czwartek, 17 czerwca 2010

vol. 102


Noc - ciemna i mglista.
siedzisz  w oknie.
Patrzysz w dal.
Spokojna muzyka wydostająca się z głośników łączy sie z nocnym śpiewem skowronków.
zastanawiasz się nad tym co cie czeka.
Czy podążasz dobra droga, która sobie obrałeś.
Myślisz o tym, co się dzieje z Tobą, ponieważ zdajesz sobie sprawę, ze coś dzieje się nie tak jakbyś tego chciał.
Wiesz, że ranisz, ale sam jesteś raniony, czujesz jakby ktoś, najbliższe Ci osoby, które dotąd mogłeś tak nazwać zawiodły i zdradziły.
Smutek, ogarnia Ciebie bezlitośnie.
Smutek, który zagłębił już dawno się w Twoim sercu, jednak nie zwracałeś na to uwagi, bo na głowie miałeś wiele rzeczy, które uszczęśliwiły innych, które sprawiły, że ktoś może być z Ciebie dumnym.
Znów patrzysz na to co widzisz za oknem.
Zastanawiasz się nad aspektem miłości.
Wiesz, że kochasz, ale boisz się to okazać, ponieważ boisz się zranić.
Wiesz także, że ktoś inny ma problem miłości.
Zastanawiasz się czy pomóc. Czy ingerować.
Nienawidzisz nocy. Za to jak dla Ciebie jest okrutna - piękna, a zarazem taka straszna.
Nadal myślisz o sensie miłości.
Kontemplujesz na temat tego co stanie się jeśli...
jeśli pokochasz, staniesz się pokochana, i nagle coś pryśnie.
Cała magia...
Dziwne myśli przechodzą Ci przez głowę.
Zastanawiasz się, czy tak naprawdę właściwie to sama siebie znasz.