wtorek, 20 grudnia 2011

vol. 158

Witam. ;) Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się co u mnie się dzieje, iż nie mamy zbyt dużo czasu by porozmawiać w realu bądź na GG.
Otóż dni mijają nieubłaganie szybko. Nawet czasami zastanawiam się czy naprawdę już w tym tygodniu są Święta, i że wszyscy w koło mnie wkręcają. Jednak to prawda.
Jest wtorek, godzinny poranne, a ja wygodnie leżę w łóżku z laptopem na kolanach i papierosem w ręku. Pijąc herbatę klepię tutaj literkę za literką dzieląc się moim szczęściem, jakie wywołał dzień wolny od pracy. Naprawdę. Ostatni weekend mimo iż spędzony naprawdę wesoło zarówno w pracy jak i poza nią. Tak się zastanawiam... Przecież nie pracowałam tam specjalnie długo... 4 miesiące to w sumie nie duży staż, jednak coś mnie lekko smuci. Dzięki tej zmianie miejsca pracy kilka osób, które naprawdę lubię odejdzie, albo już to zrobiło... Poza tym tryb pracy jest inny... i niestety już nie można  będzie się tak opierdzielać jak wcześniej...  <ojj tragedia^^''> cóż... Dalej odnośnie weekendu... 12 godzin pracy przez te 2 dni jakoś mnie rozbiło. Zmęczenie, stres niestety dają o sobie znać, jednak mam nadzieję, że niedługo wszystko się uspokoi i wróci do normy.
Nadal szukam mieszkania, jednak niestety strasznie ciężko jest znaleźć coś co odpowiadałoby mnie i Tomaszowi. Poza tym nie wiemy czy mamy szukać mieszkania tylko dla siebie, czy jeszcze dla jednej osoby. Czyli jednym słowem przez to jesteśmy trochę w pupce. Może ktoś chętny by mieszkać z Mła i kolegą Tomaszem? C: 
Zastanawiam się jak będą wyglądały tegoroczne święta. O której będę w domu, kto będzie, co będę robiła. Jedno wiem na pewno. Będzie smacznie. :D Nie mogę doczekać się tych rybek, krokietów i innych rarytasów. W sumie takie rodzinne wieczory są bardzo wesołe i ostatnio strasznie mi takich brakuje.
Wczoraj np. wróciłam wcześniej do domu i cały wieczór wraz z dziewczynami spędziłyśmy na rozmowach i śmiechach. Oczywiście nie jest zawsze kolorowo tak jakbym tego chciała, bo któraś musi zawsze zrobić aferę z niczego... na szczęście nie byłam to ja. ;) No i "burza" skończyła się tak szybko jak się zaczęła.
Mimo tego, że mieszkam w Pyrzycach już przez jakiś czas, brak mi czasu na to by spotkać się na dłużej z osobą którą lovam nad życie. :C <so sad> Mam jednak nadzieję, że niedługo nadrobimy to ;)
Świąteczny nastrój udziela mi się i doprowadza do pewnych refleksji. W wolnych chwilach, kiedy moja głowa nie zaprząta sobie myśli pierdołami, zastanawiam się nad różnymi dziwnymi (jak dotąd) rzeczami. Chyba zaczynam się cieszyć, że tych wolnych chwil mam nie specjalnie dużo. ^^''' Jednak nie przesadzajmy, że taka zapracowana jestem i cały czas o tym myślę. Nie~! W mojej głowie rodzą się dziwne pomysły, piękne wspomnienia. <i niektórzy dziwią się, że cały czas chodzę z ucieszoną mordą xD>
Tak odbijając od rzeczy przyjemnych i tych trochę mniej... przejdę do sprawy, która mnie bardzo irytuje, a dokładniej: zastanawia mnie fakt, iż ktoś bardzo próbuje pomieszać mi w głowie. Głupie telefony o treściach równie głupich nic nie zmienią. Dlaczego tylko to dzieje się dopiero teraz, kiedy czuję, że uśmiecha się do mnie szczęście? Człowieku, jeśli to czytasz, zapewne wiesz, że chodzi mi właśnie o Ciebie~! nie wiem kim jesteś i nie obchodzi mnie to. BYŁO MINĘŁO! i zapamiętaj to! Gra zwana życiem toczy się dalej, so... po po prostu się odczep. :)
A dzisiejszy dzień... Spędzę go wyśmienicie. ;)

niedziela, 27 listopada 2011

vol. 157

Już koniec listopada. Dni uciekają tak szybko. Zanim obejrzę się już będzie grudzień, a potem tylko czekać na święta. Chyba pierwszy raz w życiu (nie licząc tego kiedy byłam dzieckiem i czekałam na święta, by dostać prezenty) czekam na święta z uśmiechem na ryjku. Czekam nie tylko na święta, ale także na pierwszy śnieg i tą całą zimę, której tak nienawidzę.
Odpierdziela mi? Tak sądzę. Jednak jest kilka powodów, dla których tak właśnie się dzieje. ;)  Układam sobie w głowie przepiękne momenty, wyobrażam sytuacje, które zapewne tak czy tak nie spełnią się wszystkie... ale w końcu warto pomarzyć, prawda? :D chociaż... głębiej zastanawiając się nad tym, ostatnio przekonałam się, że marzenia jednak się spełniają, więc te, które układam sobie starannie w główce teraz, może za jakiś czas spełnią się także. *O*
Wydaje mi się, że po prostu zaczyna się uśmiechać do mnie szczęście. W niektórych momentach czuję się jak małe dziecko - naprawdę. I w sumie nie wiem ile mogę tutaj opisać. Cały czas chodzę z głową w chmurach i uśmiecham sie sama do siebie. Czasami tak głupio iść przez miasto, jechać w tramwaju i cieszyć się z tego, że coś Ci się przypomniało etc. Miewacie czasem takie sytuacje? To w sumie miłe uczucie(?), jednak czasami ludzie się dziwnie patrzą, ale pieprzyć ludzi. ;)
Przez cały czas kiedy nie pogrążam się w marzeniach wspominam to co było. Kilka spotkań z przyjaciółmi, z ludźmi, których kocham. Głębiej się zastanawiając  nad tym dochodzę do wniosku, iż nie wiem kiedy się spotkamy znów. Z jedną osobą miałam spotkać się w święta, jednak historia lubi się powtarzać i znów dostałam pięknego kopa w tyłek. [i love it <3] Ja się chyba nigdy nie nauczę, że z niektórymi osobami nie wolno zaczynać kilka razy, bo tak czy tak nie docenią Twoich starań. >.< Cóż...
Chcę do mojej Bejbuchy. Tęsknię za nią strasznie, straszliwie. </3 Tegoroczne kilka dni listopada i zeszłoroczne dni tego samego miesiąca były naprawdę zacne. Ale, żebyśmy nie musiały czekać do następnego listopada, nooo... to będzie gruba przesada, so.. trzeba coś obkminić. jakieś wolne... coś w ten deseń :D
Chciałabym opisać coś jeszcze tutaj, podzielić się ze wszystkimi, którzy czytają tego bloga, jednak pozostawię to dla siebie, i najbliższych mi osób. Są takie rzeczy, takie sytuacje, o których nie powinni widzieć wszyscy, bo wtedy te chwile nie będą takie wyjątkowe.
I na koniec... Możecie cisnąć, ale muzyczka na dzisiejszy dzień i zapewne kilka najbliższych:

wtorek, 15 listopada 2011

vol. 156

To był jeden z tych weekendów, które zapadną mi w pamięci  na bardzo długo. Otórz przyjechała do mnie jedna z najbardziej pokręconych osób jakie kiedykowiek miałam okazję poznać. Patka, znana niektórym z was jako Sadsomo. Spędziłam z Nią pięć pokręconych dni. Obyło się bez pamiętnych bani typu "sanki", jakie były w ubiegłym roku, jednak głupie pomysły nas nie opuszczały. Tak samo jak uśmiech i ogólna zwała z wielu rzeczy. Seanse filmowe, kilka zwałowych wieczorków, rozmowy o wszystkim. Weekendu tego nie spędziłyśmy jednak same. W każdym momencie towarzyszył nam Ushi. Następna pokręcona osoba (która nawiasem mówiąc jest jedną z osób, które kocham najbardziej na świecie)
Ale od początku:
W czwartek po pracy pojechałam do Stargardu by odebrać z dworca Patkę. Przyjechał po nas Ushi nie wiedząc o tym, że Ona ma w ogóle przyjechać. (taki mały suprise, który mam nadzieję się udał w 100%) Przyjechaliśmy do Pyrzyc... gdzie od razu powędrowaliśmy w trójkę do lekarza. Ten trip zaliczam do tych mniej przyjemnych. Jednak kiedy przypomnę sobie rozmowę u chirurga od razu mordka mi się śmieje. (pierdolone zbole - wszystko musi się nam kojarzyć z jednym? :3) Po wszystkim Uszaty odwiózł nas do mnie i sam pojechał ogarnąć się. W tym czasie wykminiłyśmy ślub mój i Jay'a, który miał odbyć się u Ushiego w domku w nocy z czwartku na piątek. (swoją drogą, to był najpiękniejszy ślub jaki mogłam tylko mieć *o*) Posiadówka przeniosła się do Ushiego, gdzie czekała na mnie już moja piękna szafa i miejsce szefa. (lol) Wielbię takie wieczorki. Było na tyle wesoło, że obyło się bez lan-party i stickamowania.  Misja w poszukiwaniu przygód w nocy. I oczywiście najlepszy z niej powrót skrótem, gdzie Pat prowadziła nie znając praktycznie drogi.
 Piątkowe niszczenie sobie głów najbardziej nienormalnym programem jaki mogłam okazję oglądać - "Pamiętniki z wakacji". Gosh~! 440 minut gniota, który rozśmieszał na każdym kroku fabułą, dialogami i aktorami. (Już nie wiem co gorsze. Maraton bajek z serii "Barbie i..." czy to "coś") Jednak dzięki niemu wymyśliliśmy najlepszy plan na listopad 2012. Nasze spotkanie w tym okresie będzie na 100% bardzo owocne i gorące. ;)  Tylko by wszystko wypaliło.
Wieczór piątkowy spędziliśmy u mnie. Znów zwała, rozmowy, krotka gra w karty, wspominki... i szczerze powiedziawszy nie pamiętam co dalej.. Tyle tego było. Sobota na zwale, mały trip po jakieś zakupy, wcześniej(bądź później[?]) sweet focie, których prawdę powiedziawszy jest trochę i będę was męczyć nimi jakiś czas na fotoblożku. :3 Mieliśmy iść na nagranie jakiegoś teledysku-shitu, jednak zrezygnowaliśmy. W moim przypadku myśl o tym, że na dworze było piekielnie zimno, a w domku czekało na mnie ciepełko wygrała. Później okazało się, że nasza obecność tam była zbędna, ponieważ pomysł na teledysk był strasznie denny i godny słuchaczy w przedziale wiekowym "hot-teen" (bez obrazy dla nikogo, ale naprawde pomysł był oklepany) Poza tym jak teraz myślę o tym, że miałam robić z siebie pajaca... Nie, nie. Na codzień to robię w większości czasu, ale bez przesady.
Niedziela w łóżku, przy głupich filmach i oglądaniu dziwnych zdjęć ludziów.
Aż w końcu nastał dzień znienawidzony przeze mnie - poniedziałek. Kiedy to ten piękny czas miał się skończyć. Pat miała wrócić do domu i ja znów miałam się przygotować psychicznie do tego by iść do pracy we wtorek. Masakra. Ale jest ok. To nie jest nasze osotatnie spotkanie i mam nadzieję, że niedługo znów się spotkamy. Oczywiście plany planami, jednak napewno nie będzie to dopiero listopad. Niszczyć głowę będziemy sobie jeszcze nie raz i nie dwa. I wiem to w 100% - będzie to niedługo. A wtedy znów będziemy mogli się śmiać cały czas i wymyślać głupoty. W końcu grudzień jest całkiem niedługo, a święta są czasem, który trzeba spędzać z bliskimi nam osobami. :) Tylko by dostać wolne... A wtedy możemy razem zawojować świat. Tak! Tak!

poniedziałek, 17 października 2011

vol. 155

Kurcze. Zbieram się cały dzień na to by tu coś naklepać i w końcu zebrałam się.
Przez ostatni tydzień/dwa wiele się wydarzyło. Począwszy od tego, że zmieniła się pogoda, która jest po prostu straszna. Jesień najgorsza zaraz po zimie. Długo się nią pewnie nie nacieszę, ponieważ biorąc pod uwagę te  mroźne paskudnie poranki, kiedy wracam z pracy... zima zbliża się wielkimi krokami.
W tym roku jednak chyba chcę by się pojawiła. Jakoś pierwszy raz od nie wiem ile... chcę święta i nie mogę się ich doczekać. x) Dziwne trochę, ponieważ ja przecież nie lubię świąt. ;__;
Brnąc dalej w moje przemyślenia i moje życie... Pod koniec września, bądź na samym początku października zakończyłam pewien związek bez przyszłości. W sumie zastanawiając się nad tym dlaczego to zrobiłam... Powody są błahe i wszystkim, którzy mnie znają powszechnie znane. Nuda, rutyna, nie ta osoba - tak po prostu... W sumie wyszło mi na dobre. Dzięki niemu poznałam tylko bardzo fajną dziewczynę, z którą mam nadzieję się zaprzyjaźnić ;)
W pracy naprawdę dobrze. Z wypłaty została tylko 100. Dobrze, że mama dziś poratowała mnie następną 100. xD także bucików w tym miesiącu sobie nie kupię :c W sumie to wszystko przez te imprezy i mój nowy nabytek jakim jest mój prześliczny tatuaż.
W związku z nim były straszne przeboje. Szukałam tatuażystów po całym Szczecinie chyba z 3 h. Później skierowano mnie do Macieja, który tatuaż mi robił. Co prawda trochę się wykosztowałam, i naczekałam na niego, ale było warto... zaczynam już myśleć na nowym projektem, ale u kogoś innego by sprawdzić innych tatuażystów Szczecińskich ;) To naprawdę wciąga.
Wybrałam się na imprezę do dyskoteki z ludźmi z pracy. Oczywiście, że dzień wcześniej zabalowałam z Olą i nie spałam specjalnie długo, musiałam się zalać w trupa... co nie zmienia faktu, że bawiłam się znakomicie. Poznałam kilka fajnych ludzi... w szczególności jednego kolesia o imieniu John \(*o*)/ Normalnie się zakochałam. ♥
Prawdę powiedziawszy po tej imprezowej sobocie bałam się pojawić w robocie, że ktoś puści parę z buzi o tym co mówiłam o sobie i jaka dokładniej jestem. W sumie teraz mam w poważaniu to czy coś mówią czy nie. Bawię się jak lubię i ch** reszcie w pupska, jeśli coś im się nie podoba ;) Nic jednak chyba nie wyszło... a nawet jeśli.. chodzę z wysoko uniesioną głową, dumna, bo przecież co kogo obchodzi co robię. :) W pracy nie muszę mieć we wszystkich przyjaciół, prawda? :D
Co do mieszkania z tatą. Nie jest źle, naprawdę... Jak zawsze i wszędzie - zdarzają się małe sprzeczki, ale najlepszą metodą jest zamknięcie mordy i się nie odzywanie ;) o taaa. 
Jak w każdej notce, muszę wspomnieć, że bardzo mi smutno i tęskno. A to naprawdę prawda najprawdziwsza. Cholernie mi źle kiedy nie mogę się z nimi tak długo widzieć. :c A internet jednak niczego nie załatwi... a rozmowy kamerkowe bardziej rozpalą uczucie tęsknoty niż ją zaspokoją.
A za tydzień znów impreza z dziewuszkami. Miało być Libido, ale jednak będzie Pinokio ze względu na to, że chcemy spotkać się z pewnymi panami. :) Będzie się działo.

czwartek, 29 września 2011

vol. 154

Cześć. Znów dawno mnie tutaj nie było.... Ale to przez to, że nie mam internetu w aktualnym miejscu zamieszkania. A w sumie dużo sę wydarzyło...
Jak większość wie, byłam bardzo szczęśliwa. Poznałam wspaniałą osobę, która uszczęśliwialała mnie samym byciem w moim towarzystwe. Czułam się naprawdę wyjątkowa. Miałam wspaniałe plany.
Przeprowadziłam się do Szczecina, dostałam pracę. Od tego momentu wszystko prysło. Znając mnie i moje dotychczasowe przyzwyczajenia - uszczęśliwiało mnie to, że mogłam robić co mi się żywnie podoba, imprezowałam kiedy tylko mogłam, na wszystko miałam czas, spałam ile chciałam i wiecznie byłam wypoczęta. W sumie zawsze brakowało mi na tylko kasy na moje zachcianki i imprezy. Teraz jednak nie mam czasu dla siebie, dla nikogo, marzę tylko o pójściu do domu i walnięciu się na łóżku, pójściu spać. A na zachcianki i imprezowanie kasa jest. Co za dziwna ironia losu.
Dalej co do pracy... Podoba mi się, mimo iż jestem niekiedy zajechana masakrycznie. Atmosfera, ludzie, to, że dzięki niej chudnę i chudnę. \(*o*)/ i zaczynam się już przyzwyczajać do tego, że zostaję po godzinach, muszę wstawać o nieludzkich porach by zdążyć na tramwaj.
Co do mieszkania  tu, w Szczecinie. Szukałam mieszkania na własną rękę, bo przecież chciałam być sama i żyć sama tak jak mi się podoba. Pewnego pięknego, słonecznego dnia, kiedy to zaczynałam pracę, postanowiłam pojechać do taty, który powiedział, żebym nie szukała mieszkania, ponieważ mogę zamieszkać z nim. W sumie na początku myślałam o tym, by pomieszkać u niego jakiś czas, a później czegoś sobie poszukać, ale teraz myślę, że mogłabym z nim mieszkać do kwietnia/maja.
A w tym czasie przeprowadzić się gdzieś indziej ze znajomymi, bądź kupić mieszkanie, wynajmować jeden pokój. Wszystko to jednak plany i wolę się w nie nie zagłębiać, ponieważ bardzo często to co sobie planuję kończy się tylko na planach...
Tak samo jak i właśnie się kończy to na czym mi jeszcze niedawno zależało. W sumie nadal mi zależy, jednak mój wolny czas, którego tak czy tak jest nie dużo, chciałabym poświęcić rodzinie i przyjaciołom, a nie wyłącznie jednej osobie. >__<
Poza tym.. Zaczyna się jesień. Spójrzcie za okno... Pogoda dziwna. Raz słońce, raz deszcz. W sumie strasznie denerwujące i przygnębające. Dlaczego cały czas nie może być lato? NIe musi być gorąco, ale chociaż by było cały czas zielono i słonecznie. Liście spadające z drzew strasznie przygnębiają. Mimo ich pięknych liści w barwach czerwieni, żółci i pomarańczy.
Kiedy jestem sama w mieszkaniu i zagapię się w okno siedząc w kuchni od razu myślę o tym, o czym marzyłam, co planowałam kiedyś. O mieszkaniu z osobą, którą kocham z całego serca i mimo wszystkiemu co się stało, nadal ją kocham i chcę być z nią,mieszkać i uczestniczyć aktywnie w jej życiu - jako siostra i przyjaciółka. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo za nią tęsknię ;_____; Coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, że to jedna z najważniejszych osób w moim życiu...

środa, 31 sierpnia 2011

vol. 153

*When the rain is over, our pain is over
Let the tears we’ve held back pool and flow down our cheeks
When the rain is over the sun will shine
cos you’ll be with me until I stop crying
It's Alright*


Dawno tu nie byłam i w sumie dziwne czasami zdaje mi się to, że tak często nie przebywam już na pb i tu.
Jak u mnie? W sumie sama nie wiem.
Czasami jest naprawdę przegenialnie, a czasami tak źle, że szkoda cokowiek komentować.
Pogoda jest taka paskudna.
Zimno za oknem i patrzeć tylko jak zaczną się czerwienić liście na mojej winorośli osłaniajacej moje okna w pokoju przed wścibskimi ludźmi,
którzy lubią że tak powiem... zerkać.
Nie lubie tego okesu w roku, kiedy wszystko tak paskudnie się zmienia,
kiedy słońce już tak nie grzeje... i ciągle pada deszcz.
Ten z kolei przypomina mi o wieczorach spędzonych w oknie z osobą, za którą tak strasznie tęsknię. 
Chciałabym zobaczyć tę osóbkę, która potrafi mnie rozweselić jednym sporzeniem, bądź jednym słowem...
Co do tęsknoty za kimś... Nie tylko tęsknię za Tą osobą. Smutno mi kiedy pomyślę, że z ludźmi, których kocham z całego serduszka nie widziałam się już około miesiąc... z niektórymi jeszcze dłużej. Teraz nawet nie wiem kiedy to da się zmienić. 
Nadchodzi jesień, później zima. Czas dla mnie najgorszy, kiedy wcale nie chce wychodzić mi się z domu, kiedy nie muszę.

Chciałabym by wszystkie moje plany, które sobie zamierzyłam wypaliły. Trzeba tylko dążyć do tego. Wiem. Jednak wszystko co wcześniej chciałam zrobić, wszystko co chciałam poukładać nie wyszło.
Gdyby jednak.... byłoby tak przecudownie~

Sama nie wiem co robię. Dlaczego TO robię~ Zaczynam mieć wątpliwości.. Może po prostu się boję? Boję otworzyć się,  bądź tak jak było wcześniej było mi dobrze? Codziennie zadaję sobie milion pytań, na które nie mogę/nie potrafię znaleźć jakiejś racjonalnej odpowiedzi.

wtorek, 5 lipca 2011

vol. 152

Ohoho, w końcu po długim czasie pojawia się tu coś :)

Nigdy nie przypuszczałabym, że bieg wydarzeń pokieruje mnie właśnie tak, jak pokierował. Nie przepuszczałam, że może wszystko się tak bardzo zmienić. W sumie to aż dziwne. Z jednej strony strasznie przykre, a z drugiej chcę non-stop zacieszać z.. eeee... szczęścia(?) Chyba tak. To chyba szczęście. Znów się cieszę na wspomnienia tamtych wspaniałych chwil, a jeszcze nie tak dawno te same wspomnienia wywoływały łzy. Serio, nie spodziewałam się, że może być znów dobrze.
Czyżby nadchodzące dni były ponownymi narodzinami czegoś pięknego?

Dziwne jest w sumie to jak bardzo zmieniam się w stosunku do tego co robię i mowię. Jak bardzo zmieniam się w stosunku do niektórych osób. Ale zastanawiając się nad tym chwilę jak mam się nie zmieniać w stosunku do nich jeśli oni zmieniają się w stosunku do mnie? Przepraszam, ale nie będę wchodziła w dupska osobom, które tak czy tak nie przejmują się tym co się ze mną dzieje, a przypominają sobie tylko o mojej osobie, gdy czegoś chcą. Wyskakują ni to z gruszki, ni z pietruszki z głupim "Hej, co tam?", a po chwili piszą o swoich błahych problemach, jakby myśląc, że nie mam swoich i wielbię słuchać tego jak ludzie sobie wymyślają powody do zmartwień. >///<

Nadal czasami zdarzają mi się dni, w których myślę nad tym co zrobiłam źle. W czym zawiniłam, że On potraktował mnie tak jak potraktował. To niesprawiedliwe. Zastanawiam się od którego momentu wszystko było fikcją, bo nie da się ukryć, że było inaczej.

środa, 29 czerwca 2011

vol. 151 - can't u see me

, enThose cold words, those heartbreaking words
You always smiled and came running to embrace me
I wake up from my sleep melting away my bitter heart
Tears keep coming out

Oh can't you see, I keep thinking and thinking about you
Oh can't you feel, As usual I think about that day again
Our love won't fade away, Don’t say that you’re leaving me
Don’t say those cliché break up words, I will just walk behind you

I am walking down the road drunk and suddenly I am in front of your house
Let’s not do this, let’s not do this, I turn around and walk
My crazy heart is calling for you

Oh can't you see, This obvious love is getting erased
Oh can't you feel, The dim memories are getting clear
Our love won't fade away, Don’t say that you’re leaving me
Don’t say those cliché break up words, I will just walk behind you

Can you come back intactly, you can just come back
I can’t erase you
My dry tears and my cold heart
I can forget about everything

Our love won't fade away, Don’t spit out that I’m not the one
Don’t hurt what has remained my heart, I will just walk behind you

wtorek, 17 maja 2011

vol. 150

[DJ] I still can’t forget you
I still can’t trust everything
Even today I can’t send you away like this
[JH] I will rewrite it again, our story will not end
I will bury fact that reality is seeping into my skin for now
I rewrite it once again, the start beginning with you and I smiling happily
In case you will leave me, the background is a small room without an exit
[KK] I kiss you as if there is nothing wrong
I can’t leave your sweet presence
There is no such thing as an end for us
[HS] Like this again (Fiction in Fiction)
I can’t forget you (Fiction in Fiction)
I am writing the story that will never end in my heart
[YS] I will hold on to you (Fiction in Fiction)
I won’t let you go (Fiction in Fiction in Fiction)
Even today, I’m in the story of you and I that hasn’t ended still, in Fiction
[KK] Right now, there are only happy stories here
The very happy stories of just the two of us (Different from reality)
Is written here, it’s slowly filling up
[HS] I run towards you and embrace you
I can’t never let you go from my embrace <I can’t>
There is no such thing as an end for us
[DW] Like this again (Fiction in Fiction)
I can’t end it (Fiction in Fiction)
I am writing the story that will never end in my heart
[YS] I will hold on to you (Fiction in Fiction)
I won’t let you go (Fiction in Fiction in Fiction)
Even today, I’m in the story of you and I that hasn’t ended still, in Fiction
[YS] I will say this again, one more time
Right now you are next to me
I’m believing like that
([DW]But Fiction)
[JH] I’m the writer who lost his purpose
The end of this novel, how am I supposed to write it
([DW] My own Fiction)
I love you, I love you, I love you, I love you, I keep writing these 3 words ([DW]Everything is Fiction) Setting the warn out pen on the old paper strained in tears ([DW]Everything is Fiction)
This story can’t be happy or sad
[DJ] Right now I’m writing such a happy story
But it is all just a wish still
[DW] I’m happy (Fiction in Fiction in Fiction)
[HS] We are together (Fiction in Fiction in Fiction)
[DW] Now is the start (Fiction in Fiction in Fiction)
[YS] There is no end (Fiction in Fiction in Fiction)

sobota, 7 maja 2011

vol. 149

W sumie nie wiem od czego zacząć. ;x Tyle chciałabym napisać jednak nie wiem czy mogę i czy naprawdę będzie to dobre.:<
Siedzę na ogrodzie, rozkoszuję się zielenią, która ogarnia cały mój widnokrąg...
i myślę.
Zastanawiam się nad tym co było, co jest i co będzie. [Miłe wspomnienia, skryte nigdy niespełnione marzenia i pragnienia.] Jednak to ostatnie zaprząta mi głowę najmniej nie wiedzieć dlaczego. o_O
Cały czas myślę o tej cholernej przeszłości, bo w sumie jakby nie patrzeć było wtedy o wiele lepiej. Byłam młodsza, co prawda głupsza i robiłam naprawdę niemądre rzeczy. Wierzyłam ludziom w to co mówili, zamiast przekonać się o tym kto jaki jest/jak gdzieś jest na własnej skórze. Może i byłam głupiutka i łatwowierna, jednak miałam garstkę kochających mnie przyjaciół. Przyjaciół za których mogłam oddać życie i tych którzy zrobili by to dla mnie. Z którymi bądź co bądź mam wspaniałe wspominania, i wydaje mi się, że nie zapomnę o nich nigdy. Kiedy słucham piosenek słuchanych razem, siedzę w miejscach gdzie siedziałyśmy razem - wszystko to przywołuje przepiękne wspomnienia.
Jednak z biegiem czasu wszystko się rozpierniczyło. ==' Jak zwykle wina leżała po dwóch stronach. Zabawne jest jednak to, jak bardzo niektórzy chcą się "oczyścić" i zwalają winę na drugą stronę. Opowiadają wkoło, że ta osoba, z którą się właśnie pokłóciły jest najgorszą istotą chodzącą po tej ziemi, i doradzają, aby się do niej nie zbliżać, bo tak samo postąpi. - że niby ludzie się nie zmieniają. W sumie to dość żałosne.
Im bardziej dorastam, brakuje mi coraz bardziej przyjaciela, takiego z "dziecięcych" lat. Brakuje mi nowych wspomnień, brakuje mi kogoś z kim mogłabym przegadać całe noce, nigdy się sobą nie nudząc.
Teraz... Może po prostu ja mam pecha, bądź jest to jakaś pieprzona "karma", jednak takiej przyjaźni już nie zaznam. Tak bym miała się rozumieć z kimś bez słowa, gadać całymi nocami, czekać z utęsknieniem na chwilę w której mamy się spotkać.Teraz ludzie myślą inaczej. "Przyjaciół" jakimi nazywają zwykłych znajomych zamieniają na nowych chwilę po tym jak poznają kogoś nowego, bądź zaczną z kimś więcej pisać. A o Tobie zapominają. Odzywają się czasem, by dostać dobrą radę, bądź, ponieważ u Ciebie dzieje się coś niepokojącego. - przecież wypada wtedy się odezwać.
W sumie zaczynam pieprzyć takie przyjaźni. I w sumie mało mnie obchodzi, że ktoś z osób o których napisałam, mogło się na mnie obrazić. CHUJ-MNIE-TO~! Zawsze najlepszym rozwiązaniem jest wystawienie kawy na ławę, prawda? Wypadałoby napisać, że czekam na rewanżyk, czy coś w tym stylu, jednak po co? Jeśli ktoś będzie chciał i tak się odezwie, bo mu się przypomniało coś ważnego, bądź przypomniałam się tą noteczką. xD *
To samo tyczy się miłości. Nie wiem, nie rozumiem. Czy tylko ja trafiam na takich imbecyli/debili/idiotki? Czy dla wszystkich liczy się teraz tylko bycie w związku ze względu na sex? No kurwa błagam. D:




*Ushi jest wyjątkiem i nie wspominałam o nim wcale w tej notce. <3

sobota, 30 kwietnia 2011

vol. 148 (lollipop)

Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lollipop oh
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lolli
Hi! I’m looking at you
The fact my eyes can only see you amazes me
I’ve already been hesitant
Do you have the same secret as me?
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lollipop oh
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lolli
When you walk by busily
When you’re frustrated
When you’re tired
When you’re sweet
You’re the only one my mind can draw
You wanna have the potion
That can make you taste all the joy
And make your heart burst
Tock-tock
Those “drugs” make me laugh quietly
You want to know me
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lollipop oh
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lolli
When I look at you my frustration nicely changes
You touch my feelings, you’re the prettiest wizard
I secretly wait around, pretending to be surprised
Maybe you’re like vitamins that make me feel exited
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lollipop oh
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lolli
You can’t see, but you’re living in my heart now
I can’t let you go
I got the call saying you should leave  me
But we’d never be far apart
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lollipop oh
Sweet lollipop oh lollipop oh lollipop oh
You’re my lollipop oh lollipop oh lolli

środa, 27 kwietnia 2011

vol. 147 (speechless)

I know it’s hard to imagine this
To end up without the kiss
From the one that you have loved for so long

I know it’s hard to imagine this
Can’t live up to havin’ kids
Knowing that the thought is long gone

I’ve come to the conclusion
That we are both losin’
What we’ve come so far to build

And there is no confusion
No gimmick, no illusion
To how sad it makes me feel

I’m speechless
Can’t believe it’s over now
Why did we take this route
Happily never after

I’m speechless
Feelin’ far from sober now
I’m gonna be hung over now
’cause nothin’ else matters

Should I drink my tears away
There’s nothin’ left to say
But let’s just hope for a better tomorrow

No plan to make a stay
No not another day
Inaudible drownin’ in sorrow

I’m speechless
I’m speechless

I’m speechless
I’m speechless

I can’t believe I’m still standing
I can’t believe cloud nine’s landing
Lost grip of love when I thought we had this
Friends or not, we’re damaged

We learn to walk and to talk and laugh and cry
Why is it so hard to learn to say goodbye ?

I could’ve sworn I was stronger
I wish I could’ve had longer

It’s time to wake up from the dreams
And make up for the things
I set aside when we were together
But everyone and everything
Didn’t wanna wait on me
Can’t expect a sudden change in the weather

I’m speechless

Can’t believe it’s over now
Why did we take this route
Happily never after

I’m speechless

Feelin’ far from sober now
I’m gonna be hung over now
’cause nothin’ else matters

Should i drink my tears away
There’s nothin’ left to say
But let’s just hope for a better tomorrow

No plan to make a stay
No not another day
Inaudible drownin’ in sorrow

Nobody can hear me baby
I cannot breathe
I know god may just take me but
I cannot leave

I’m in this way too deep
To swim myself ashore
I need your help

I’m speechless

Can’t believe it’s over now
Why did we take this route
Happily never after

I’m speechless

Feelin’ far from sober now
I’m gonna be hung over now
’cause nothin’ else matters

Should i drink my tears away
There’s nothin’ left to say
But let’s just hope for a better tomorrow

No plan to make a stay
No not another day
Inaudible drownin’ in sorrow

Speechless…

wtorek, 26 kwietnia 2011

vol. 146 (dead president)

Money disgusts me, I fear it
What is this green piece of paper?
We're all scared of the greater men now
In fear, I don't know no more

Politics, the economy, the education system, and the media
Our souls are twisted and dirtied in the midst of it all
All of the problems eventually end up at money
It's always money that's the problem (money money money)
The majority of the people of Korea sign a slave contract before they're born
There are only words in picture books for babies
Even before they learn how to walk, they're forced to speak English fluently
Why? It's so obvious why
100 reasons out of a 100, it's because their parents want a comfortable retirement
Send their sons and daughters off to high-profile colleges to get top tier jobs
They want to work them to death, are your kids your avatars?
Every time November rolls around, I get goose bumps
How many students will leave for the arms of God this year?
Only on the outside does it look like an exam hall, the inside's a slaughterhouse
I'll find out the cause of this fucking problem

Money disgusts me, I fear it
What is this green piece of paper?
We're all scared of the greater men now
In fear, I don't know no more

You can't catch up once generations change and pass
The fate of your life is determined by a green piece of paper
You can't bring light to such dark change, yeah that's the truth
Every day, I collapse under reality
Want to hear a fucked up example?
It costs $1,950 per quarter at my music school
One of my friends didn't have enough to even pay the application fee
He gave up the transfer, he's banned from asking for an allowance anyway
Qualifications are the fundamental causes of support (fucked up)
The town one over is boisterous again over money lost
This is the result of human greed
We continue to shrug off this vicious cycle like it's nothing
What exactly are we supposed to be teaching our kids?
We were better off during the times of the IMF
Once a life of mutual aid, it's now a life of individual division
I so fucking hate the dead president

Money disgusts me, I fear it
What is this green piece of paper?
We're all scared of the greater men now
In fear, I don't know no more

vol. 145



Miałam dużo czasu by poświęcić trochę innym myślom czas. Mam tutaj na myśli  to jaka byłam kiedyś, jaka jestem teraz i jaka chciałabym być. Wiem ile złego zrobiłam sobie i innym.. Przez ostatni rok jednak dzięki pewnej osobie, która poświęciła mi tyle czasu zmieniłam się ♥ i mimo iż nie będzie już tak jakbym tego chciała, terima kasih♥~! Zastanawiałam się nad tym co mogłabym naprawić i mam nadzieję, że kilka rzeczy mi się udało choć w małej części. Chciałabym, aby w niektórych "przypadkach" było tak jak kiedyś choć w pewnym stopniu. Kontaktów z niektórymi osobami strasznie mi brakuje - szczególnie kiedy siedzę w tych samych miejscach gdzie byliśmy razem, słucham tej samej muzyki, której słuchaliśmy razem, robię to co robiliśmy razem. Sięgam pamięcią daleko. Dochodzę do wniosku iż kiedyś było naprawdę inaczej - ludzie, kultura, MY~!

Na spokojnie mogłam zastanowić się nad tym co chcę by było dalej. Na spokojnie - kiedy to już prawie wszystkie emocje opadły.
Prawie wszystkie, bo większość z nich nigdy nie zniknie. Na zawsze zostanie to cudne/magiczne zdanie, które jako pierwsze się nauczyłam. Na zawsze pozostanie ten głos i uśmiech. Na zawsze pozostanie ON - Mir Amirrul w sercu Misy Durst.
Jednak mimo wszystko muszę żyć dalej. Muszę znów zacząć kochać i być kochaną.
Wszystko oczywiście się łatwo mówi. W praktyce jednak jest gorzej.
Osoba na której mi zależy nie zwraca zbytnio uwagi na to, że cały czas próbuję uświadomić ją o tym co do niej czuję.

 + taki mały dodatek. (bo zbiera się to we mnie od jakiegoś czasu)
Nie specjalnie interesuję się tym co myślą o mnie pewne osoby, więc nie macie po co się produkować na fotoblożkach, fejsbuczkach etcetc pisząc jakieś dziwne podteksty. Zaczynam mieć powoli dość, Waszych ciągłych pretensji i smarkania o byle co. Darujcie sobie więc ;) 
POZDRAWIAM

sobota, 23 kwietnia 2011

vol. 144

(Eli) Yo listen up, this is my tragic story, just to break into my heart (check it)

(Hoon) I still cannot erase you
I keep thinking about you
I really miss you
(U-Kiss) I cannot sleep at all at night
(Hoon) The sound of the raindrops hitting on the window of my heart
The place that you left
I really miss you
(U-Kiss) And I cannot sleep at all at night

(AJ) The view of your back, leaving me on this rainy road
Because I couldn't do anything again,
I regret it again everyday. I'm sorry,
I pray, I want you to be back.
I can't. I can't stand it. I cannot stand a day without you.
My tears are falling again.
Will I be able to forget you ? When will I be like that till ?

(Soohyun) I still cannot erase you
I keep thinking about you
I really miss you
(U-Kiss) I cannot sleep at all at night
(Soohyun) The sound of the raindrops hitting on the window of my heart
The place that you left
I really miss you
(U-Kiss) And I cannot sleep at all at night

(Kiseop) Oh tonight again, tonight again, her

(Eli) I keep thinking of you at night, I cannot sleep
Why did I turn on this love show
The distance between us has increased
I was the servant of this love
Why did we fight ? Why were we like that ?
Did you lose the sight ? We used to be in love.
Why am I stuck in this moment ? The one I need is you, silly.

(Dongho) You, drooping your shoulders
You, taking a rest on the ground
You, hitting your chest in frustration
You, praying to the heavens with your hands clasped
I think of you getting up. Let's forget and erase all our bad memories.
(I'm sorry) How would you ? I cannot say anything besides 'I'm sorry'.

(Kevin) I still cannot erase you
I keep thinking about you
I really miss you
(U-Kiss) I cannot sleep at all at night
(Kevin) The sound of the raindrops hitting on the window of my heart
The place that you left
I really miss you
(U-Kiss) And I cannot sleep at all at night

(Kevin) Oh tonight again, tonight again, her

(Eli, AJ, Dongho) You and I, don't cut our cord.
Don't deny our r²π
Come to me, everything is fine now.
We will start everything over, over again.

(U-Kiss) I cannot sleep at all at night

(Hoon) I still cannot erase you
I keep thinking about you
I really miss you
(U-Kiss) I cannot sleep at all at night
(Kevin) The sound of the raindrops hitting on the window of my heart
The place that you left
I really miss you
(U-Kiss) And I cannot sleep at all at night


vol. 143

Never thought this would ever happen
But you said that love me but you had to leave today
I wanted to hold you back
And say that you can’t leave unprepared
But, as the night falls after letting you go
Couldn’t stand the reason why I couldn’t hold you back
But since you aren’t here, I don’t want to change my heart so easily
I want to believe, that you will come back woo~yeah
I believe, I am waiting just as always
And as I wait, I dream about the days we will spend together
I believe, I am loving you just as always
And I sing this song to fill in gap you’ve made as you left
Don’t worry we will work something out
We used to fight all the time
I keep remembering the beautiful memories, and my heart’s still the same
You know it well, that without you
Everything else doesn’t mean anything to me
I believe, I am waiting just as always
And as I wait, I dream about the days we will spend together
I believe, I am waiting just as always
I always wanted to tell you that I know you will come back some day
I want to hold your hands once more
As I see the Sun set
I want to go somewhere
Somewhere that’s unsearchable
I love you, and we can always start from the beginning
And in my dream, we will be always together
I believe, I am waiting just as always
And as I wait, I dream about the days we will spend together
I believe, I am waiting just as always
I always wanted to tell you that I know you will come back some day

sobota, 16 kwietnia 2011

vol. 142

so... Wczoraj odbył się koncert Loveless ft Nana Kitade w poznańskim "BlueNote".... ale zacznijmy od początku ^^.
W pociągu do Poznania spotkałam się z Cebu <3. Razem po ponad dwóch godzinach podróży śmiejąc się i rozmawiając dojechałyśmy na dworzec główny w Poznaniu gdzie czekała na nas Angelika<3 Potem śmignęłyśmy na chwilę do Cebusiowego mieszkanka po mój jakże cudny bilecik na Nane, a potem do lasu na piiiiiwo ;) (żadne spotkanie przecież bez piwa się nie obędzie)
Tam oczywiście nie obyło się bez dansendansen, wspominek i latania w krzaczory. xD nvm.
Koło 16 zebrałyśmy się i wyruszyłyśmy do centrum. Kupiłyśmy następną partię piweczka i usiadłyśmy na trawce. Znów cisnęłyśmy. Cebu cały czas gadała o seksie. Nie obyło się bez wspominek, rozkminiania ile czasu już się znamy i co fajnego będzie w tym roku na Woodstocku i jak ten chlewik ogarniemy^^'
W końcu podążyłyśmy w stronę klubu. Spotkalyśmy tam Momo i Selene. Kiedy weszłyśmy do klubu było strasznie mało ludzi. Nana zaczęła grać około 30 minut później niż powinna. Wyszła na scenę jak zwykle piękna i taka promieniejąca. Przywitała się z jakże zacną publicznością i dała najwspanialszy koncert na jakim byłam. Było nas niewielu, bo około 50 osób co dawało taką magiczną atmosferę. Nikt się nie pchał, nikt nie wkurwiał siebie nawzajem.
Stałam na przeciwko Nany, tak na wyciągnięcie ręki. Czułam się jak w bajce i do tej pory nie mogę uwierzyć, że to nie był sen lecz jawa. Nana dała naprawdę świetne show, a jej głos brzmi jeszcze lepiej na żywo niż na nagraniach. Na dodatek patrzenie na nią było jak raj dla oczu. Ma idealne drobne ciałko. Myślałam, że pokaże, że jest zła kiedy niechcący pociągnęłam za kabel od mikrofonu, który się wyłączył. Ona jednak uśmiechnęła się i dalej zaczęła śpiewać.
Teraz troszkę o Taizo. Nie dość, że jest bardzo przystojny to w dodatku bardzo utalentowany. To co w pewnych momentach robił z gitarą i jak na niej grał nie mieści mi się w głowie.
Na sam koniec podziękowali i zeszli razem ze sceny. Chwilę później znów się pojawili. Ustawiła się wielka kolejka, a my na czele niej, bo tak jakoś się zdarzyło, że naprawdę całkiem przez przypadek ustawiono nas tam. nvm. ogólnie kolejka była po to by można było dostać autograf od artystów. W końcu się tam dopchałam. Dostałam piękne autografy z dedykacją i przez chwilę udało mi się porozmawiać z Naną i Taizo. Są naprawdę mili i strasznie otwarci na fanów. Szczególnie Nana, która pozwoliła się pocałować w policzek i przytulić. Co prawda Taizo wydawał się troszeczkę speszony/nieśmiały. Podziękowałam im ładnie i ... zaczęłam ryczeć.
Naprawdę pod względem płakania ten koncert dla mnie też był inny niż wszystkie inne na których byłam. Na każdym wcześniejszym płakałam tylko dlatego, bo wzruszyłam się tym co mówi artysta bądź wykonywana piosenka strasznie kojarzyła mi się z czymś bądź miała prześliczny dołujący tekst. Teraz płakałam prawie cały czas. Jednak były to łzy szczęścia, że w końcu zobaczyłam Nanę na żywo. Tym bardziej, że Nana strasznie mi imponowała swoim głosem, wyglądem i charakterem podczas gdy czytałam jej bloga.
Po wszystkim wyszłyśmy z klubu i pokierowałyśmy się z Cebu w stronę domku. Już pominę to o czym rozmawiałyśmy i jak fajnie bełkotałam w komencie kiedy przysypiałam.
Dzisiejszy dzień spędzony bardzo miło. Dochodzę do wniosku iż lovam Cebu i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu iż jest strasznie zboczona ;) Powrót papciągiem zaliczam do tych elo-uber-pro. Większość przesiedziałam słuchając muzyki i wspominając wczorajszy i dzisiejszy dzień. Później chwilę spałam. Wkurzyło mnie tylko to, że pociąg miał 3 minutowe opóźnienie i... przez to o minutę spóźniłam się na busa. to trzeba mieć kurwa szczęście. xD Spotkałam się jednak na chwilę z Łukaszkiem i Sylwkiem. Gee~! Tęskniłam za nimi <3
Teraz siedzę, delektuję się anyżową herbatką i wypisuję te dziwactwa, których i tak nikt nie przeczyta. Cóż...


Plakat z autografami i dedykacją od Nany i Taizo, butelka z wodą z której piła Nana i Nanowy termosik, który podpierdoliłam jej. W środku jest jeszcze pyszna anyżowa herbata. (wstyd mi za siebie)
Kurcze, pierwszy raz włączył mi się taki straszny fangirl. Zaczynam się siebie bać. =='



Tak czy inaczej. Uważam, że ten koncert przebił wszystkie inne. I moich kochanych Limp Bizkit i Meeva. Z tej bajki będzie mi się trudno otrząsnąć i wrócić do rzeczywistości w jakiej na co dzień się znajduję.

Chciałabym napisać jeszcze o czymś. Co nie jest wcale związane z koncertem jednak zostawię to może na później. Teraz żegnam <3
Bayo~!

wtorek, 12 kwietnia 2011

vol. 141 - koncertowy Miyavi

Po całym weekendzie zabaw w końcu wypoczęłam. Wypadałoby w końcu napisać o tym jak minął mi miniony weekend, a minął naprawdę bardzo barwnie i przyjemnie.
Po całym tygodniu ogarniania u babci kuwety jaką był remont trze było się rozerwać. W piątek wieczorkiem przyjechałam do Szczecina, by spotkać się z Akai i Toshiko na pogaduchach, ploteczkach i zamęczaniu Akai Big Bangami x)
Dnia następnego wstałyśmy dość wcześnie, ogarnęłyśmy się pogadałyśmy i wyszłyśmy na pociąg. Tam spotkałyśmy Madzie. W pociągu zabawa. Same na przedziale siedziałyśmy zajadając się magicznymi landrynkami i życiodajnym napojem. Jak zwykle miałyśmy szczęście do konduktorów typu „podrywacz nieszkodliwy”. Później dosiadł się do nas, (z naszej winy, bo powiedziałyśmy mu, że może się poczęstować miejscem) pan idiot pospolitus „bajkopisarz”. Opowiedział nam historię swojego życia kiedy to 25 grudnia o godzinie jakiejś tam jechał do pracy w Niemczech, a potem znalazł się w Holandii. Ojjojj.. Nie omieszkam dodać, że cały czas chodził z pistoletem wsadzonym w spodnie i… tj się nim „chwalił”. == Masakra. Jakiś jebnięty koleś max, ale co tam. My do takich szczęście najwidoczniej mamy.
Przyjechałyśmy w końcu do Gdańska. Zostawiłyśmy walizki w hotelu po czym znów powędrowałyśmy na dworzec. Tam spotkałyśmy się z Anią i razem pojechałyśmy do Sopotu. Pospacerowałyśmy, dostałam tulipanka od jakiegoś nieznajomego pana. Poznałyśmy kilka szalonych osobowości. A potem clubbing~! Gee~! Kluby po prostu odjazd pełen. Jeden przy drugim, w środku świetni ludzie. Najlepsi byli Anglicy i dwaj stalkujący Turcy o ładnych uśmieszkach. Mogę śmiało stwierdzić, że jestem tak samo zakochana w Trójmieście jak i w Krakowie J Dodam jeszcze, że kanar w ZKM’ce też był elo. Wyglądał i zachowywał się jak Brys Szyc w „Wojnie Polsko-Ruskiej” odgrywający rolę Silnego. xD
Dnia następnego wyruszyłyśmy w poszukiwaniu klubu, w którym grał Miyavi. Kiedy tam w końcu trafiłyśmy na miejsce. Pierwsze co mi przyszło na myśl to „WTF!” na widok czegoś czego bym wolała nie widzieć, bo miałam wielką ochotę na tym czymś się wyżyć. xD NVM. Zaczęła się impreza. Piwko, piweczko, piwunio… Landryny, landrynki, landrynunie….Tym właśnie sposobem razem z Toshiko dostałyśmy bani jak się patrzy. Tańce, pląsy i wygłupy do różnych piosenek. Wymyślanie tekstów i wskazywanie paluszkami na ludzi (chodzi mi tutaj o naszą przeróbkę „Barbra Streisand!”- może ktoś miał okazję tego posłuchać, może nie) W tym czasie spotkałam wielu wspaniałych ludzi – tych których już znałam, a także tych, których poznałam dopiero tam na miejscu. Koncert tworzą nie tylko artyści ale także widownia. A ta teraz była naprawdę ogarnięta. Co prawda zdarzyły się suki, które robiły wiele by mnie wkurwić, tylko dlatego, że uderzyłam balonikiem jej chłopaka/znajomego/chuj-wie-kogo. To raczej normalne, że nie zrobiłam tego specjalnie, bo niby po co? NVM.
Nadszedł czas koncertu. Przez chwilę stałam jak wryta. „Kurwa, widzę go na żywo”; spłynęło mi kilka lez po policzkach. Miyavi – raj dla uszu, oczu i serca. Miyavi – pierwszy japoński artysta, który tak bardzo ogarnął publiczność i mógł robić z nią co chciał. Zagrał większość piosenek, które strasznie lubię. Wyskakałam się, wybawiłam. W sumie nie wiem co mogę napisać o koncercie. Ci wszyscy, którzy tam byli, wiedzą jak było.
Byłam strasznie zaskoczona tym, że Meev nie grał samych nowych kawałków jednak także stare hity. Mimo, że rozmawiając z ludźmi z innych krajów wcześniej w necie oraz oglądając setlisty wszędzie gdzie był większość tego co odgrywał były to piosenki z nowego albumu. (jedyne czego żałuję, to to, że nie zagrał „Jibun Kakumei” i „Pop is death”.) Jego kontakt z fanami, to jak do nas mówił, to jak się uśmiechał…. Po prostu brak mi słów.
Miyavi jest jedyny w swoim rodzaju. Koncert podobał mi się tak bardzo, że nie wiem czy nie postawić go na pierwszym miejscu i przesuwając na drugie kochanego Limp Bizkit. Przypominając sobie w myślach wszystko to jak było i z kim byłam jednak nie mogą nic zmieniać w mej liście najlepszych koncertów) ^^’’. Ex equo na pierwszym MIYAVI i LIMP BIZKIT. Ot co~!
Po koncercie bania. Jeszcze większa niż przed, ponieważ znalazłam paczkę landrynek w torbie i wpierdoliłam je podczas koncertu sama. Spocz. xD
A już potem na samym końcu zostałam z Isakirem. Poszliśmy wpierw na dworzec, a później jeszcze na piwo do jakiegoś baru. Tam z kolei siedzieli sami ludzie, którzy wracali także z koncertu. Nie wierzę w to co się tam działo. Jakieś dziwne rozmowy, tańce połamańce do „Sorry Sorry” (Właśnie, Toshi~! Tego nie tańczyłyśmy przed koncertem! ;c Wiedziałam, że o czymś zapomniałyśmy.) Wróciłam do hotelu…
… a rano obudziła mnie Madzia. I pojechałyśmy do domku. Cały czas zwałowałam z Toshi ze wszystkiego – dosłownie. W sumie taka bania bardzo mi się podobała i chyba do tej pory czuję jak bolą mnie mięśnie brzucha od śmiania.
W Stargardzie Szczecińskim wysiadłam z pokoju i powędrowałam na busik. Tam z kolei wkurzyła mnie jedna stara baba. Widzi, że ludzie stoją wkoło niej siedzącej na łąwce, ale nie ustąpi miejsca, bo jej się reklamówki zmęczyły. No kurwa~! Nienawidzę starych bab, które myślą, że jak są stare mogą wszystko. ;x

PODSUMOWUJĄC:
Mój wyjazd do Trójmiasta uważam za jeden z tych weekendów, o których zapomnieć nie można. Koncert, imprezy w Sopocie, ludzie tam mieszkający… Po prostu jak w bajce. 


A TERAZ TAK Z INNEJ BECZKI – Podziękowania i skargi do ludzi, z którymi tam spędziłam czas
- AKAI, TOSHIKO i MADZIA – Wam dziękuję jako pierwszym, bo to dzięki Wam tam byłam. To Akai namówiła mnie do tego by zakupić bilet. Dzięki Waszej trójce bawiłam się w ten weekend najlepiej. ♥
- Isakir – dzięki tobie ogarnęłam do rana tę kuwetę jaka była po koncercie. Dziękuję Ci za rozmowy, za dotrzymanie towarzystwa, za wszystko♥(i kurwa się nie przejmuj tym-o-czym-piszemy-na-ggJ)
- Rei – Mój ty Miyavi(ohh~!ohh~!)Gee~! W końcu poznałam Ciebie w życiu realnym. Kocham Ciebie słońce ♥.
- Matt i Fabien – Dzięki Wam za wino, dzięki za rozmowy. Matt dobrze było Cie spotkać znów. ;)
- Macam – Bosh! Toż to wariat. Następnym razem znów razem, ale bardziej z przedu mam nadzieję i nie takie nabąbione.♥
- Yavi – Przestań się mazać. Do zobaczenia na DeGu mam nadzieję.
- Ichigo i Adam – Gee~! Fajnie było Was w końcu spotkać. Szczególnie Ciebie Ichigo.
- Ringu i Ruki – dziękuję tak za all. ♥Mam nadzieję do zobaczenia na Koneconie~!
- Byak - Szkoda ze sie widziałyśmy tylko przez chwile. ♥
- Sayu – tak za all. :* Mam nadzieję, że ukulasz pieniądz na Nane.
- całej reszcie których ksywek nie pamiętam – wielkie dziękuję, za to że mogłam choć chwilę z Wami pogadać, poznać Was. ;)

piątek, 8 kwietnia 2011

vol. 140

Caught in a moment that won't let go
Trying to find my way out
When movin' on is a dead end road
Might as well turn back around

And I'm in the dark
I'm completely numb
Like a shadow that's turned to stone
Trying to figure out
How did two become one
Then end up so alone

I'm broken, wide open
You've shattered all we had
And I'm through with hoping
Somehow I'm gonna put the pieces back
I've cried me an ocean
Now there's nothing left inside
I'm done here not knowing
Where do you go when the tears run dry ?

I close my eyes and I breathe you in
It's always and never the same
How do we end up strangers again
When I'm still dreaming your name

And I'm calling out
Are you hearing me ?
I don't know where I belong
Now it's so unclear
Why do I wish you here
When I'm already gone

I'm broken, wide open
You've shattered all we had
And I'm through with hoping
Somehow I'm gonna put the pieces back
I've cried me an ocean
Now there's nothing left inside
I'm done here not knowing
Where do you go when the tears run dry ?

Maybe I should runaway
Maybe I should disappear
Maybe I should find a place
Where no one knows I'm there
Anywhere but here

I'm broken, wide open
You've shattered all we had (all we had)
And I'm through with hoping
Somehow I'm gonna put the pieces back
I've cried me an ocean
Now there's nothing left inside
I'm done here not knowing
Where do you go when the tears run dry ?

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

vol. 139

Benar-benar aneh. Satu tahun dan enam bulan ...Aku cinta kamu.♡ Kami berbicara, dan kami mempunyai impian yang sama.
Dan sekarang?
Apa yang terjadi? Kenapa begitu? Anda tidak memahami bahwa aku masih mencintaimu? Beri aku kesempatan kedua.
Kembali padaku, silakan. Kembali.
Kamu semua hidup saya ~!
Aku bisa mencintai hanya anda. Aku merindukanmu. Aku rindu pembicaraan kami. Aku rindu senyum anda. Kembali padaku.

czwartek, 31 marca 2011

vol. 138

Dziwne, bardzo dziwne. Zastanawiałam się ostatnio nad sensem tego co się stało.
Czasami nawet zdaje mi się, że wcale mnie to nie rusza, albo tylko jakaś mała cząstka mnie płacze cicho.
Zagłębiając się w to bardziej niż do tej pory stwierdzam, że tak wcale nie jest.
Moje serce pełne jest żalu.
Chciałabym by było inaczej. Cofnąć czas i zmienić to co się wtedy wydarzyło. Zmienić to czego nie potrafiłam zrobić wtedy. Może teraz byłoby inaczej?! Nadal myślałabym i marzyła jak było by pięknie, gdy w końcu się spotkamy.
Wina zawsze leży po dwóch stronach. Zarówno Ty jak i ja nie spełniliśmy naszych obietnic. Jednak pamiętaj o tym, że o coś Cie poprosiłam. Przyrzekliśmy sobie coś. Łamiąc tą przysięgę zranisz mnie jeszcze bardziej.

 

Teraz już chyba zawsze będę słyszała Twój głos, zawsze będę widziała Twój uśmiech i Twoje błyszczące oczy. Będę pamiętała te kilka słów, które zawsze od Ciebie słyszałam.

Baby Yes I do I need you
Baby, Yes I swear fall to you <3 

To zabawne, jak bardzo ulotne są chwile szczęścia. W jednej chwili masz coś, w drugiej już tracisz to bezpowrotnie.

Nigdy nie podejrzewałam, że tak bardzo będzie mi brakować kogokolwiek. To dziwne. Codziennie zastanawiam jak mogłabym Ciebie odzyskać i nie mam żadnego pomysłu. Chciałabym spojrzeć kiedyś w telefon i zobaczyć wiadomość, w której napiszesz, że chcesz przyjechać...
a niedługo potem obudzę się i zobaczę Twoją twarz. Uszczypnę się myśląc, że nadal śnię, a potem powiem jak bardzo Cie kocham.
Jednak teraz to tylko moje małe marzenia.

sobota, 19 marca 2011

vol. 137

It’s not love
This isn’t love
It’s just your obsession
Wherever
Whatever I do
It’s frightening
The you who watches me
I follow in your shadow
I make a phone call
I become thrilled at the sound of your shaking breath
My heart runs after your increasingly quick steps
I think I’ll go crazy
The long night gets darker
Under the dead streetlamp in front of your house
I’m watching you through the crack in your window
Until the night ends
Come on and find me
You keep playing a suffocating game of hide-and-seek with me
You, you, you
You’re inseparable from me
Source: LYBIO.net
Have you gone crazy?
Why are you like this?
Please just leave me alone now
Seeing you is suffocating
Please disappear from my sight
You can never break away from me
You have no one to love but me
Try to escape
Wherever you are
I can see you
You know deeply
You can never break away from me
You have no one to love but me
Look at me now
I don’t wanna cry no more, more
Get lost
Just back off
I really can’t breathe
Wherever I go
Wherever I am
It’s frightening
The you who follows me
A hundred times
Tens of thousands of times
I’ve called you
But why, why is there no answer?
Did you forget?
It’s already been a thousand days since we met
I prepared a gift you’d like
I sit on the street you frequently travel
I’m waiting for you
I know my love
Don’t call it obsession, you don’t know love
Don’t say I’ve gone crazy
You don’t know my heart
You can never be separated from me
Have you gone crazy?
Why are you like this?
Please just leave me alone now
Seeing you is suffocating
Please disappear from my sight
You know you want me too
You know you love me
Don’t run away from me
Cut the crap
Get a hold of yourself and stop it
Let go of me now
This ain’t right
This isn’t love
It’s just hurts me, don’t be like this
I loved you
But I don’t now
Erase me from your memory
I don’t wanna cry no more, more

sobota, 19 lutego 2011

vol. 136


hello guyz~!
its really strange and difficult. i really think and i think that its my fucking problem. at some days when i listen japanese music i remind about old times, when i like some people. i listen music and i remember all time when i talk with this people and when i spend a time with they.
and now i ask a question myself and i cant find a reply. thats sad a little.
why sometimes we says something and late we regret this? why is that? its not fair. and when we tell somebody this bad thinks late this person cant forgive us, even miss to us like we miss her. thats really stupid.
now, when its long time ago from this other situation, i think that i was be really stupid, and selfish. i lost people which i like. and maybe which i fall in love at other day. stupid, stupid, stupid, im really stupid. now, in the feature i see, that is my fail decision.
sometimes i dream about this, when everything is good like long time ago. i think that will be great if will be that at this time. when this people forgive me, and forget about my words.
i dont wanna be enemy for anybody. really. i wanna be friendly for all. i need only have reply for my question: "can you give me a second chance my old friend?" i dont want anything from you. really. its to much for you? think about this please! and remember how was be beauty in moments our meetings, talks, and partys together.
remember this time when we laugh, hugs, and all this stuff? remember? answer me, please. i no need anything else at this moment. can you understand me? i cant believe you forget about me, and about our time at our life. if you read this my old friend please call me or write to me comments or message. i will be really happy. seriously!
i remember every our meetings, really. especially first meeting. can you remember? i waiting for you at train station and when i seen your face i was cry. you hug me and i cant breath. I wanna see your smile face again, and hug you, and give you a kiss in your cheek. tell me… you dont want it like me? you dont want back to this cute time when we spend time really great? tell me please.
i know that you wanna meet with me, but you dont know how and when. when i will be in your city i always find a time for you and to meet you.

wtorek, 15 lutego 2011

vol. 135


I back to home form Koszalin. I miss to this sweet time when I woke up, and 1h later I see Nuffin's and Ushi's faces. 4 beautiful days and we still drinkin’ and laugh bcoz we organization party ;)
In Saturday we organization big party. Comes to Nuffin places her school friends.  We doing barbeque.  omg. Its winter *lol*. Wer so stupid. x) but it was be yummy ;)  I cant wait to next our meeting, bcoz I wanna see your faces again guyz. Was be really really funny and crazy.

And Im really happy. I talk with Fikri and I ask him about Miru. He dont know how he doing (Miru) >.< but I think that its great bcoz if Mohd cant talk with Miru it mean that Miru cant be online, and cant talk with me too. Maybe he still time like me, just i like him. I like him? I dont think so. I think that i still time love him. Even when I want forget about my love to him – I CANT! He is still time in my heart, and he will be there all the time – I think.

poniedziałek, 14 lutego 2011

14 o2 2o11

today is valentines day. 
but its not my happy valentines day
why? because i cant talk with my lovely boy. that so sad. 
and i cand spend time in this day with my lover boy. ;c 
i love him really really true love.
and i think that he dont believe me. ;c 
maybe im not ideal girl, but ill try be perfect. 
give me a chance, please. 
bcoz i love you, miru
and i remember when you told me that you love me.  
it was be true?
i still thinking about this what you told me, and about you.
i think im going crazy. 
I LOVE YOU MIRU
i wish you HAPPY VALENTINEs DAY. 


 KOCHAM CIE MIRU.




wheesung - choco luv

Our eyes meet in this corner of my room
For a second, our hearts beats as one
You’re the only one, the only one, the only girl
Take my choco love
This space is so small
I can feel the excitement
You’re the only one, only one, only…one

This hot atmosphere, the sound of our breathing
Acting like this is the first time we felt this way
Our eyes are fixed on each other
Our necks becoming tense
I can’t speak huh
We can’t leave this place
Until the night is over,
Until the clock makes a full circle
Let’s make love, babe

Our eyes meet in this corner of my room
For a second, our hearts beats as one
You’re the only one, the only one, the only girl
Take my choco love
This space is so small
That we can feel the excitement
You’re the only one, only one, only…one

In this dimly lit room
We can’t hide any movement
Our fingers fumble through each other’s clothes
I stroke your small nose, you stroke my cheek
Hiding our embarrassment, softly
We’ll do it all night love babe

Our eyes meet in this corner of my room
For a second, our hearts beats as one
You’re the only one, the only one, the only girl
Take my choco love
This space is so small
That we can feel the excitement
You’re the only one, only one, only…one

Yeah, wrapped up in red
are you choco lips
Like sticky sweet syrup has been poured choco kiss
Sweet kiss
This will bring you happiness
Now that we’ve seen each other’s gazes
Let’s take it to the next level

One and two. Feel my body, boo
Like we are in love, This beautiful expression
Blocking all the light that could ruin this moment
Everywhere in my room, without fail
Unpack the fantasy you’ve built up

Our eyes meet in this corner of my room
For a second, our hearts beats as one
You’re the only one, the only one, the only girl
Take my choco love
This space is so small
That we can feel the excitement
You’re the only one, only one, only…one

sobota, 12 lutego 2011

vol. 133

hello guyz~!
im really glad that i can tell you what i doing when i cant be online.
now im at Nuffin's home, and i dunno what i can doing. really. she goes to sleep and im a little borred. but its ok. i watch stuped cartons in CN and thinking. thinking about everythin'. about this what i feel and what i must doing.
this is really sad that everything what i want is gone, really.
firstly - my BFF, Angela. she must back to her own home bcoz her winter holidays ends, and she must back to school. i spend with her amaizing while. ;) really. still time i was be happy, bcoz i can talk with her ;) watching movies and eating when in jackass was bad moments for eating ppl. xD *lol* still time party with my lovely friends <3 with SMs, Kapusty, and all others ppl. x) OMG. o love this moments in these year ;) ill never forget this moments ;D


secondly - i cant go to my lovely baby Byaku :C thats so sad. rly. i wanna see her face again, and hugs her once again. and i wanna tell her face to face that everythin' will be great. <3
thirdly -maybe i do somethin stuped things and maybe im stuped. i lying to myself. my love, and my life is really stuped. i believe my lovely beautyful man, and now i think that everything are a lies. fucking lies. and he is lier. i think that everything what he told me its not true, and he have fun when i listen whet he say,  and bcoz i believe him. ;x
fourth - i have a new fucking hair colour, and im really happy with my blue <3

poniedziałek, 17 stycznia 2011

vol. 132


to dość dziwne. wczoraj ominęła mnie zajebista impreza. z mojej własnej głupoty i głupoty mojego organizmu.
naćpałam się. poraz pierwszy od X czasu naćpałam się i musiałam wrócić do domu. kurwa~!
dziś leżę z dupeskiem w łóżku i wcale nie czuję się lepiej. głowa napierdala mnie niemiłosiernie - jakby miało mnie rozerwać od środka.
oczami wyobraźni widzę ten wybuch. najgorsze jest to, że nie mogę nic wziąć, bo dodatkowo zacznę znów odczówać ból żołądka.
chyba się sypię.
mama dziś wyjeżdza. mam dwa tygodnie na zrobienie wszelkich badań, żeby zlikwidować wszelki ból jaki mi dokucza, a także dowiedzieć się co naprawdę się ze mną dzieje.
na chwilę obecną mam ochotę się napić i zapomnieć o bólu - nie martwiąc się o to co będzie jutro.
zapomnieć o tym co mnie boli - także mentalnie.
często oglądając różne filmy zastanawiałam się jak to jest zakochać się w osobie, która mieszka na drugim końcu świata - dowiedziałam się. paskudna sprawa, szczególnie kiedy ma się odcięte wszystkie możliwości, dzięki którym można ze sobą rozmawiać. zastanawiałam się także jakie to uczucie pomagać komuś spełnić swoją miłość i jednocześnie w tej osobie się zauroczyć dokładnie wiedząc, że nie jest się tą miłością. - myślę, że tego też się dowiedziałam. strasznie boli.
coraz częściej myślę, że nie ma na tym świecie osoby, z którą mogłabym być naprawdę szczęśliwa. to popieprzone. niby każdy powinien mieć swoją drugą połówkę, a ja czuję, jakbym miała do końca życia zostać sama. czy to nie dziwne? mam 20 lat, a jest tak źle i dziwnie. :x