysłana dopiero po 16 maja. Aktualnie w sklepie nie mają soczewek, które wybrałam z moimi mocami. Już się cieszyłam, że będę miała nowe dzieciątka, a tu troszkę lipka. Nie mam co się przejmować. Dni tak szybko lecą, że nie zauważę kiedy paczka będzie już u mnie.
Do tego czasu mogę powiedzieć Wam o soczewkach, których cholernie nie lubię, ze względu na to, że... NIE SĄ KOLOROWE. Zwyczajne przezroczyste lensy korekcyjne. Wiadomo, nie każdy lubi nosić soczewki zmieniające kolor, czasami zwyczajnie nie można sobie na nie pozwolić. Korzystając z tego, że będąc jeszcze w Polsce kupiłam dwa opakowania przezroczystych szkiełek "na zaś", postanowiłam je w końcu założyć, szczególnie, że czasami mam takie dni, że nie chce mi się robić super makijażu, żeby oczy w kolorowych big eyes nie wyglądały jak ufo. (*・▽・*)

Producent: bausch & lomb
Soflens 59
DIA: 14,2 mm
BC: 8,6 mm
uwodnienie: 55%
żywotność: 1 miesiąc
przeznaczenie: tryb dzienny
ocena: ★★★★★★★★☆☆

Niestety (bądź stety, jak kto woli) moja wypowiedź na ich temat będzie bardzo krótka ze względu na to, że nie mam co opowiadać o powiększeniu oczu, efekcie z jedną czy dwoma soczewkami i o tym wszystkim o czym opowiadam Wam kiedy mówię o kolorowych szkiełkach.
Co do wygody - jestem zdecydowanie na tak. Bardzo mięciutkie i elastyczne szkiełka pozwalają założyć je dokładnie na oko. Wcześniej miałam już te soczewki, kiedy byłam w potrzebie, kiedy to okulary mi się połamały i byłam nimi zachwycona.
Miałam też soczewki tej samej firmy z tym, że jednodniowe. Byłam z nich tak samo zadowolona jak z tych miesięcznych.
W tego typu soczewkach dobre jest to, że są szeroko dostępne. Soczewki tej firmy, zarówno miesięczne, tygodniowe jak i dzienne można bardzo łatwo znaleźć w drogeriach typu Rossmann czy Superpharm za bardzo dobre ceny. W porównaniu do tego jakie ceny są w Vision Express czy tego typu salonach okulistycznych w drogeriach kosztują około 50 złotych i są bardzo często w promocji, co uważam, że jest naprawdę opłacalne.
Warto zajrzeć również do małych saloników okulistycznych. Ja w Pyrzycach w bardzo malutkim sklepie z okularami korekcyjnymi znalazłam te za 30 złotych za parę. Chyba nie jest to tak duża cena, kto ceni sobie wygodę i chodzenie bez wbijających się w nos okularów.

A Wy co myślicie o takich soczewkach?
Wolicie takie szkiełka, czy modele kolorowe big eyes?

Pozdrawiam
Udanej Majóweczki Kochani ☆


*dwie gwiazdki odjęłam tylko dlatego, że soczewki są przezroczyste. ^^''''

piątek, 22 kwietnia 2016

secret garden [II]

music: Anyband - TPL

Hej Kochani.
W tamtym miesiącu dodałam post zdjęciowy w temacie "zaczarowanego ogrodu" Cieszył on zarówno moje jak i  (sądząc po komentarzach i ilości wejść na ten konkretny post) Wasze. W sieci można znaleźć wiele przepięknych zdjęć w tym gatunku, jednakże zwykle jest tak, że widzimy je i o nich zapominamy. Ja tutaj chciałabym stworzyć miejsce, gdzie raz w miesiącu będę dodawać post właśnie w tej tematyce, aby podzielić się z Wami tym, co w danym czasie mnie zachwyciło. Co Wy na to?





Jak się okazuje, to miejsce znajduje się nie tak daleko, bo w Bonn w Niemczech. Cholernie chciałabym zobaczyć całą uliczkę ukwieconego nieba.





sobota, 16 kwietnia 2016

Descendants of the Sun 태양의 후예

music:  Descendants of the Sun - OST


Idąc dalej w temacie dram, skończyłam właśnie popularną w krajach Azjatyckich dramę o nazwie "Descendants of the Sun". Bardzo szybko spodobała się widzą i już trzeci odcinek pobił wszystkie rekordy oglądalności na kanale KBS. Po tym sukcesie już każdy następny odcinek miał coraz więcej oglądalności.
Od razu zdradzę Wam, bo to naprawdę wspaniała wiadomość, że mimo iż, że cały czas leciała jeszcze w telewizji i seria nie była ukończona, zrobiła się tak bardzo popularna, że 27 krajów wykupiło prawa do niej. Na tej liście jest również POLSKA, co oznacza, że niedługo będziecie mogli oglądać "Descendants of sun" na jednym z polskich kanałów. Jeszcze niestety nie wiadomo, która stacja wykupiła do niej prawa. Będzie to 4 drama, która emitowana jest w polskiej telewizji. (wcześniej był "Iris", "Chuno" i "Empress Ki")

Tytuł oryginalny: 태양의 후예   
Tytuł (latynizacja): Taeyangui Huye   
Tytuł alternatywny: The Descendants of the Sun / Descended from the Sun     Tytuł polski: Potomkowie słońca   
Gatunek: melodramat, romans, katastroficzny, medycyna   
Liczba odcinków: 16
Nadawca: KBS
Scenariusz: Kim Eun Sook, Kim Won Suk
Reżyseria: Lee Eung Bok, Baek Sang Hoon (백상훈)

Drama opowiada o żołnierzach ONZ wysłanych na Urk, które objęte jest wojną. Należący do nich kapitan Yoo Shi Jin (Song Joong Ki), poznaje tam panią doktor Kang Mo Yeon (Song Hye Kyo), wolontariuszkę organizacji “Lekarze Bez Granic”. Oboje pracują na terenach objętych chorobami i zniszczeniami. 
  Seria zaczyna się jakąś bójką, a później trafieniem do szpitala. Tam Yoo Shi Jin poznaje Kang Mo Yeon i od razu się w niej zakochuje. Zaczynają się spotykać, jednak zawód jaki wykonuje Shi Jin strasznie im w tym przeszkadza. Rozstają się. Oboje są wysłani na wyspę Urk, gdzie toczy się wojna. Ich drogi ponownie się schodzą.
 Jest też druga para bohaterów, którzy darzą siebie uczuciem - Seo Dae Yeong (Jin Goo) i Yoon Myung Joo (Kim Ji Won). To taka miłość zakazana. Myung Joo jest córką generała Yoon Gil Joon, który ze względu na niebezpieczny zawód Sae Yoonga sprzeciwia się ich związkowi.
Chcecie wierzyć lub nie, ale to naprawdę najlepsza drama jaką kiedykolwiek obejrzałam. (a obejrzałam ich naprawdę wiele) Główne postacie bardzo barwne i porywające, ciekawe. Szczerze powiedziawszy, kiedy pierwszy raz spotkałam się z tą dramą (to było gdzieś na początku jej emisji, kiedy był udostępniony dopiero chyba 3 odcinek) nie wiedziałam czy w ogóle ją obejrzę. Nie lubię filmów medycznych i wojennych, więc od razu stwierdziłam, że to będzie strasznie męcząca dramka, dużo strzelanek i nie porwie mnie (tak jak "Iris" mnie nie porwał, ale cały czas czekałam, kiedy w końcu pojawi się T.O.P z Big Bang) Skończyłam oglądać dramę, która ostatnio Wam opisałam i czułam pewien niedosyt. Stwierdziłam, że ta produkcja musi mieć w sobie coś nadzwyczajnego skoro jest tak bardzo popularna, ma taką oglądalność i przede wszystkim już tylu krajom została sprzedana. Długo się nie zastanawiając włączyłam pierwszy odcinek...
 Nie minęło 5 minut, a ja już wiedziałam, że to jest drama stworzona dla mnie. Zakochałam się w niej. Z humorem, przystojnym oppą i tak cholernie piękną oprawą muzyczną, że naprawdę nie mogę przestać zapętlać kilku kawałków. Zachwyciły mnie piękne widoki w niektórych odcinkach.Co prawda, to prawda. W niektórych momentach była irytująca pod względem faktów i chyba reżyserskiego niedogadania. Jak dobrze zrozumiałam - jedna z trzecioplanowych bohaterek chodziła w ciąży od pierwszego do jednego z ostatnich odcinków, czyli o wiele więcej jak  miesięcy (słonica normalnie). Buła też naprawdę wkurzająca postać drugoplanowa, którą grał Onew z SHINee. Naprawdę, nie przypominam sobie drugiej tak irytującej osoby w dramie jakie ostatnio obejrzałam jak i nie spodziewałam się, że dadzą mu rolę ciamajdy.
Bardzo zdziwiło mnie to, że PO RAZ PIERWSZY spotkałam się z tak śmiałymi scenami pocałunków w dramie. Jak wiadomo zazwyczaj w dramach sceny pocałunków czy miłości są bardzo słabe, bohaterowie długo się do tego czają i dają sobie ewentualnego buziaka. Na tym jest koniec. Nie w "Descendants of the Sun".
Końcówka dramy po prostu zwaliła mnie z nóg. Tylu łez dawno nie wylałam przy oglądaniu jakiejś serii.
(i w tym momencie mogłabym opisać Wam moje dokładne wrażenie podczas oglądania 2ostatnich odcinków, ale to będzie kompletny spoiler z mojej strony, więc musicie mi wybaczyć)

A Wy oglądacie, bądź obejrzeliście już tą serię? Kto z Was czeka na premierę w Polskiej telewizji?

piątek, 8 kwietnia 2016

Bel Ami - 예쁜남자

Hej Misie. °˖✧◝(⁰▿⁰)◜✧˖°
Jakiś czas temu przeglądając dramy na stronie viki.com natknęłam się na serie, która bardzo przykuła moją  uwagę.
Do dziś pamiętam dwie dramy, które obejrzałabym jeszcze raz ze względu na sentyment do historii i tego jak bardzo przeżywałam każdy odcinek, ale uważam, że oglądanie jeszcze raz całych serii to kompletna strata czasu, tym bardziej, że dramo-oglądacze dokładnie wiedzą ile czasu potrzeba na to by zassać całą serię.
Starsi (stażem) dramoholicy pamiętają pewnie czasy, kiedy była pewnego rodzaju fala w całym serialowym przemyśle, a jednym z najbardziej popularnych wtedy aktorów był Jang Geun Seok. Co jakiś czas powstawały wtedy filmy czy seriale z nim w roli głównej, a dziewczęta szalały oglądając to wszystko. Nie zaprzeczam, że i ja byłam w gronie tych osób. Może nie przeżywałam jakoś specjalnie tego, że Geun Seok grał w danej dramie, ale strasznie uwielbiałam patrzeć na jego uśmiechniętą buzię (tak samo jak lubię paszcze G-Dragona) i słuchać jego wokalu, bo również miał taki mały epizodzik, w którym nagrał kilka OST.
Bynajmniej w kręgach, w których ja się obracałam popularna była drama "Dream High", w której wielu wokalistów zagrało role uczniów w szkole muzycznej. Wtedy był też czas, gdzie wraz ze znajomym strasznie, ale to strasznie byliśmy zafascynowani wokalem IU, która też tam zagrała jedną z głównych roli. W niej zakochałam się jeszcze bardziej i gdyby nie to, że jej piosenki teraz przypominają niskobudżetowy dziecinny pop pewnie nadal bym ją wielbiła.
Kurczę, odbiegłam trochę od tematu... No więc... Trafiłam ostatnio na dramę, w której zarówno gra Jang Geun Seok jak i IU. Nie długo trzeba było czekać, żebym odpaliła pierwszy odcinek, potem kolejny i kolejny...

Ale od początku. (^▽^)
    Tytuł: Bel Ami/ Beautiful Man
    Tytuł koreański: Yebbeun Namja
    Tytuł koreański (hangul): 예쁜남자
    Reżyser: Jung Jung-Hwa
    Scenariusz: Chon Kye-Young, Yoo Young-A
    Odcinki: 16
  
 Po naprawdę długiej przerwie w oglądaniu koreańskich serii pierwszy odcinek był, żeby nie skłamać istną masakrą. Zamierzałam się do rezygnacji z oglądania ze trzy razy, jednak stwierdziłam, że przecież pierwsze odcinki zazwyczaj są nudne i muszę to przetrwać.
No i przetrwałam. Mało co nerwów wszystkich nie zjadłam oglądając jak jeden z moich ulubionych aktorów Jang Geun Seok popsuł mi całą wizję siebie i po raz kolejny gra zapyziałego narcyza. Słodka IU też kilka razy doprowadziła mnie do szału głupotą odgrywanej postaci.

Cała historia jest na począku lekko pogmatwana.  Dok Go Ma Te (Jang Geun Seok) to młody chłopak, który dzięki swojej urodzie zawdzięcza wiele sukcesów. Po śmierci matki Ma Te nawiązuje bliższy kontakt z Hong Yoo-Ra (Han Chae Young), która naprowadza go na drogę sukcesu każąc sprzedawać skarpetki. Yoo Ra daje mu również zadanie uwiedzenia 10 kobiet, aby mógł poznać pewne hasło, które pozwoli mu na to, by spotkać się z bogatym ojcem, który zostawił go kiedy był jeszcze niemowlakiem.
W skarpetkowym interesie pomaga mu Kim Bo Tong (IU) niesamowicie w nim od młodych lat zakochana. Robi wszystko, żeby sprawić przyjemność swojemu oppie i wyręcza go w praktycznie wszystkich sprawach.
Kim Bo Tong podczas ulicznej wyprzedaży staroci, aby pomóc Ma Te poznaje Choi Davida (Lee Jang-Woo) z którym się zaprzyjaźnia. Razem wpadają na pomysł jak sprzedać wielką ilość skarpet. Pracują w firmie Dok Go Ma Te.
Nie trzeba długo czekać, a David zakochuje się w Bo Tong i jak w każdej dramie bywa, w późniejszych odcinkach rywalizuje z głównym bohaterem o nią.
To tak po skrócie o fabule. (chyba wyszłam z wprawy, jeśli chodzi o opisywanie dram, jednakże naprawdę ciężko jest napisać coś o filmie/serialu, żeby nikomu nie spoilerować)
Jak dla mnie dramka bardzo fajna. Jak już powyżej wspomniałam miałam problem z tym, aby wgryźć się w ten ciąg oglądania tego typu filmów na nowo. Kiedy przetrwałam już pierwszy odcinek nie było wcale tak źle. Na początku Dok Go Ma Te strasznie mnie denerwował. Nie dość, że to postać strasznie zakochana w sobie, to strasznie arogancka w stosunku do Kim Bo Tong, która tak strasznie się poświęca, by ten ją zauważył jako kogoś innego jak tylko pomagiera. Wątek z poznawanymi kobietami przez Ma Te całkiem przyjemny. Niektóre z nich wydawały się być strasznymi heksami, ale bądź co bądź urok głównego bohatera zawsze wziął górę. 
 Całość bardzo przyjemna, momentami zabawna, ale też irytująca poprzez niektóre postaci jakie się pojawiają w dramie. W pewnym momencie, kiedy już naprawdę się wkręciłam w fabułę zaczęło się dużo dziać i w gruncie rzeczy nie spodziewałam się takiego końca jaki był. Odrzucenie, nienawiść, bezlitosność - takie negatywne emocje targały bohaterami w końcu zamieniły się w piękny happy end.
Te 16 odcinków strasznie szybko minęło i niestety pozostawiło pewien niedosyt.
A co Wy teraz oglądacie? Czy w ogóle oglądacie azjatyckie produkcje? 

xoxo

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

niedzielna wycieczka

music: Tae Yang - 눈, 코, 입 
HIGH4, IU - Not Spring, Love, or Cherry Blossoms

Hej Misie. ( ´ ▽ ` )ノ♡
Miałam napisać kolejną notkę z serii "zaczarowany ogród" jednak mam coś lepszego.
Wczorajsza niedziela była bardzo pozytywna. Korzystając z naprawdę wspaniałej, ciepłej, wiosennej pogody postanowiliśmy wraz z Tomaszem w końcu wybrać się gdzieś rowerami. Naszym "punktem na mapie" została zatoka na Markermeer w mieście, w którym mieszkamy.
Szczerze Wam powiem, że naprawdę jestem pod wrażeniem tego jak dobrze mi jeździ się tutaj na rowerze. W Szczecinie ciężko było przejechać mi się po Parku Kasprowicza, tutaj jest zupełnie inaczej. Jakbym dostała jakiejś dziwnej
pary" w nogach. (☆▽☆)
 Jechaliśmy pierwszy raz tą trasą i szczerze Wam powiem, że strasznie mnie urzekła. Piękna rowerowa ścieżka ciągnęła się od naszego domu, aż do zatoki - między osiedlami domków poprzez parki z licznymi stawami, gdzie na nabrzeżach i po trawie przechadzały się kaczki i łabędzie. Nigdy nie pomyślałabym, że to jest możliwe biorąc pod uwagę, że w Polsce cała zwierzyna chowa się przed ludźmi i ucieka kiedy tylko ktoś się zbliża. Kiedy już byliśmy blisko punktu docelowego, nie było wcale czuć, że za wzgórzem jest jakaś przystań, która była naprawdę prześliczna.
Replika Batavii - galeonu zbudowanego w Amsterdamiew 1628 roku.
Na wodzie zbudowane są tamy, które są trasą widokową. Na jednym z takich tam  wzniesiona jest dziwna rzeźba kucającego człowieka, której autorem jest Antony Gormley.
Tam zatrzymaliśmy się na chwilę. Posiedzieliśmy w słoneczku podziwiając widoki. Przez chwile poczułam się tak jakbym była nad morzem.
 W drodze powrotnej usiedliśmy w jednej z restauracji, aby uraczyć się małym piwkiem i wróciliśmy do domku.
Uważam, że to najlepiej spędzony dzień od momentu kiedy przeprowadziliśmy się do Holandii. Zresztą jak zawsze mówił mój tata i co się okazało Tomek uważa : "Najlepiej odpoczywa się będąc aktywnym" czy jakoś tak. ^o^''

☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆

 Na koniec pokażę Wam zdjęcie z aktywnej niedzieli mojego taty. Przesłał mi zdjęcie z Jasnych Błoni w Szczecinie, które strasznie mnie urzekło. Na Błoniach w tym momencie, jak co roku kwitną miliony krokusów.

☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆.。.:*・°☆
Mam nadzieję, że Wy spędziliście weekend równie dobrze jak ja. ⌒°(❛ᴗ❛)°⌒
xoxo