środa, 19 listopada 2014

vol. 302 - Afromental - X Tour

Hej Misie.
W niedziele wraz z Pauliną i jej znajomym Karolem wybrałam się na koncert zespołu Afromental w klubie Lulu. Klub naprawdę był niczego sobie, ale było bardzo mało miejsca na taką ilość osób, które przyszły. Support wykonał Michał Grobelny, którego po raz pierwszy w życiu słyszałam. Nie wiedziałam wcześniej kto to, ponieważ nie oglądam tych wszystkich talent show jakie lecą w telewizji. Słuchałam go w sumie tylko po to by słuchać. Niesamowicie zmęczyło mnie to, ponieważ jestem jednak zwolenniczką mocniejszych brzmień. No, ale nie ma co narzekać. Zagrał kilka kawałków, sprawił, że pewnie nie jedna wypindrzona lala była zachwycona (mogłabym określić to trochę inaczej, ale w końcu nie wiadomo kto czyta tego bloga i w jakim przedziale wiekowym, więc nie przesadzajmy...)
Po jakimś czasie na scenę wbili Afromental. Oczywiście jako gwiazdeczki musieli zrobić mega wejście. No mniejsza... Jako iż, że trasa koncertowa jest z okazji 10-cio lecia zespołu Łozo dużo opowiadał o tym jak to się stało, jak powstał zespół, dlaczego grają.
Nie zabrakło też miliarda przemówień, które mówił na każdym koncercie z kolei na którym byłam. Mimo wszystko ma rację. W marzenia warto wierzyć i dążyć do ich spełnienia. Mówił o tym, że sami są tego przykładem i byśmy mimo przeciwności losu nie poddawali się mimo słowom innych ludzi.
  Odnośnie samej muzyki jaką grali... Byłam na kilku koncertach Afromental. Każdy z nich był na swój sposób magiczny. Na tym jednak bawiłam się najmniej, czego teraz bardzo żałuję. Nie miałam wcale ochoty tańczyć, skakać i szaleć. Zapewne to przez to, że ostatnio pozwalam sobie na mniej snu i w końcu wyładowałam swoje baterie. Nie mniej jednak powtórzyłabym ten koncert jeszcze nie raz i nie dwa gdybym mogła cofnąć czas.
Zastanawiam się też czy to przez to, że nagłośnienie było dziwne, sala koncertowa za mała czy dlatego, że stałam w dość niekomfortowym miejscu, miałam wrażenie, że zwyczajnie ogłuchnę. Do tego rozwydrzone fanki i wypindrzone dziunie, wyglądające jakby miały iść do burdelu, a nie na koncert. Jarające się trójką panów występujących w popularnych programach rozrywkowych (mowa tutaj o Łozie, Tomsonie i Baronie) Te piski i krzyki "Łozo/Baron/Tomson kocham Cie" zwyczajnie doprowadzały do szału. Szczególnie z ust jednej dziewczyny. Do tej pory zastanawiam się czy ona była tylko pijana czy coś brała. xD nvm
Mimo wszystko, koncert zaliczam do udanych. Nie mogę doczekać się wydania płytki "Mental House", którą promują podczas tej trasy koncertowej.
Jak widzicie, cały czas coś się ze mną dzieje.
Niedługo napiszę notkę o którą poprosił mnie ktoś z Was w czat tabelce na temat mojej pracy. Tymczasem bawcie się dobrze i trzymajcie cieplutko. :*
xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

🌸Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
🌺Skoro już tu jesteś, zachęcam do pozostawienia komentarza na temat postu czy bloga. Co o nim sądzisz, co byś poprawił/a.
🌸Staram się odpisywać w miarę możliwości na każdy komentarz.
🌺Dziękuję za obserwację mojej strony. To znak, że to o czym piszę interesuje kogoś :)



🌺Nie bawię się w "obserwacja za obserwację"
🌸Wiem jak trafić na Wasze blogi. Nie musicie pozostawiać linków w komentarzu.
🌺 "Fajny post, wbijaj do mnie/link do bloga" nie będą publikowane.