czwartek, 13 maja 2010

vol 101


od razu uprzedzam, że notka nie specjalnie pisana jest by komuś pojechać czy coś w tym stylu. po prostu piszę to co mnie wkurza, a że kogoś może urazić to już nie moja wina. po prostu piszę to co myślę, co jest związane z moim prywatnym życiem.jedyne zebrało mi się na przemyślenia.



zastanawia mnie fakt, iż niektórzy nie rozumieją pojęcia przyjaźni tak jak powinni rozumieć. uważają, że przyjaciel jest kimś w rodzaju prywatnego psychologa, do którego można zgłosić się kiedy ma się jakiś problem. rozmowę z nim uważają za bezpłatną sesję, podczas której oczekują pomocy i ową pomoc często otrzymują. w zamian za to nie dają nic. uważają chyba iż owy psycholog nie ma uczuć i nie potrzebuje żadnej pomocy, bo w końcu radzi sobie doskonale z doradzaniem i słuchaniem innych, więc nie ma swoich zmartwień.
niektórzy postrzegają przyjaźń jako wypełnienie czasu wolnego rozmową z kimś kogo uważają za potencjalnego przyjaciela, bo przecież kiedyś się tak dobrze rozumieli i długo się znają. długość znajomości jednak nie świadczy o przyjaźni, tak jak nie świadczy o tym, że jest się przyjacielem.
otóż wytłumaczę po raz setny pojęcie przyjaźni. po pierwsze przyjaźń jest obustronna. znaczy to, że jednej ze stron nie traktujemy jak psychologa o którym wcześniej wspomniałam. staramy się pomóc tak samo jak on nam pomaga, ponieważ on też ma swoje problemy i potrzebuje pomocy w związku z nimi. nie wypełniamy nim pustki w czasie, bo nam się nudzi, ale staramy się rozmawiać z nim jak najwięcej i nawet jeśli nie mamy czasu zawsze znajdziemy dla niego te przysłowiowe pięć minut. a prawdziwa przyjaźń potrafi przetrwać wszystko o ile jedna strona nie zapomina o drugiej i nie ignoruje jej.

"Przyjaźń, jak i miłość, trzeba pielęgnować. Tak, jak niepodlewany kwiat więdnie, jak nieutrzymywany ogień gaśnie, tak niepielęgnowana przyjaźń się kończy."


tak się zastanawiam nad sensem mówienia czegoś, przyrzekania wręcz, postanawiania sobie i stawiania celów w życiu. jeśli w końcu ktoś obierze sobie jakiś cel w życiu dąży do tego jak najbardziej, w końcu chyba na tym częściowo polega rozwijanie się i kształcenie siebie i swojego charakteru. kontempluję nad tym czy naprawdę wszyscy dążą do tego by się rozwijać dzięki temu, oraz czy naprawdę większość jest na tyle płytka by nie zwracać uwagi na to co robią ze swoim życiem. czy naprawdę nie widzą tego, że w sumie tak naprawdę cofają się zamiast iść do przodu w wielu względach. nie zwracają uwagi na to, że teraźniejszość może w przyszłości pogrążyć ich do tego stopnia, że zostaną społecznymi kalekami, które nie będą potrafiły same poradzić sobie z prostymi zadaniami, min. z zadaniem jakim jest życie.
 
"Aby życie było mądre, najważniejsza jest dobrze pojęta troska, po części o naszą teraźniejszość, po części o naszą przyszłość, tak aby jedno nie było przeszkodą dla drugiego."


zastanawiam się nad sobą i nad sensem miłości. człowiek poznaje drugiego, rozmawiają ze sobą, zaprzyjaźniają się, później zakochują w sobie. czy aby naprawdę zostałam tak bardzo zraniona, że nie potrafię teraz pokochać? może po prostu sobie tak właśnie to tłumaczę... może po prostu potrzebuję tylko i wyłącznie przyjaciela jeśli chodzi o dzień dzisiejszy. a może żadna osoba, z którą mogłabym tworzyć związek oparty na przyjaźni, miłości i zaufaniu jeszcze po prostu się nie pojawiła w moim życiu.
 
,,Mówią, że kiedy rodzi się człowiek... z nieba spada dusza... i rozpada się na dwie części... Jedna z nich trafia do jednego ciała... druga do drugiego... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej polowy... ''

niedziela, 9 maja 2010

vol. 100


Kurcze. Zastanawiam sie ostatnio naprawdę nad jedna rzeczą.
Potrzebuje pomocy w związku z nią, jednak nie wiem gdzie mogę ją otrzymać, gdzie ktoś może mi pomoc. [Aahahahah], a taka "zwykła" osoba pomoc mi nie może. ;c
Chyba brzmi to jakbym miała serio jakiś problem wielki, także proszę sie nie martwic.
Śmieszne, ale w sumie podjęłam decyzję. Chcę zobaczyć jak to jest i wtedy stwierdzić czego tak naprawdę chcę. Taka niepewność troszkę denerwuje i w sumie też ogranicza. Ehh~
Jest jedna, są dwie osoby które mogłyby mi w tym pomoc, jednak nie wiem czy by się na to zgodziły. ;c abuuu~~
NVM.



_____________________________________________
Wczorajszy dzionek naprawdę milusio spędzony.
Na początku wyjazd do babci, a później do Moni z mumi. Tam się troszku naśmiałam i muszę ogarnąć piękny plan<3 Ojjojjjojjj niektórym radziłabym już spierdalać, bo później będzie troszkę gorzej. (łopatologiczne wytłumaczenie piękną mową polską, bez użycia łaciny) Następnie do znajomych mumi - też było całkiem wesoło.
Kocham z moją musią pić kawunię! Czujemy się tak po niej jakbyśmy wypiły niewiadomo ile wódki i mówimy takie głupoty, że głowa mała <3 Dzień zakończony przy TV na Gladiatorze i Templariuszu

na dziś oczywiście żadnych planów nie mam - bo po co ? xD hahahah



_______________________________________________________________________
Zastanawia mnie też to czy do niektórych osób dociera to, co się do nich mówi.
Większość chyba boi się usłyszeć prawdy związanej z nimi, bo w końcu prawda wiąże się ze słowami krytyki, czyż nie?
Niektórzy boją się chyba tej prawdy jak woda ognia, ale czy lepiej nie jest żyć w świadomości jakim ciebie postrzegają naprawdę? Przecież nie zawsze będziemy słyszeć słowa podziwu i tego jakimi jesteśmy cudownymi ludźmi. Proszę&
Czy nie lepiej jest wysłuchać krytykę, wykorzystać ją jako pewnego rodzaju wskazówkę i coś w sobie zmienić zanim złe cechy się w nas zakorzenią na stałe? Moim zdaniem tak!



__________________________________________________
Potrzebuję pieniążka. Chcę jechać gdzieś do dzióbków.

Do tych, których dawno nie widziałam, tam gdzie dawno mnie nie było, tam gdzie fajnie, wesoło i wg cudownie ;)

poniedziałek, 3 maja 2010

"W życiu piękne są tylko chwile..."

Nie będę skupiać się na wesołości dni ostatnich.
Teraz skupiam się tylko i wyłącznie na dniach, które mnie czekają.
Dokładniej, chodzi o matury.
Siedzę jak ze sraczką, głowa mnie boli, chce mi się płakać.
Non-stop słucham Dżemu, staram się zapomnieć o tym co mnie otacza,
chciałabym aby czas stanął w miejscu, a ja miałabym wiele czasu na przemyślenie tego co chce.
Zastanawiam się nad tym co będzie jutro. Boję się. Boję się strasznie. ;c
Fakt, że głupi papierek, może zniszczyć mi całą przyszłość.
Zastanawiam się nad tak wieloma rzeczami i zastanawiam się nad tym,
czy naprawdę podołam temu co się dzieje i stanie (?)
Wiem, że to będzie tylko kilka chwil, i nie wiem czy warto będzie poświęcić się dla kilku chwil przyjemności?
Kurwa!





"W życiu piękne są tylko chwile..."