czwartek, 10 grudnia 2009

phantasmagoria - lost in...

Hitomi tojireba anata ga iru yo itsumademo
 me ga sameta toki sotto kawashita kuchizuke dake
 sayounara to kawaru

 Kizutsukeba soko ni anata wa inai nukumori wa
 nokosareteita kako kei ni naru kurushimi dake
 mune itai

 Konagona ni kudake chiru kakera wo yoseatsumete mite mo
 modoranai kaerenai kono basho nanika ni tatoe

 Rainy eyes zutto zutto kono mama
 tomerarenai mama afureteiku yo
 Rainy eyes dakedo dakedo futari wa
 ano hi ano toki ni modore wa shinai yo

 Konagona ni kudake chiru kakera wa mabayuku hikari dashi
 yukkuri to kiete yuku kono mama me wo tojiru kara

 Rainy eyes like a rainy

 Rainy eyes zutto zutto kono mama
 anata e no omoi afureteiku yo
 Rainy eyes dakedo dakedo kokoro ni
 ano hi ano toki no futari ga iru kara</div><div style="text-align: right;">
Gdy zamykam oczy, jesteś tu
Cały czas
Gdy się budzę, jedyna co robimy
To wymieniamy pocałunki na pożegnanie

Gdy zdaje sobie sprawę, że ciebie tu nie ma
twojego ciepła...(nigdy tego nie zapomnę)
Zostawiasz mnie w tyle, wracam do przeszłości
Gdzie znajduję jedynie udrękę, b&oacute;l w piersiach

Połamane, porwane fragmenty, kt&oacute;re pr&oacute;buje połączyć
Nie patrzę wstecz, nie wr&oacute;cę w to miejsce
Nawet nie mogę się z tym r&oacute;wnać

Deszczowe oczy zawsze, zawsze takie same
Nie do powstrzymania, zawstydzające
Deszczowe oczy, jak to możliwe, jak to możliwe, by je por&oacute;wnać
Do tego dnia, do tego czasu nigdy nie powinniśmy wracać
Gubisz się w myślach?

Połamane, oderwane fragmenty, świecące, połyskujące
Powoli zamykają się i gaszą, bo twoje oczy są zamknięte

Deszczowe oczy
Deszczowe oczy ...ulewne...

Deszczowe oczy, zawsze, zawsze takie same
Moje uczucia do ciebie, zawstydzające
Deszczowe oczy, jak to możliwe, jak to możliwe, że w moim sercu
Kt&oacute;regoś dnia, w pewnym czasie będziemy razem

środa, 9 grudnia 2009

vol. 73

Zastanawia mnie jedna rzecz.
Ludzie wypowiadają się na pewne tematy naprawdę nic nie wiedząc i nie znając ani sytuacji, ani osoby o której coś mówią.
Wręcz genialnie!
Zastanawia mnie moja osoba i jedna konkretna sprawa.
Dlaczego nie potrafie sie otworzyć? Mówię o swoich odczuciach, emocjach dopiero kiedy naprawdę czuję się rozluźniona i wiem, że nie grozi mi nic – kiedy jestem podpita czy …... Wszystko zaczęło się od jednego tak bardzo głupiego momentu.
Czy kiedykolwiek kochaliście tak mocno, że moglibyście za tą osobą skoczyć w ogień? Ja kochałam.
Czy kiedykolwiek naprawdę dla tej osoby zostawilibyście wszystko? Ja tak zrobiłam. Pokłóciłam się z wieloma osobami, niektórzy nawet należeli do mojej rodziny.
Czy kiedykolwiek czuliście, że możecie milczeć z tą osobą i mimo tej ciszy jesteście szczęśliwi, bo milczycie właśnie z tą osobą? Ja tak miałam.
Czy kiedykolwiek znaleźliście się w sytuacji, że musieliście wybrać między kimś i zawsze wybieraliście tę osobę. Ja w takiej byłam nie raz.
Czy kiedykolwiek wydawało się wam, że każda minuta spędzona z tą osobą jest sekundą, godzina minutą, doba godziną? Ja tak czułam co spotkanie.
Czy kiedykolwiek wszystko to zniszczyła jedna chwila? Ja się w takiej sytuacji znalazłam.
Dlaczego teraz się boję?
Czy naprawdę tak bardzo mocno pokochałam, i tak bardzo zostałam zraniona, a rany, które zostały mi zadane bolą do dziś? Wydaje mi się, że tak.
Boję się, że zostanę znów tak bardzo zraniona jak wtedy. Rzucona w kąt jak pierwsza lepsza zabawka, która nudzi się po kilku chwilach, bądź inna ją zastępuje.
Boję się otworzyć na jakikolwiek związek. Chyba, że mówimy tu o związkach wolnych.
Nikt nikogo nie rani. Nie bawimy się w „kocham cię” i inne takie. Czysty sex bez uczuć. Ale ile tak się da żyć? Ja już chyba nie potrafię. W gruncie rzeczy sama nie wierzę do końca, że to w końcu gdzieś piszę, wyrzucam z siebie te myśli.
Nie wiem czy będę lepiej się z tym czuła, może jednak nie. Jedno wiem na pewno.
Chcę być szczęśliwa, chcę kochać i chcę być kochana. Jednak jest to jedno „ale”.
Ten strach przed stratą i zranieniem. Zastanawiam się dzień w dzień czy powiedzieć o tym, czy po prostu olać tę informację. Sama nie wiem. W sumie sama chciałabym wiedzieć. Jednak jest to małe ale…. Że on może nie zaakceptować tego.


poniedziałek, 7 grudnia 2009

vol. 72

znow imprezowalam. xD
i szczerze powiedziawszy to jeden z najlepszych weekendow jaki mialam. <3
oni, ja i jeszcze ON<3
duzo smiechu i naprawde genialna zabawa. ;D
co z tego, ze teraz dalej umieram, a moja watroba chyba juz nie wyrabia nerwowo takich ilosci alko. jest klawo.
juz wiem jak bedzie wyladal nasz cudowny sylwester <3
oni, ja i ON ze mna. <3 najlepiej na swiecie :D
Ja, Negai, Sake, Ayu, Matt, Take, Yuki, Fallen (?), Klaudia (?), Aki, Monia, Rajan, Sylwek (?) Rafał, Cez (?), Max (?), Dobrawka,  Kamila, Agata, Maciej Kamili, Maciej Oliwki, Oliwka, Tomek, Pani Ania (?) i Pan Tomek (?), Kasia, i <b>ON<3</b>

chce juz. <3
a wczesniej urodzinki Take. *___*
bedzie bauns.
tym razem w sukience i nadal z nimi ^^