poniedziałek, 22 lutego 2016

i.fairy - Cara Blue lenses

 music: Dir en Grey - The Final

Witajcie wspaniali czytelnicy. ˚✧₊⁎( ˘ω˘ )⁎⁺˳✧༚

Zważywszy na to, że pogoda ostatnio u mnie jest dość kiepska - ciągle jest pochmurnie i deszczowo, nie mam ochoty wychodzić z domu.  Postanowiłam dziś dodać kolejnego posta na temat soczewek, które posiadam i bardzo lubię. W tamtym roku wspomniałam o tym, że brałam udział w losowaniu give away na Instagramie. Okazało się, że byłam jedną z trzech zwyciężczyń i dostałam prześliczną paczuszk od OhMyKitty.
Jednymi ze wspaniałych soczewek jakie dostałam są soczewki i.fairy , Cara Blue z serii Lollipop

 
Producent: i.fairy
Model: Cara blue
DIA: 16,20 mm
BC: 8,6 mm
uwodnienie: 55%
żywotność: 1 rok
ocena: ★★★★★★★★★★



A tak wyglądają na oczach (๑✧◡✧๑)
  WYGODA
Szczerze muszę Wam się do czegoś przyznać. Wiele razy pisałam w swoich recenzjach o tym jak wygodne soczewki nosiłam. Te jednak z tych wszystkich jakie Wam przedstawiałam są zdecydowanie tymi najlepszymi z najlepszych. Mimo swojej wielkości idealnie leżą na oku. Są tak cieniutkie, że wcale nie odczuwam tego, że mam je na oczach. Nie migrują i przede wszystkim mogę je nosić niezależnie od warunków klimatycznych (mam tu na myśli klimatyzacje, ostre słońce). Dla mnie jest to jedną z najważniejszych rzeczy z racji tego, że noszę soczewki na co dzień, niezależnie od okazji. Drugą ważną rzeczą jest to, że ten model sprzedawany jest z mocami, więc osoby z wadą wzroku również mogą sobie na nie pozwolić.

 WYGLĄD
Jak wielu z Was zauważyło, częściej można u mnie zobaczyć soczewki o nienaturalnym wyglądzie. Nie ukrywam, że bardzo lubię właśnie tego typu soczewki. Ten model sprawdza się dla mnie idealnie. Niejednolity wzór, kolory niebieskiego przeplatane z odrobiną żółtego świetnie komponują się z moim naturalnym kolorem tęczówki. (widziałam te same soczewki na osobach z bardzo ciemnym naturalnym kolorem tęczówki i wyglądały tak samo jak na moich jasnych) Z odpowiednim makijażem dają naprawdę niesamowity efekt. 
Soczewki dostępne są w kilku wariantach koloru : czerwonym, niebieskim, brązowym, szarym i zielonym. (✿╹◡╹)





Jak Wam się podobają?
xoxo

piątek, 19 lutego 2016

Przeżyłam przeprowadzkę....

WITAJCIE KOCHANI CZYTELNICY. ✿
  Jak niedawno wspomniałam wraz z Tomkiem przeprowadziliśmy się do Holandii.
 W zeszły czwartek zaczęliśmy wielkie pakowanie, które skończyło się zagraceniem salonu znaczną ilością walizek, toreb i worków. W piątek rano bardzo wcześnie rano przyjechali po nas moi rodzice, zapakowaliśmy się do auta z wielkim trudem i pojechaliśmy aby zostać "wiatrakami".
Kilka dni przesiedzieliśmy u mojej siostry, gdzie oczekiwaliśmy dnia, w którym w końcu zobaczymy swoje nowe "4 kąty". 。(⌒∇⌒。) W końcu nadszedł ten dzień, kiedy to Tomek wrócił z pracy i migusiem przewieziono nas do nowego domu. W pierwszej chwili nie urzekło mnie za bardzo to mieszkanie. Później musiałam sobie przemyśleć pewne rzeczy i teraz uważam, że lepiej trafić nie mogliśmy. Spokojna okolica, nieopodal rzeczka, kilka kroków do sklepu, blisko do centrum miasta no i wszędzie tak zielono...
Wczoraj musiałam znaleźć się w centrum. (w tym miejscu owacje dla mnie i mojego rozeznania w terenie) Widzicie, ja bardzo... nie przepadam za nowymi miejscami, szczególnie kiedy jestem gdzieś za granicami Polski i nie znam języka... Wsiadłam na swoją różową kometę, włączyłam GPS i pojechałam dokładnie tak jak mnie kierował. Okazało się, że droga nie była wcale taka straszna. Praktycznie cały czas musiałam jechać prosto przez przepiękną ścieżkę rowerową. Mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że polubię jeździć rowerem. Wracając do domu, pewna siebie wyłączyłam GPS co skończyło się dla mnie tym, że musiałam go włączyć znów. Wjechałam gdzieś w nie tą ścieżynkę co trzeba i zgubiłam się. Wjechałam gdzieś w las, przez który pewnie też mogłam spokojnie wrócić do domu, ale jak na pierwszy dzień, nie chciałam błądzić.
To tyle jeśli chodzi o te moje kilka dni w Lelystad. Pogoda dopisuje więc niedługo pokażę Wam okolicę. ✿❀❁❀✿



  Zmieniłam też wygląd bloga na bardziej przyjazny oczom. Nie wszyscy lubili różowy, a i mnie już zaczął powoli irytować ten świński kolor. Postawiłam na kolor lawendowy, bo strasznie kojarzy mi się z wiosną, a ta z kolei z pięknymi kwiatami.
 Kurcze uwielbiam wiosnę i trochę żałuję tego, że nie będzie mnie w Polsce w tym czasie. Strasznie lubiłam przechadzać się po ogrodzie babci, aby pooglądać to co już rozkwitło i narwać pięknych pachnących tulipanów czy narcyzów do wazonu.

xoxo ♥

wtorek, 16 lutego 2016

soczewki PHANTASEE big eyes Natural Turquoise

music: Jay Park - Worldwide
30second to Mars - Up in the Air
 Hej Moi Drodzy. (๑꒪▿꒪)*
 Powiedziałam, że kolejny post będzie na temat przeprowadzki, ale z tym zaczekam jeszcze chwilę. "Do siebie" przeprowadzamy się dopiero dziś. Przed wyjazdem do Holandii przyszły wcześniej zamówione soczewki marki Phantasee. Nie miałam zbyt dużo czasu na to by zamówić soczewki z moich ulubionych sklepów jakimi są LensVillage i OhMyKitty. Na Allegro u użytkownika kupsoczewki znalazłam szkiełka, które bardzo wpadły mi w oko. Postanowiłam, że teraz zakupię soczewki wyglądające naturalnie. Mój Miś nie lubi kiedy chodzę w moich "big eyes", które tak bardzo uwielbiam,więc musiałam znaleźć coś innego, bo będzie nie dużo odbiegało od moich naturalnych oczu.


 
Producent: Phantasee
Model: Natural Turquoise
DIA: 15,00 mm
BC: 8,6 mm
uwodnienie: 55%
żywotność: 3 miesiące
ocena: ★★★★★★✩✩✩


Jak widzicie te soczewki nie są jakoś specjalnie ... jakby to ująć.... sztuczne. Chodzi mi tutaj o to, że nie mają tak odznaczających się czarnych ramek od zewnętrznej strony soczewki i nienaturalnych wzorków.
Kolor jest naprawdę świetny. Na aukcyjnych zdjęciach widać było jakby soczewki były bardziej pastelowe o co się bałam, bo nie chciałam uzyskać świecących oczu po założeniu kontaktów. Świetnie zgrywa się z moim kolorem oczu, co daje naturalny efekt.
Jeśli chodzi o wielkość... Wiecie, zawsze byłam przyzwyczajona do efektu sztucznych oczu, soczewek o wielkości od 15mm w górę i im były większe tym lepsze. Czasami trzeba pójść na kompromis i znaleźć dogodne rozwiązanie. Dla mnie to te soczewki. Mimo iż ich wielkość to 15mm nie rzuca się to tak bardzo w oczy.
A co z wygodą? Widzicie, niektóre soczewki strasznie się nosi ze względu na uwodnienie czy krzywiznę. Niektóre są tak jakby za grube.  Z tymi nie mam żadnego problemu. Są strasznie cieniutkie co pozwala na komfortowe noszenie sztucznych rzęs, które przy noszeniu niektórych szkieł dziwnie jakby dziwnie haczyły. Zakłada się je bez problemu. Bardzo dobrze leżą na oku.
Jedynym problemem jest to, że muszę używać sztucznych łez i zwilżać oczy o kilku godzin noszenia soczewek, a to właśnie daje największy dyskomfort.
Mimo wszystko soczewki bardzo przypadły mi do gustu i kiedy tylko znajdę jeszcze aukcje z nimi zamówię jakieś w innym kolorze, ponieważ seria wyszła w 6 kolorach ♱♡‿♡♰





sobota, 6 lutego 2016

To już luty...

... a ja jeszcze pamiętam sylwestra.
Cały miesiąc styczeń umknął mi jakoś między palcami. Może to i dobrze, bo do najlepszych nie należał. Ciągła nerwówka, zgrzyty... Wszystko przez decyzje jaką podjęliśmy z Tomaszem odnośnie przeprowadzki. Ktoś by pomyślał, że przecież już tyle razy się przeprowadzałam, że nie powinno mnie to już w ogóle stresować. Otóż teraz wygląda to troszeczkę inaczej.
Podjęliśmy decyzję o tym, że wyjedziemy do Holandii i tam zamieszkamy, zaczniemy pracować, będziemy żyć. Decyzja nie łatwa, bo trzeba będzie zostawić tutaj w Polsce wszystko co mamy, nasze rodziny, przyjaciół..
Tydzień temu pojechaliśmy do mojej siostry, która mieszka już w Holandii od jakiegoś czasu. Załatwiliśmy sprawy związane z pobytem tam, rozejrzeliśmy się za pracą... i jedziemy.
Już za TYDZIEŃ.
Tyle jeszcze przed nami. Pakowanie, którego nienawidzę najbardziej na świecie, podróż...