niedziela, 28 lipca 2013

wesoły weekend

Hej Słoneczka♥
Niedziela i w końcu chwila odpoczynku dla mnie i na to by poleżeć dłużej w łóżku, pooglądać TV i napisać jakąś notkę. Ostatnimi czasy nawykłam robić zdjęcia podczas moich wypadów gdzieś, aby później móc o tym pisać.
W tamtym tygodniu po pracy wyruszyłam na busa do Stargardu. Spotkałam się z chłopcami i troszkę pobalowaliśmy... Załatwiłam wstępnie sprawę wieczoru panieńskiego, a teraz muszę tylko jechać i ogarnąć wszystko w 100%. 

Następnego dnia pojechaliśmy z Sylwkiem nad jezioro. Gosh~ Gorąco, ludzi tyle, że po pasażu szło się slalomem. Abyśmy mogli się gdzieś rozłożyć musieliśmy iść chyba z kilometr.. No, ale nie ma co narzekać, w końcu ogarnęliśmy piękny pomościk. Po południu przyjechała Negai z Pawłem, a troszkę później Łukasz. Posiedzieliśmy, powygłupialiśmy się, porozmawialiśmy, a później powrót do Stargardu. Wieczorem mieliśmy wyjść do Wieży, jednakże zmęczenie dało po sobie znać.
W oddali ja z Sylwkiem, z przodu Łukasz.
Woda była tak bardzo ciepła *O*
(aby dojść do miejsca gdzie jest głębiej trzeba było iść aż do momentu gdzie gdzieś jeszcze za nami ktoś się pluskał)
 W poniedziałek musiałam już wracać do domu. Umówiłam się z Zero. Posiedzieliśmy jakiś czas u mnie, ponieważ dekoloryzowałam mu włosy, a później pojechaliśmy do Szczecina na seans. "Jeździec znikąd", bo tak się nazywał film na którym byliśmy...
... jeden z lepszych filmów jakie niedawno oglądałam. Między innymi dlatego, bo zagrał tam mój wspaniały Johnny Depp. Szczerze powiedziawszy cały czas zastanawiałam się, dlaczego film jest taki długi... Szybko jednak się wszystko wyjaśniło.. Pierwsza niecała godzina okazała się laniem wody i przeciąganiem niektórych scen, druga jednak okazała się w pewnym momencie lepsza od finałowych scen bitw w "Piratach z Karaibów" (które na nota bene uwielbiam) Na sam koniec żałowałam, że film się już skończył. Rozumiecie chyba... Johnny'ego Depp'a nigdy za dużo. ♥
uhuhu... super elegancki pasikonik. Nie mogłam oprzeć się pokusie by mieć z nim zdjęcie. 
Tydzień minął wspaniale. Wesoło i bardzo szybko. W piątek wylądowałyśmy z mamą i znajomymi w klubie na tańcach. OMG! A na drugi dzień do pracy... Zostawiałam na parkiecie buty, nastawiali mi kolano... Jak szaleć to szaleć...

A teraz trzeba zacząć się powoli szykować na Woodstock. Zacząć robić listę co trzeba wziąć, przyszykować śpiwór i plecak... A później tylko czekać na wyjazd. ♥ Najważniejsze, że wszystko z NIM♥ Mam nadzieję, spotkać się z przyjaciółmi i porobić mnóstwo zdjęć. Ktoś jedzie i chciałby się spotkać?

Moi Drodzy. Mam małe pytanie.. Ostatnio piszę przeważnie o imprezach tylko, czy nie przeszkadza Wam to za bardzo? 

czwartek, 18 lipca 2013

Z kartki pamiętnika

 Witajcie Kochani :3
Ten tydzień zaczął się dla mnie naprawdę bardzo pozytywnie. Po wspaniałym weekendzie czas przyszedł na pracę i codzienne życie. Szczerze powiedziawszy miałam trochę nie ciekawą sytuację, jednak po dniach przemyśleń wszystko doszło do końca i załatwiłam TO najlepiej i najdelikatniej jak tylko mogłam.
Nie raz czytam o tym jak ktoś narzeka, że chciałby powiedzieć, że w życiu coś mu się udało.
Ja, Misa Durst, mogę spokojnie stwierdzić, że od TEGO momentu w którym dosięgnęłam dna i odbiłam się od niego, moje życie zaczyna się układać i coś zaczęłam osiągać. Mam nadzieję i w głębi duszy wiem, że do dokładnego ułożenia się wszystkiego nie potrzeba mi wiele. Bo czego jeszcze chcieć? Mam pracę, którą lubię, a w niej fajne znajome i szefową. Mam wspaniałych przyjaciół, którzy już wiem, że staną za mną murem, rodzinę która mnie kocha i wspiera w każdej sytuacji, ogromny bagaż doświadczeń... To wszystko sprawia, że mam się z czego cieszyć.

Znalazłam w necie zdjęcia z Hawaja Party. Jednak tylko dwa mogą być tutaj upublicznione.. Reszta to kompletna porażka.
z moimi chłopcami i Sywlką
...a tutaj densimy w rytmach 'Macareny'....
i szczerze Wam powiem, że powtórzyłabym taką imprezę jeszcze raz. ♥
A tu już mój wspaniały Jay. Od wydania tego kawałka słucham go w kółko na przemian z 2ne1'owym - Falling in Love i 4minute'owym - Whats your name?... Po prostu uwielbiam. 

Co do Woodstocku, trochę odechciało mi się jechać... :C Wiecie jak fajnie jest planować coś ze znajomymi, wspominać minione wypady na festiwal, a przede wszystkim ustawić wszystko pod tych znajomych, a później od osób 3cich dowiedzieć się, że Twoje plany są o dupę potłuc, bo oni najprawdopodobniej nie jadą i nawet nie raczą Ciebie o tym poinformować? Nie ma co~Zajebiste uczucie, po raz kolejny zostać wy*******m w dupkę... :( Dam sobie radę... 


Kończę i lecę oglądać jakiś durnowaty film typu "Bling Ring"
Wielkie i gorące buziaczki dla Was Moi Kochani ♥

niedziela, 14 lipca 2013

Hawaja party~


HEJ~
Całkiem niedawno wróciłam do domku ze Stargardu Szczecińskiego. Spotkałam się ze znajomymi, porozmawiałam z przyjaciółmi, których dość długo nie widziałam...
Poszliśmy do pubu, który na wczorajszą noc zmienił się w Hawajską plażę. Na jeden wieczór przenieśliśmy się na fotelik plażowy przy ognisku, aby po kilku piwkach wskoczyć do basenu.
Kiedy już się ściemniło puszczaliśmy lampiony. 

nasz też pięknie poleciał w górę ^^
Szczerze powiedziawszy takich tańców-hulańców to dawno nie uskuteczniałam. I pomyśleć, że miałam siedzieć w domku i klepać w klawiaturkę jakieś bzdety. 
Jak na każdą dobrą imprezę przystało, ktoś zawsze musi sobie coś zrobić. Brak telefonu, podrapana skóra (tak to jest jak się nie potrafi wchodzić do basenu^^') siniaki i zakwasy po całonocnych tańcach.
Mam nadzieję, że niedługo w necie będę mogła znaleźć zdjęcia z imprezy, aby się nimi pochwalić (jeśli w ogóle będą nadawały się do pokazywania)
Teraz czekam na decyzje chłopców i dobrą pogodę od której zależeć będzie nasz weekendowy wypad na plażową imprezę nad Bałtykiem. 
a później... WOODSTOCK~

czwartek, 11 lipca 2013

WITAJCIE MOI KOCHANI BLOGGERZY.
Dawno nie dawałam o sobie znaku życia tutaj na blogu. Przepraszam, postanawiam poprawę. Ostatnio jestem trochę zalatana, ze znajomymi umawiam się z kalendarzem w ręku, by wszystko się zgadzało. WSTYD~ Moje życie pędzi, a ja nawet nie wiem na czym dokładnie je spędzam. Praca, dom, praca, dom, wyjście ze znajomym na piwko czy gdzieś tam indziej... Powoli zaczyna przeszkadzać mi taki stan rzeczy. Marzę o jakimś urlopie, odpoczynku od tego wszystkiego... Samotnej podróży nad morze, aby posiedzieć na plaży i pomyśleć nad TYM wszystkim. ...bo znów się wpierdzieliłam w coś niewyobrażalnie głupiego. Mimo iż miałabym jak w bajce - nie pasuje mi. Nie wiem co robić...
Woodstock zbliża się wielkimi krokami, a ja nawet nie jestem na niego przygotowana. Stroju nie ma, planów obgadanych w 100% nie ma. == Nie mam zamiaru znów jechać na wariata, aby był to drugi najgorszy Woodstock mojego życia.
KTO SIĘ WYBIERA? Z KIM BĘDĘ MOGŁA SIĘ SPOTKAĆ? :)


Po ostatniej sobocie, kiedy to zostałam zaciągnięta wraz z Zero przez mamę na Pyrzycką potupajkę rozpoczynającą wakacje i sezon letni nie mogę oprzeć się pokusie by tańczyć... Cały czas wymyślam w głowie choreografie, gdzie się nie ruszę zaczynam poruszać się w rytm muzyki, której słucham... Odbiło mi~Z resztą, nie uwierzycie... Podczas całej tej imprezy miałam tak wyćwiczonego tancerza u boku, że mogę spokojnie stwierdzić, że to najlepszy tancerz z jakim kiedykolwiek się bawiłam. ;)

Niedługo postaram się zrobić jakieś tuto Moje Miłe~
a teraz śmigam szykować się do pracy. :3