niedziela, 29 czerwca 2014

kilka nowostek z życia

Hej kochani!♥
Właśnie siedzę w busie do Szczecina ponieważ wracam z moich kochanych Pyrzyc. Miałam sobotę wolną od pracy, a w piątek skończyłam prace wcześniej wiec pojechałam do mamy, która w sobotę robiła przyjęcie z okazji urodzin mojej babci.
Okazało się, że całkiem niedawno przyjechał także mój przyjaciel z Norwegii.  Wieczorem w piątek spotkaliśmy się i jak to naszym wspaniałym obyczajem już od jakiegoś czasu jest - zakrapiając siedzieliśmy do samego rana. ¤.¤ rozmawialiśmy,  śpiewalismy,  planowaliśmy wypad na Woodstock.... Nie wiem co Zero ma w sobie takiego, ale strasznie go uwielbiam i dogaduje się z nim jak z mało kim. *0*
Sobotę przeżyłam na lekkiej bombce do czasu, aż nie poszłam spać.  Po południu obudziłam się i przelezalam na mostku na ogrodzie pół popołudnia wraz z Negai. 
Szczerze Wam powiem,  że powroty z domu w Pyrzycach są strasznie ciężkie. Trudno jest jechać do siebie kiedy masz świadomość, że mimo że tak blisko tak naprawde jesteś daleko  od tych których kochasz.
A Wam jak minął weekend?

czwartek, 19 czerwca 2014

emergenza - finały szczecińskie

Hej Kochani.
Wczoraj miałam okazję pojawić się na Szczecińskim finale festiwalu Emergenza, gdzie występowało 7 kapel. Zwycięzca pojedzie na Polskie finały Emergenza do Warszawy, a później ... w świat na kolejny koncert. ;)
O godzinie 18 byłam ze znajomymi już w klubie. Weszliśmy za wcześnie, ale to nic. Obejrzeliśmy na rzutniku kawałek meczu, a później zaczęli schodzić się ludzie. Poszliśmy na salę gdzie mialy odbywać się występy i usiedliśmy oczekując dobrego grania.
Koncertowy wieczór rozpoczęła grupa Curcuma. Jak na rozpoczęcie festiwalu to był dobry wybór zespołu. Podkręcili lekko atmosferę i pokazali to co potrafią. Zaprezentowali dwa kawałki, które wpadły mi w ucho, jednakże, nie jest to coś co mogłabym naprawdę podziwiać i jarać się nimi nie wiadomo jak bardzo. Teraz słucham ich EP umieszczonych na Youtube i nie ukrywam, że podoba mi się bardziej niż wczoraj. W klubie było straszne nagłośnienie. Szczerze powiedziawszy cały czas zastanawiam się co za pacan zajmował się dźwiękiem, bo nie potrafił go poprawnie ustawić.
Drugą kapelą jaka zagrała na scenie Free Blues Clubu wczorajszego wieczoru była Rockasta.
Na ich koncercie byłam już kilka razy i naprawdę bardzo lubię ten zespół. Oczywiście i tutaj nagłośnienie było strasznie do dupy. Kiedy zagrali pierwszy utwór najważniejszy instrument - akordeon był ledwo słyszany. Później jednak to zmienili i był już prawie idealnie. Oni chyba najbardziej porwali publiczność i wydaje mi się, że mieli najwięcej głosów publiczności. Szczerze Wam powiem, że nie mogę się doczekać kolejnego koncertu tej kapeli, jednak w innym klubie, takim gdzie stoisz w tłumie i możesz poskakać. Tutaj były na całej sali stoliki i krzesełka, więc kiwanie w rytm muzyki nogą i potupywanie nóżką było jedyną rzeczą na jaką mogliśmy sobie pozwolić.
Trzecim zespołem jaki wystąpił na scenie był zespół Karola, znajomego z Pyrzyc o nazwie Empty Space. Chłopcy grają bardzo melodyjną muzykę, która wpada w ucho. Strasznie lubię tego typu muzykę i było mi bardzo przyjemnie siedzieć tam i słuchać jak grają. W sumie dawno nie byłam nigdzie by posłuchać tego typu kapeli na żywo, więc tym bardziej miło było siedzieć na Emergenzie, w dodatku móc oddać głos by znajomi mogli dostać szanse na finały Wawie. Jak dla mnie zespół tak czy tak już dużo odniósł... Grali na Wodstocku, a o tym marzy chyba każda kapela. ^^
Kolejnym zespołem jaki zagrał na scenie byli Beer Coaster. Zespół jest ze Stargardu Szczecińskiego, a członkowie to moi znajomi. (W tym właśnie zespole gra Sylwek, o którym dość często wspominam, kiedy jeżdżę do niego do Stargardu.) Miło było spotkać Sylwka i Sławoja, szczególnie tak bardzo odmienionego, bo kiedy ostatnio go widziałam... nvm. Chłopcy weszli na scenę i znów okazało się, że dźwiękowiec to kretyn. =_= Kompletnie nie było słychać drugiego wokalu, a główny ledwo przebijał się przez instrumenty. Mimo wszystko było bardzo fajnie słyszeć ich w akcji. Jak dla mnie był to najlepszy koncert w tym dniu, szczególnie, że byłam skupiona przede wszystkim na dźwiękach perkusji.
Następni na scenie pojawili się Oho!Koko! których zapewne jak Empty Space i Beer Coaster możecie kojarzyć z popularnych Talent Show - Mam Talent i Must be the Music. Ala ma naprawdę bardzo fajny, barwny mocny głos przypomina mi trochę Amy Winehaouse i Adele, a Marek - Miyaviego przez to jak gra na akustyku jednak nie jest to zespół, który słucham dość często. Muszę mieć nastrój, żeby ich włączyć na głośnikach. Zdecydowanie wole mocniejsze brzmienia. Kiedy jednak słuchałam ich na żywo ciarki pojawiły się ze dwa razy. Nie przeczę, że na koncertach będę pojawiać częściej, bo naprawdę jest strasznie miło ich słuchać.
Jako szóści wystąpili Unbound. Już od samego początku zrobili na mnie dziwne wrażenie. Muzyka kompletnie nie ujęła za serduszko, nie było tuptup nóżką pod stołem. W momencie kiedy weszli na scenę mój miły wieczór przy muzyce i ze znajomymi skończył się być miły, a zaczęło się przysłowiowe 'męczenie kota'. Większość ich koncertu przesiedziałam przed klubem i w palarni. Jedynie mogę pochwalić wokalistę. Jak na swój wiek i to, że zaczyna dopiero swoją przygodę z muzyką (w porównaniu do stażu innych zespołów występujących na Emergenzie) wokal ma naprawdę dobry i może wiele zdziałać.
Ostatnim finalistą był zespół Slaveout. Tu po raz kolejny dźwiękowiec pokazał jak bardzo nie zna się na tym co robił. Nagłośnienie na instrumenty było okej, a na wokal tak złe, że szkoda gadać, czego bardzo żałuję, bo w sumie od czasu do czasu lubię posłuchać tego typu muzyki. Szczególnie na żywo, bo strasznie porywa. Przez nagłośnienie brzmiało to jak kolejne 'męczenie kota' - niestety.
Zwycięzcą Szczecińskich finałów został zespół Oho!Koko i z tego miejsca chciałabym bardzo serdecznie im pogratulować wygranej. Co prawda to prawda. Szkoda, że żaden z zespołów moich znajomych się nie dostał. Ważne jednak jest to, że próbowali i mam nadzieję, że kolejnym razem się uda :)
A Wy co sądzicie i tym? Kto wg Was powinien wygrać?

czwartek, 5 czerwca 2014

Wielka paleta cieni

Hej Miśki <3
Jakiś czas temu dostałam prezent od Tomka (ojczyma) kiedy to zjechał na miesiąc do Polski. Rano mama przyszła do pokoju i wręczyła mi mały kartonik. Zaspana widząc coś kolorowego myślałam, że to znów są jakieś super cukierki w pięknym opakowaniu. Kiedy otworzyłam to, okazało się jednak, że jest to paleta cieni do powiek. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ uwielbiam dostawać kosmetyczne prezenty, a jeszcze bardziej ucieszyłam się dlatego, bo trochę wcześniej znów wyrzuciłam reklamówkę cieni do powiek, lakierów i błyszczyków.
Samo opakowanie też wygląda bardzo fajnie. Lubię tego typu kosmetyki, które na małej powierzchni zawierają wszystko co potrzebuję, a także ładnie wyglądają. Po otwarciu paletka wyglądała tak jak na zdjęciu poniżej. Poręczne lusterko zamontowane na jednym z ramion pozwala na pomalowanie się/poprawienie makijażu praktycznie w każdym miejscu. W opakowaniu znajduje się 20 cieni do powiek i dwie gąbki do nakładania cieni.
Po jakimś czasie dopiero ogarnęłam, że paleta się rozsuwa, a pod spodem znajduje się jeszcze 5 pomadek, 4 błyszczyki, róże do policzków, dodatkowe 4 cienie, 2 pudry matujące, kilka pałeczek gąbkowych do nakładania cieni i pędzelek do różu i błyszczyka.
Cienie prezentują się na oku bardzo dobrze. Mają bardzo dobre zapigmentowanie, a w połączeniu z bazą pod cienie nie sypią się w trakcie dnia i wieczorem mój makijaż wygląda tak samo jak od razu po zrobieniu.
Oto kilka przykładów mejku z tymi właśnie cieniami. :) (wybaczcie za brak sztucznych rzęs na większości zdjęć, ale do pracy nie mogę ich doklejać -_- )


Jak Wam się podoba? 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

nowe mieszkanie

music : 30 seconds to Mars - Up in the Air
Any Given Day - Home is Where the Heart is

    Hej Kochani~

  Co prawda mieszkam w Szczecinie dopiero miesiąc, a już zmieniłam mieszkanie. Z pewnych powodów, zrezygnowałam z mieszkania z Tomkiem. Znalazłam przeuroczy pokoik w mieszkaniu na Pomorzanach i postanowiłam się tam sprowadzić. Wczoraj po pracy zmęczona jak nie wiem co powędrowałam do starego mieszkania i czekałam na tatę, który miał pomóc mi w przewiezieniu moich rzeczy. Kiedy przyjechał, zapakowaliśmy się w auto i na 2gi koniec miasta.
  Mój nowy blok jest również bardzo wysoki (też ma 11 pięter) . Nie mieszkam już na 4 piętrze, ale na 9. Nie narzekam jednak, bo widok z okna mam przepiękny. Między blokami jakie widzę zza okna przedziera się strasznie dużo zieleni. W oddali widać rzekę Odre.W poprzednim mieszkaniu miałam widok na korony drzew. Szczerze powiedziawszy nie było to jakieś rewelacyjne 'coś', jednak tak czy tak lepsze niż jakbym miała z okna widok na sąsiadów z bloku naprzeciw.
panoramiczny widok z okna.  ^^
zbliżenie na pas widnokręgu, w którym dokładniej widać, że w miarę nie daleko płynie Odra.
  Mieszkanie nie jest duże, ale bardzo przytulne. Kuchnia od samego początku urzekła mnie fioletowymi ścianami *0* , a przedpokój wielkim lustrem na szafie typu komandor, bądź co bądź jak wręcz uwielbiam lustra i swoje odbicie w nim, mimo iż po miesiącu pracy w restauracji KFC przytyłam trochę.



  Mój pokoik nie jest duży, jednak po co mi wielki pokój w którym tak czy tak przebywam rzadko i raczej traktuję go jak pomieszczenie w którym mam odpocząć po pracy. Jest bardzo jasne ze względu na wielkie okno. Kto by pomyślał, że będzie mi tak na tym zależało. ^^' Kiedyś uciekałam od światła i wolałam ciemne pomieszczenia, teraz unikam ich, a liczę na jak najwięcej światła słonecznego wpadającego do pokoju.


Co prawda muszę kupić  sobie kilka rzeczy do pokoju, żeby wyglądało wszystko naprawdę ładnie, ale to z czasem. Mam nadzieję, że tutaj będzie mi się mieszkało bardzo dobrze i zagoszczę tutaj na dłuższy czas, iż nie chce mi się zmieniać mieszkania za szybko, angażować kogoś do pomocy... To kłopotliwe. Muszę chyba zacząć poważnie się zastanawiać nad zdaniem prawa jazdy xD

Co tam u Was Misie moje?