czwartek, 25 sierpnia 2016

L'oreal Paris , Mega Volume Miss Manga.

music:
Red Hot Chili Peppers - Tell me baby

Hej Kochani.💋❤️


Dziś trochę kosmetykowo. Jakiś czas temu, dłużysz bądź krótszy czas, widziałam w necie post na temat maskary do rzęs od L'oreal Paris , Mega Volume Miss Manga. Będąc w Polsce nie mogłam go jednak nigdzie znaleźć, a zamawianie z Anglii tuszu niestety się nie opłacało. Ostatnio idąc do jednej do drogerii zauważyłam właśnie ten tusz. Nie zastanawiając się długo włożyłam go do koszyka i tak oto stał się mój. :)


👍Szczoteczka jest stożkowa i bardzo rozczochrana, co pozwala pomalować najbardziej niesforne, najkrótsze rzęski. 
👍Mam wrażenie, że nawet lekko je podkręca. 
👍Jest intensywnie czarny.
👍Wydłuża rzęsy
👍Nie kruszy się
👍Nie spływa

👎Szczotka nabiera strasznie dużo tuszu, przez co trzeba go "osączać" o boki pojemnika z tuszem (mam nadzieje, ze wiecie o co chodzi)
👎Mała dostępność w drogeriach
👎Po nałożeniu zbyt wielu warstw rzęsy mogą się skleić
👎Ciężko schodzi przy demakijażu. Trzeba użyć dwufazowych płynów do demakijażu, bądź z dodatkiem olejków, inaczej zostaje na rzęsach.
👆rzęsy niepomalowane

👆jedno oko pomalowane tuszem, aby było widać różnicę
👇 Efekt końcowy.

Osobiście bardzo przypadł mi ten tusz do gustu. Podoba mi się efekt wydłużonych rzęs jak i to, że tusz nie sypie się i nie spływa w kontakcie z wodą. W moim przypadku, gdzie do pracy dojeżdżam rowerem i muszę to robić niezależnie od pogody bardzo się przydaje, bo nie wyglądam jak panda. 🐼🐼🐼
ogólna ocena - 4/5 -  ❎✅✅✅✅

A Wy jakich tuszy używacie? Miałyście okazję przetestować właśnie ten tusz?

xoxo

niedziela, 21 sierpnia 2016

Apen Heul , miasto małp

music: My Riot - Sen
Lukstorpeda - Mambałaga
Tabu - Jak dobrze Cie widzieć


Hej Kochani.
Dawno mnie tutaj nie było. Nie raz i nie dwa pisałam o tym, że będę częściej tutaj zaglądać - stało się co stało. Słowa nie dotrzymałam, a ostatni post pojawił się już ponad dwa miesiące temu. Jak w życiu każdego raz jest pod górkę, raz z górki. W moim ostatnimi czasy tych górek było trochę, co nie dawało mi spokoju. Na szczęście w tym czasie mojej nieobecności na blogu co nie co się poukładało. Nie ma co się martwić, bo jakoś to będzie i z czasem będę spełniona i szczęśliwa...
Narazie tego typu rzeczy i bardziej prywatne sprawy odłóżmy na boczek, w końcu nie po to się pojawiłam.

Będąc tutaj w Holandii od samego początku fascynowało mnie to, że jest tu tak wiele dzikich zwierząt i wszystkie puszczone sobie "tak o" samopas, albo oddzielone drucianą siatką, która po prawdzie stoi, aby tylko stać, a na większość parków, w których owe dzikie zwierzęta zamieszkują można wjechać rowerem i są do tego wyznaczone odpowiednie trasy rowerowe.
W Polsce ciężko jest zobaczyć gdzieś sarnę, tu są całe stada, w dodatku jakoś specjalnie się nie boją ludzi. Na ulicach i pasach zieleni między drogą można spotkać kicające króliki i zające. Dla nie to coś naprawdę niesamowitego zwłaszcza, że lubię spędzać wolny czas w takich miejscach.

Jakiś czas temu wybrałam się z koleżanką do parku/zoo "Apen Heul"w Apeldoornie. Wiedziałam, że jest to park z małpami i wszelkimi małpiątkowatymi, ale nie spodziewałam się czegoś takiego. Kiedy dojechałyśmy na parking do wejścia musiałyśmy przejść kilkaset metrów. Cały teren zoo był otoczony parkiem z ładnymi widoczkami i ścieżkami spacerowymi. Kiedy w końcu dotarłyśmy do wejścia zszokowało mnie to, że małe małpki biegały między ludźmi. Niezależnie czy były to kapucynki czy lemury nie były one umieszczone w klatkach, a chodziły po drzewach i między nogami. Niektórzy mieli szczęście i małpki siadały im na ramionach, rękach... a najbardziej upodobały sobie wózki dziecięce, które licznie okupowały. Niestety nie trafiłyśmy na dobrą pogodę, ponieważ na początku naszej wycieczki zaczęło padać i małpy pochowały się na drzewach i w krzakach. Kiedy jednak z czasem się ociepliło i wyszło słońce maleństwa wychodziły i wygrzewały się. Przy wejściu dostałyśmy mapę w którą stronę mamy się poruszać i kiedy są godziny karmienia. Trasa miała kilka kilometrów i szczerze się dziwiłyśmy, że tak dużo chodzimy, a cały czas jesteśmy prawie na początku parku.
Zoo w Apeldoornie jest wprost stworzone do spędzania przyjemnie czasu wraz z dziećmi i przyjaciółmi. Na trasie specerowej stworzone zostały miasteczka z gastronomią, gdzie można zjeść, posiedzieć, a dla maluchów zbudowane zostały specjalne place zabaw. W niektórych miejscach aby przejść dalej trzeba było wejść do wielkiej klatki, ponieważ dany gatunek zwierzęcia mógł odlecieć czy wybiec gdzieś dalej. (jak w przypadku pewnych ptaków czy hulmanów, które okazały się bardzo towarzyskimi i popisującymi się małpkami)

Niestety jak już wcześniej wspomniałam nie trafiłyśmy z pogodą przez co niestety wiele gatunków małpiastych nie zobaczyłyśmy. Z oddali zauważyłyśmy spacerujące goryle, gdzieś śpiące lemury. Co później się okazało? Sprawdzając na oficjalnym facebooku Apen Heul czy googlach zobaczyłam, że zarówno jak i kapucynkowate tak i lemury chodzą między ludźmi. Ah ten deszcz.




















Spędziłam tam naprawdę bardzo przyjemnie czas. Mam nadzieję, że którejś niedzieli kiedy będzie ładniejsza pogoda wybiorę się tam jeszcze raz. :)

xoxo