czwartek, 19 czerwca 2014

vol 291 - emergenza - finały szczecińskie

Hej Kochani.
Wczoraj miałam okazję pojawić się na Szczecińskim finale festiwalu Emergenza, gdzie występowało 7 kapel. Zwycięzca pojedzie na Polskie finały Emergenza do Warszawy, a później ... w świat na kolejny koncert. ;)
O godzinie 18 byłam ze znajomymi już w klubie. Weszliśmy za wcześnie, ale to nic. Obejrzeliśmy na rzutniku kawałek meczu, a później zaczęli schodzić się ludzie. Poszliśmy na salę gdzie mialy odbywać się występy i usiedliśmy oczekując dobrego grania.
Koncertowy wieczór rozpoczęła grupa Curcuma. Jak na rozpoczęcie festiwalu to był dobry wybór zespołu. Podkręcili lekko atmosferę i pokazali to co potrafią. Zaprezentowali dwa kawałki, które wpadły mi w ucho, jednakże, nie jest to coś co mogłabym naprawdę podziwiać i jarać się nimi nie wiadomo jak bardzo. Teraz słucham ich EP umieszczonych na Youtube i nie ukrywam, że podoba mi się bardziej niż wczoraj. W klubie było straszne nagłośnienie. Szczerze powiedziawszy cały czas zastanawiam się co za pacan zajmował się dźwiękiem, bo nie potrafił go poprawnie ustawić.
Drugą kapelą jaka zagrała na scenie Free Blues Clubu wczorajszego wieczoru była Rockasta.
Na ich koncercie byłam już kilka razy i naprawdę bardzo lubię ten zespół. Oczywiście i tutaj nagłośnienie było strasznie do dupy. Kiedy zagrali pierwszy utwór najważniejszy instrument - akordeon był ledwo słyszany. Później jednak to zmienili i był już prawie idealnie. Oni chyba najbardziej porwali publiczność i wydaje mi się, że mieli najwięcej głosów publiczności. Szczerze Wam powiem, że nie mogę się doczekać kolejnego koncertu tej kapeli, jednak w innym klubie, takim gdzie stoisz w tłumie i możesz poskakać. Tutaj były na całej sali stoliki i krzesełka, więc kiwanie w rytm muzyki nogą i potupywanie nóżką było jedyną rzeczą na jaką mogliśmy sobie pozwolić.
Trzecim zespołem jaki wystąpił na scenie był zespół Karola, znajomego z Pyrzyc o nazwie Empty Space. Chłopcy grają bardzo melodyjną muzykę, która wpada w ucho. Strasznie lubię tego typu muzykę i było mi bardzo przyjemnie siedzieć tam i słuchać jak grają. W sumie dawno nie byłam nigdzie by posłuchać tego typu kapeli na żywo, więc tym bardziej miło było siedzieć na Emergenzie, w dodatku móc oddać głos by znajomi mogli dostać szanse na finały Wawie. Jak dla mnie zespół tak czy tak już dużo odniósł... Grali na Wodstocku, a o tym marzy chyba każda kapela. ^^
Kolejnym zespołem jaki zagrał na scenie byli Beer Coaster. Zespół jest ze Stargardu Szczecińskiego, a członkowie to moi znajomi. (W tym właśnie zespole gra Sylwek, o którym dość często wspominam, kiedy jeżdżę do niego do Stargardu.) Miło było spotkać Sylwka i Sławoja, szczególnie tak bardzo odmienionego, bo kiedy ostatnio go widziałam... nvm. Chłopcy weszli na scenę i znów okazało się, że dźwiękowiec to kretyn. =_= Kompletnie nie było słychać drugiego wokalu, a główny ledwo przebijał się przez instrumenty. Mimo wszystko było bardzo fajnie słyszeć ich w akcji. Jak dla mnie był to najlepszy koncert w tym dniu, szczególnie, że byłam skupiona przede wszystkim na dźwiękach perkusji.
Następni na scenie pojawili się Oho!Koko! których zapewne jak Empty Space i Beer Coaster możecie kojarzyć z popularnych Talent Show - Mam Talent i Must be the Music. Ala ma naprawdę bardzo fajny, barwny mocny głos przypomina mi trochę Amy Winehaouse i Adele, a Marek - Miyaviego przez to jak gra na akustyku jednak nie jest to zespół, który słucham dość często. Muszę mieć nastrój, żeby ich włączyć na głośnikach. Zdecydowanie wole mocniejsze brzmienia. Kiedy jednak słuchałam ich na żywo ciarki pojawiły się ze dwa razy. Nie przeczę, że na koncertach będę pojawiać częściej, bo naprawdę jest strasznie miło ich słuchać.
Jako szóści wystąpili Unbound. Już od samego początku zrobili na mnie dziwne wrażenie. Muzyka kompletnie nie ujęła za serduszko, nie było tuptup nóżką pod stołem. W momencie kiedy weszli na scenę mój miły wieczór przy muzyce i ze znajomymi skończył się być miły, a zaczęło się przysłowiowe 'męczenie kota'. Większość ich koncertu przesiedziałam przed klubem i w palarni. Jedynie mogę pochwalić wokalistę. Jak na swój wiek i to, że zaczyna dopiero swoją przygodę z muzyką (w porównaniu do stażu innych zespołów występujących na Emergenzie) wokal ma naprawdę dobry i może wiele zdziałać.
Ostatnim finalistą był zespół Slaveout. Tu po raz kolejny dźwiękowiec pokazał jak bardzo nie zna się na tym co robił. Nagłośnienie na instrumenty było okej, a na wokal tak złe, że szkoda gadać, czego bardzo żałuję, bo w sumie od czasu do czasu lubię posłuchać tego typu muzyki. Szczególnie na żywo, bo strasznie porywa. Przez nagłośnienie brzmiało to jak kolejne 'męczenie kota' - niestety.
Zwycięzcą Szczecińskich finałów został zespół Oho!Koko i z tego miejsca chciałabym bardzo serdecznie im pogratulować wygranej. Co prawda to prawda. Szkoda, że żaden z zespołów moich znajomych się nie dostał. Ważne jednak jest to, że próbowali i mam nadzieję, że kolejnym razem się uda :)
A Wy co sądzicie i tym? Kto wg Was powinien wygrać?

1 komentarz:

  1. wspaniale sa takie festiwale. bardzo lubie chodzic na takie i sluchac muzyki mlodych zespolow ktore tak naprawde dopiero sie odnajduja. rockasta i beer coaster fajne bardzo.

    OdpowiedzUsuń

🌸Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
🌺Skoro już tu jesteś, zachęcam do pozostawienia komentarza na temat postu czy bloga. Co o nim sądzisz, co byś poprawił/a.
🌸Staram się odpisywać w miarę możliwości na każdy komentarz.
🌺Dziękuję za obserwację mojej strony. To znak, że to o czym piszę interesuje kogoś :)



🌺Nie bawię się w "obserwacja za obserwację"
🌸Wiem jak trafić na Wasze blogi. Nie musicie pozostawiać linków w komentarzu.
🌺 "Fajny post, wbijaj do mnie/link do bloga" nie będą publikowane.