sobota, 30 czerwca 2012

vol. 180

No, także opowiem Wam jak wczoraj spędziłam dzień :)
Po dwóch dniach zamulania, ciągłego leżenia w łóżku i ryczenia wstałam wczoraj z zamysłem wyjścia gdzieś wieczorkiem, lecz wcześniej jednak posprzątania w szafkach i otworzenia secandhandu w necie, bo szafki się nie zamykają, a ja tak czy tak w większości rzeczy nie chodzę.  xD Zajęło mi to trochę czasu i trochę się zdziwiłam, bo nie wiedziałam o niektórych ubraniach, że je w ogóle mam, i że tych w których nie chodzę jest aż tak dużo. xD
nie mogłam się oprzeć niezrobieniu zdjęcia
temu jakże pięknemu ciągnikowi >_<
(był jeszcze filmik, ale jakoś mu się znikło)
Koło 15 ogarnęłam z Zero meeting. ^^ Zaopatrzyliśmy się w osiedlowym i powędrowaliśmy na "Polanę Żubra" smażyć się w pełnym słońcu. Liczyłam na ciszę i spokój, jednak nie było nam to dane. Jakiś skurczybyk wjechał na pole z zamiarem umilenia nam czasu atrakcją jaką jest przygotowywanie sianka na snobki xD Kiedy skończył się już prowiancik powędrowaliśmy przez jakieś chaszcze do domku Zerocha się ostudzić, bo strasznie gorąco było w tym miejscu gdzie siedzieliśmy. Srsly - normalnie patelnia x)
Później kierunek Lidl po miodowe piwka ;)
Szliśmy przez miejsce gdzie akurat ma w ten weekend najlepsza potupaja Pyrzycka - folklor. Omo~Tak nam się to wjebało w głowę, że później jednym z tematów właśnie było to - Woodstock i co na nim się działo i dziać będzie. Takie tam!
normalnie woodstock przed rospoczeciem
muahahahhaha
 Powędrowaliśmy na opuszczoną strzelnicę, bo naszą miejscówkę zajęli jakieś zaćpane dupki. Gadamy sobie popijamy piweczko i tu nagle przychodzi jakiś zniewieściały koleś i pyta o jakąś blondi xD loool.... nie zapomnę jego głosu chyba do końca świata xD A później odwiedziła nas policja. (jeszcze większy lol) Nie potrafię opisać tego jak dokładnie rozmowa wyglądała, ale było naprawdę śmiesznie.
Gadu Gadu o Woodstocku, sprawdzenie dowodzików, telefoników i takie tam... A później tylko żarty. i pół godziny zleciało xD i obyło się nawet bez mandaciku. muahaha! jesteśmy pro.
Przed snem jeszcze mały spacer do jakiegoś ziomka i do domku. I obudziło mnie darcie mordy z laptopa...
A dziś następna imprezka, tym razem rodzinna. Coś mi się wydaje, że na tego dzisiejszego kaca zjem wszystko co tam będzie xD
Miłego dnia życzę Wam ;)
Pa:*

wtorek, 26 czerwca 2012

vol. 179

Misa i Negai.
za nami Bałtyk wyglądający jak jezioro.
ciepły jak zupa ;)

Wróciłam~! Na początku trzeba byłoby jednak zacząć od "Wyruszyłam w podróż" bądź coś w tym stylu. xD

No więc, w piątek wieczorem wyjechałam do Szczecina, a w sobotę o 8 rano już byłam w drodze do Rewala. Pogoda w Szczecinie była od rana śliczna. Słonko świeciło i zapowiadało się na naprawdę skwarkowy dzień. Po niecałych 2 godzinach drogi byliśmy już na ranczo, a koło 11 na plaży *O*
Gra w siatkę plażową, później kąpiele w Bałtyku i opalanie *O* (to to co Misy lubią najbardziej ^o^''' )

Po południu powróciliśmy do domku na obiadek. Chwilę posiedzieliśmy i wieczorem ruszyliśmy wraz z sąsiadem na podbój miasta, a dokładniej w poszukiwaniu pubu w którym będzie można obejrzeć mecz na dużym ekranie x)Niby mnie takie pierdoły ie interesują, ale zostałam do końca wraz z Negai, mimo, że miałyśmy się zebrać do domku przed zakończeniem meczu.
Trolololo... Bawił nas jeden koleś, który podawał się za Hiszpania (wtedy grała Hiszpania i Francja). Wszystko było by w porządku gdyby nie dostał telefonu i nagle zaczął kląć jak prawdziwy polak. Uhuhu. brechtam!

Następnego dnia wiadomo było od rana, że nie popływam i nie poopalam się.Tata z ciocią wymyślili więc spacer z Rewala do Pogorzelicy. Wpierw nie miałam na niego ochoty ale perspektywa siedzenia samej w domku bądź na plaży, bez słuchawek - bo ofc nie wzięłam ich z domu, bo po co... nie była dobrą wizją. Poszłam więc z nimi. Wpierw wkurzona, ale później mi przeszła złość. Zjedliśmy obiad w Niechorzu i plażą wróciliśmy do Rewala. Droga powrotna była miła, jednak chwile później od momentu jak zaleźliśmy się na plaży zaczął kropić deszcz, który później zamienił się w ulewę. Jednak aż tak źle nie było. Temperatura wody nie dużo się różniła od temperatury powietrza.Ograniczało mnie tyko to, że okulary były całe w wodzie i nie widziałam gdzie idę. :O A kiedy schodziliśmy z plaży pojawiło się słońce. I gdzie tu sprawiedliwość? xD
takie tam spacerowe...
morze znów jak jezioro
i ciepłe jak zupa ;3 


Wieczorem poszliśmy do sąsiadów na grilla. Omo~ Pierwszy raz jadłam taki smaczny sos, który nazywa się tzatziki ;O albo wcześniej jadłam go, pod jakąś inną nazwą. Po tych moich wszystkich zachciankach kulinarnych, które mam do spełnienia pewnie sobie zrobię właśnie to. xD



Poniedziałek w większości przespany. Naprawdę. Nie pamiętam kiedy tak dużo spałam. Wszystko przez te badziewną pogodę. W nocy cały czas padało, w dzień tak samo. Tata zrobił co miał do zrobienia jeszcze na ranczo i wróciliśmy o Szczecina. A dziś rano do Pyrzyc.

Szczerze powiem Wam, że Bałtyk na wysokości Niechorze - Rewal jest naprawdę bardzo ciepły. I już nie mogę doczekać się lipca i tego kiedy tam wrócę. Mam nadzieję, że pogoda będzie jednak bardziej sprzyjać wylegiwaniu się na plaży w promieniach słońca niż temu by siedzieć cały czas w pokoju i chować się przed deszczem. ;)

BYE :3

wtorek, 19 czerwca 2012

vol. 178

Omo! Chcę coś napisać, ale nie wiem czy mogę. Srsly! Chciałabym się wygadać, ale na chwilę obecną nie mam nawet komu...
Wiem, że z punktu widzenia czytelnika może być to dziwne i zapewne bardzo nudne czytać cały czas o tym jednym temacie... Tak to już chyba jest jak się człowiek zakocha, a ja nie zmuszam nikogo do czytania mojego bloga. :p
Wiecie... Zaledwie dwa dni temu widziałam Go, a tak strasznie tęsknię. Zostawił po sobie w pokoju, w Naszym łóżku zapach swoich perfum... Pachnie Nim dosłownie wszystko.♥ To takie miłe a zarazem wkurzające. Przypomina o tym, że mogłam spać wtulona w jego ciało, ale także o tym, że zostały jeszcze trzy tygodnie naszej paskudnej rozłąki. I nawet ostatnio nie pociesza  mnie za bardzo fakt, że przyjedzie na miesiąc i będę mogła dłuższy czas spędzić z Nim.

Zastanawiam się nad czymś. Cały czas myślę jak zadecydować i nie mam zielonego pojęcia co zrobić. Raz jestem jak najbardziej na tak, drugi raz z kolei na nie. Dziwne, trudne. Jakby było wszystko 'po mojemu' byłoby o wiele łatwiej.

Dzisiejszy dzień minął naprawdę szybko, i jakby każdy z kolei mijał tak szybko mój Mąż przyjechałby do mnie lada chwila - ale tak nie jest... ehh~ tylko by każdy dzień z kolei nie kończył się wydawaniem kasy takim jak dziś, bo dzisiejszy szał zakupów był lekką przesadą, a i tak nie kupiłam wszystkiego co chciałam. :C Niestety nie mogę teraz sobie pozwolić na to by kupić sobie te piękne słodkie perfumki "Police to be" :c Ale je sobie kupię! o!
Odwiedziłyśmy babcię i spełniłyśmy misję 'truskawki'. 4 wielkie miski, z których musia robi soki i konfitury *O* (chyba zachciało mi się naleśników na słodko xD)
a później w domku maraton z "Zaklinaczką duchów" 
Oho! Pod jednym względem odżywam. Pod względem muzyki. Znów napędzają mnie kapele, które kocham od dziecka. Jakoś ostatnio nie chce mi się słuchać azjatyckiej muzyczki. Do łask powrócił Korn, LP, SoaD, Oomph! i kilka innych...
Znów przeżywam razem z Panem Durstem wspaniałe chwile. Teraz jednak nie w głowie mi takie głupoty jakie były kiedyś - typu zgłoszenie do programu "My own Star" czy innych takich i szukanie sobowtóra Freda gdzie się pojawiłam. Nie nie. Jestem za stara na takie zabawy. I w tym momencie przypomina mi się pobyt w K-linie i ta pamiętna droga z domu Nuff do Graala. x) Nie mogę... Jakie my byłyśmy głupiutkie ^^''', ale takich historii mam nadzieję będzie więcej.
A teraz spadam. Idę obejrzeć "Narzeczoną dla Kota", a później spotkać się ze Skarbem w naszej cudownej krainie ♥

See Ya~! ♥

niedziela, 17 czerwca 2012

vol. 177






Oho... i znów będę Wam kadzić o tym jaki miałam piękny weekend. bo taki właśnie był. A teraz zastanawiam się jak ja wytrzymam 3 tygodnie :c Jednak cały czas mam przecież telefon i to co przed wyjazdem usłyszałam. Naprawdę bardzo mnie to cieszy, że On myśli cały czas o tym tak samo jak i ja. <3
Chciałabym pojechać do Poznania... Raz, że czas mi szybciej minie, dwa, że spotkam się z ludźmi, których lubię. Zastanawiam się tylko kiedy. Mam w sumie teraz jedno dodatkowe zmartwienie, wiec będzie trudno z wyjazdem. Ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży w szybkim czasie i będę mogła odwiedzić moje bitches <3

Mam ochotę posiedzieć całą noc przed komputerem, rozmawiając z kimś na skype bądź GG, i wsłuchując się w błogą nocną ciszę. Popijając wino, przy zapalonych świecach...

OHO! Jutro koniecznie wystawiam kilka szmatek na allegro i szafę więc zapraszam w godzinach wieczornych na ogarnięcie ;) Nie chcę za swoje ubranka dużo kasy, po prostu szkoda mi wyrzucić je, a sama już się nie mieszczę w nie w cyckach :c


dzieło mojej mamy <3
wydaje mi się, że muszę sama się nauczyć robić takie cuda na głowie.
są takie śliczne i takie wygodne :3

niedziela, 10 czerwca 2012

vol. 176

 Szczerze powiedziawszy jestem tak strasznie zmęczona, że ledwo co na oczy widzę. Czekam jednak na sms'a bardzo ważnego dla mnie i zależy mi na tym by go przeczytać, a mogłabym się nie obudzić.
 No. Także ten weekend był naprawdę udany. Nie dość, że zaczęłam od imprezy z Ushim, to później balowaliśmy w piątek dodatkowo już z Nuff ;3 i Momo, która postanowiła odwiedzić mnie po naprawdę długim czasie ;)
 Piątek okazał się naprawdę miły. ;3 ( w sumie to żeby tylko) Do tej pory najbardziej dziwi mnie to, że oglądałam mecz z wielkim podekscytowaniem (a później stwierdziłam, że a następny idę do Antidotum). :O Wspominaliśmy - że tak się wyrażę stare czasy i Misowy "wypad" majówkowy, żeby nie smrodzić fajkami w domu. xD Omo! Jak sobie to przypomnę z czystym serduszkiem mogę stwierdzić, że to był najgłupszy pomysł na jaki wpadłam i jaki zrealizowałam. Mniejsza.
Sobotę spędziłyśmy całą w domku. Jednak nie specjalnie się nudziłyśmy. Momo co chwila przysypiała więc miałam trochę czasu by porobić w ogrodzie to co mama powiedziała abym zrobiła. Siedziałyśmy cały dzień od rana do późnej nocy na ogrodzie... *O* Szczerze brakowało mi tego. Samej mi się nie chce, ale z kimś zawsze jest fajniej. ;D
 Później moje ranne przewidywania okazały się być prawdą i koło 23 przyjechały Tomki ;D W mamowej głowie pojawił się głupi pomysł zamknięcie psa w domu, zamknięcia drzwi wejściowych i po ciemku siedzenia na ogrodzie popijając drinki, aby chłopcy myśleli, że wybyłyśmy na imprezę. I udało się! Tak właśnie pomyśleli. Uśmiałyśmy się strasznie. xD
 Ja pierdole. Dawno nie czułam się tak podekscytowana kiedy czekałam na to, aż zobaczę moje Słońce po tak długim czasie. Brakowało mi zobaczenia jego uśmiechniętej buźki <3
 A niedziela rodzinnie. Później chwilowy zakupowy szał z Momo na Pyrzycach i do domku. ;) Gadu gadu, robienie gofrów z truskawkami i bitą śmietaną (swoją drogą to strasznie czasochłonne).
 O 16 Ushi przyjechał pod moją hacjendę i Momo pojechała z powrotem do Poznania. ;x Szkoda, że nasze spotkanie było takie krótkie, ale oczywiście zawsze lepsze takie niż żadne, prawda? :D teraz moja kolej na Poznań... :3
 A mój Kotek pojechał przed 20. :C i znów mnie zostawił, jednak tym razem nie na tak długo :)

Dziękuję:*
O~! Dostałam sms'a. Kończę zatem i idę spać.
Dobranoc ;*

czwartek, 7 czerwca 2012

vol. 175

zdjęcie z lipca tamtego roku - z Momo
od jutra do niedzieli
będzie o wiele więcej
nowych - ładniejszych
Chwilę temu miałam jeszcze bardzo wesoły humor. Teraz już oczywiście się popsuł.
Miałam sobie dziś odświeżyć włosy. Negai rozjaśniła mi odrosty na piękną platynę... Zamiast odżywki nałożyłam naftę kosmetyczną. Teraz powiem Wam jedno. NIGDY nie nakładajcie nafty kosmetycznej na świeżo umyte włosy, szczególnie po zabiegach kosmetycznych takich jak farbowanie czy rozjaśnianie. A już na pewno nie róbcie tego dłużej niż zaleca producent~! Co prawda włosy mam naprawdę nawilżone i świecące, ale skóra głowy jest w opłakanym stanie. Cała jest poparzona. Głowa swędzi mnie jakbym oblała się wrzątkiem, tak samo jak i każdy włos z osobna. : c
Później pisałam z Tomkiem. Dziś miałam takie miłe wrażenie od razu po przebudzeniu się. Jakby był przy nie całą noc, a nad ranem po prostu wyszedł z domu kiedy jeszcze spałam. Zdałam sobie sprawę z tego, że pierdolnęłam się w obliczeniach i nie wraca za teraz już 23 dni, ale za 30... Ostatnio po prostu uświadomił mnie w tym, że wraca 7, a nie jak myślałam 1 lipca. : c Naprawde, nie pamiętam kiedy miałam dosłownie z sekundy na sekunde zepsuty humor >"<!
Na szczęście nie będę sama. Jutro przyjeżdża do mnie Momo. Kilka dni będę siedziała z nią i wygłupiała się i zapewne wspominała to co było kiedyś. Niezmiernie cieszę się z tego spotkania iż nie widziałyśmy się już prawie rok. Weekend będzie pewnie pełen pozytywnych chwil i wrażeń iż spędzimy go także w towarzystwie Ushiego i Nuff ;D
Do do Ushiego. Spędziłam z nim wesoły wtorkowy wieczór. Wszystko wyjaśniliśmy sobie i od słowa do słowa dowiedzieliśmy kilku dość ciekawych rzeczy. xD aż szkoda gadać!
A teraz wybaczcie, kończę. Idę wykminić coś na moją biedną skórę głowy, tak by ukoić te paskudne pieczenie... ^^''''

wtorek, 5 czerwca 2012

vol. 174

Omo, jak mnie strasznie wkurza ta pogoda.
Nie dość, że miałam naprawdę straszną noc. Śniły mi się same pierdoły z nie wyjaśnionych przyczyn, bo przecież nie najadam się już wieczorem, nic takiego strasznego nie oglądałam, a czytałam tylko książkę i żadnych fragmentów dziwnych nie było. Budziłam się w nocy z płaczem, kiedy śnił mi się tata... później gdy Tomek i kuzyn..
Ja pierdole. To jakieś fatum czy cholera wie co. Mam nadzieję, że to minie, bo chcę się w końcu wyspać. >''<
Ale mimo to, że spałam jak spałam humor mam nie od parady. Wesoło mi... Od niepamiętnych czasów.Tylko ten cholerny deszcz! Jak on mnie wkurwia nieziemsko. Nie wyobrażacie sobie nawet tego. Dziś miałam takie wspaniałe plany, a tu proszę.. Po planach tylko dlatego, bo pada. Szlag by to.
To jeszcze nic. Odpalam skype, a tam Miru. Sruuu~ Zaczął mi płakać, że z tą jego Miyą już mu się nie układa i jedyną kobietą z jaką mógłby być szczęśliwy jestem ja, a on to spieprzył, blah blah. Szczerze mi żal, że się mu nie układa, bo w końcu jest nadal dla mnie kimś ważnym i naprawdę go lubię mimo wszystko.
Wheesunguję od wczorajszego popołudnia. Brakowało mi tego paskudnie. Dziękuje Ci mój koreański książe R&B, za to, że tak bardzo poprawiasz mi humor <3 Z jego muzyką związanych jest tyle pięknych chwil. Wszystkie sobie przypominam i o dziwo, myślę o nich (szczególnie tych które są teraz dla mnie dość przykre) jak o przepięknych chwilach i że miałam szczęście. Odbija mi? Wczoraj mile spędzony dzień z mamą i Negai. około 2 godziny spędzone na buszowaniu w secondhandach opłaciły się. Później obiadek i seszyn przed telewizorem do późnej nocy... mrr..
Ejjj... Czekam tak i czekam. Nudzi mi się samej w domu.. Odwiedź mnie ktoś. ;c
Czasami myślami już jestem naprawdę bardzo daleko. Gdzieś w lipcu kiedy przyjeżdża na stałe mój Misiek <3 Gdzieś nad morzem, kiedy bawimy się wspaniale (może nawet w czwórkę - zawsze to weselej), myślę o Woodstocku! Chcę już tam być, wczuć się w ten wspaniały klimat wszelkiego wyjebania i nie przejmowania się niczym, przez te kilka dni zabawy.

I'll be waiting for your permission
No matter how many years, how many lifetimes
I'll be existing for you

sobota, 2 czerwca 2012

vol 173

 I get lost in your eyes I'll get lost in those thighs
Looking so good make a grown man cry
Look at those lips make me wanna take a sip
Got them swimming pool hips make me wanna take a dip
Yeah

I'm loving your style
I'm loving your smile
You make me go wild
I'll go jungle on yah


moja mała Miyusia
Tak słodko wyglądała
kiedy położyła się
zamknęła oczy i nasłuchiwała
kto kręci się po salonie na dole


No... i jak zwykle chciałam napisać tyle rzeczy.... w sumie tym razem to bardziej nie wiem od czego zacząć. Większość mojej weny ucieka wtedy kiedy idę spać. Niestety mój laptop nadal odmawia posłuszeństwa, bo kabel nadal mam niesprawny i nie ma jak go podłączyć - cholerna wtyczka. Próbuję mamę nakręcić na nowy zasilacz, ale jak na chwilę obecną nici z nakręcania jej na to... Na szczęście mam jeszcze ten cholerny tablet, który co prawda muszę oddać na gwarancję (a już wg najchętniej zamieniłabym go na małego laptopa, albo jakiś inny tablet) ...chociaż laptopa tak bardzo mi brakuje : c

Taaak.... Stwierdzam, że potrzebna mi jest kasa. Jeśli chcę gdzieś pojechać, kogoś odwiedzić i przede wszystkim kupić sobie coś muszę liczyć na nagły przypływ gotówki. So... Już dziś kiedy tylko aparat podładuje mi się trochę zaczynam robić zdjęcia torebek, bluzeczek, butów których praktycznie wcale nie nosiłam i innych pierdół jakie mi są niepotrzebne, aby wstawić je tutaj na sprzedaż i na szafę bądź allegro. :D o tym jednak poinformuję w swoim czasie, także spokojnie. :D Co prawda niektóre rzeczy tak mi się podobają, że szkoda mi ich sprzedawać, ale u mnie tak czy tak się kurzą, a komuś może się przydadzą. :D oby...

W sumie to od poniedziałku miałabym już pracę, ale zrezygnowałam ze stanowiska. Otóż, wczoraj chwilę po 12 w południe zadzwonił do mnie pan Łukasz z Pepco, żebym wstawiła się na rozmowę kwalifikacyjną jeśli nadal szukam pracy. Dosłownie 15 minut zajęło mi ogarnięcie się. (i to chyba było najszybsze ogarnięcie się do tej pory) Pojechałam tam, zagadałam i wszystko wskazywało na to, że dostanę tę pracę mimo iż czekało na rozmowy jeszcze 7 albo 8 osób. i w sumie wszystko było wspaniale... wypłata zadowalająca, praca sama w sobie też, ale to, że miałabym tak mało czasu dla siebie, a już szczególnie na spotkania z Tomkiem jakoś do mnie nie przemówiły. (miałabym dwa dni w tygodniu wolne, ale za to weekendy zajebane pracą od rana do samego wieczora - so-19, nd-17.30 no i od pon-pt 9-20.30... nie koniecznie miałabym oczywiście taki grafik cały czas, ale....) Musiałby się przeprowadzić do Pyrzyc, bo inaczej wcale byśmy się nie widzieli (chyba ze samymi wieczorami jakbym przyszła z pracy, a tego chcę uniknąć. Nie, nie, nie! Może to dość nieodpowiedzialne, ale cóż... W sumie mogłabym dostać te prace, ale po miesiącu z pewnych przyczyn bym się od razu z niej zwolniła. Powiedziałam o tym kierownikowi, a ten tylko powiedział, że życzy mi szczęścia i żałuje... Cóż...

28 dni~! - tyle jeszcze nam zostało do spotkania się.
 Co prawda to prawda, Tomek kazał mi liczyć to trochę inaczej - każdy tydzień jako jeden dzień, więc tym sposobem zostałyby tylko 4 dni, ale ja niestety tak nie potrafię. Nie jestem taką optymistką i tak pozytywnie nastawiona do świata jak on. : c Niestety! Czasami nawet wkurza mnie ten jego optymizm >"<
Ogólnie to zapomniałam się pochwalić... 19 maja minęło nam 6 miesięcy... z tego też powodu goniec przyniósł mi do domu bukiet z 30 róż. Kto by pomyślał, że te pół roku tak szybko zleci... na szczęście przed nami następne pół roku i więcej... Co ja gadam... Całe życie przed nami.


Wczoraj razem z Negai byłam u taty w sklepie. Nie miał takich bojowników jakie chciałam, więc będę musiała wziąć jednego z tych które były. W sumie ten czerwony postrzępiony był całkiem apetyczny ^o^! Niestety nie mogliśmy za dużo porozmawiać. Tata miał przyjęcie towaru, a ja humor który nie specjalnie dobrze nastawiał mnie do jakichkolwiek rozmów. _^_ Ale jestem pozytywnie nastawiona i mam nadzieję, że będziemy mogli porozmawiać w tygodniu kiedy tata po swoich egzaminach znajdzie trochę czasu.


Tapeta w różnym świetle wygląda inaczej.
Kwiaty w ciemniejszym świetle zamiast żółte
są jasno zielone, a srebrne motywy zmieniają kolor
od szarości do bieli. ^O^
No~ i.. robiłam ostatnio remont swojego pokoju, prawda? ;D W sumie trudno uwierzyć w to, że samo zmienienie sufitu, tapet i przemeblowanie może tak poprawić komfort spania i przesiadywania w pokoju. Pozbyłam się większości plakatów. Zostawiłam sobie tylko Pure i Nane, kilka zdjęć kpopowych wykonawców i swoich z Negai i znajomymi. ♥ Co prawda brakuje mi tam jeszcze kilku dodatków, kilku kolorowych puchatych poduszek na łóżko, ale wszystko z czasem się ogarnie... 
Jak pomyślę ile kasy zostało tam wpierdzielone i ile nerwów zaczyna boleć mnie głowa =_='''

Zastanawiam się nad tym co będzie w następnym tygodniu... 
Czy ktoś zrobi mi niespodziankę swoją obecnością, czy raczej nie :C Byłoby naprawdę miło iż nie nudziłabym się przynajmniej... 

POZDRAWIAM··!