środa, 11 kwietnia 2012

vol. 166


Hejka kochani. Święta, święta i po świętach. Jak tam minęły one u Was?
U mnie tak jak co roku z resztą, zaczęły się od kłótni rodzinnych. Oczywiście, żeby było tak jak zawsze zaczęło się od pierdoły i od słowa do słowa... wielka mega-gigantyczna awantura z dupska. Oczywiście nie obyło się bez kilku wyzwisk i wrzasków... Nie czekając długo na lepszą okazję postanowiłam wyjść z domu w podróż piwną... która zaczęła się na "bagienku" z kilkoma starymi znajomymi, a skończyła z Ushim późno w nocy.
Wydaje mi się, że podczas tej popijawki pewne rozmowy nie powinny mieć miejsca, ale teraz już nie cofnę czasu. :c
Kiedy wstaliśmy musieliśmy zrobić coś czego nigdy na trzeźwo nie zrobiłabym. Musieliśmy iść z koszyczkiem do kościoła, ponieważ w stanie wskazującym na dość spore spożycie alkoholu postanowiliśmy i obiecaliśmy, że to właśnie my tam pójdziemy. Ja pierdziele. NIGDY WIĘCEJ. Aby tam wejść zbierałam się z jakieś 5 minut, później się wracałam, cały czas głupio komentowałam... masakier... Najgorsze było to (a może i najlepsze, who knows) że cały czas moja rodzinka była wkoło... xD dobrze,że babci nie było, bo chyba by mnie zabiła. </3
Wróciłam do domku po drodze robiąc drobne zakupy. Przyjechała po mnie Negai i wyruszyłyśmy do babci. Pamiętam to jak dziś.. Kiedy musiałam zrobić ciasto, a wcale mi nie szło... Od jakiegoś czasu po prostu nienawidzę mieć kaca. Wróciłam do domu i dopiero wtedy było najgorzej... Chwilę tylko posiedziałam przy kompie i zasnęłam.
Następnego dnia pobudka i na śniadanie. Oczywiście atmosfera była iście świąteczna i prawie nikt ze sobą nie gadał. Szybko więc zjedzone zostało co zjedzone miało być i resztę dnia spędziłam w łóżku przed TV. Do momentu aż nie przyjechało moje Słońce.
Wieczorem poszliśmy na imprezę z okazji 50lecia mojej nowej babci, jednak ani trochę nie chciało mi się tam siedzieć. Nie dość, że trzymał mnie jeszcze kac, to naprawdę czułam się paskudnie. : c posiedzieliśmy więc tam z jakieś 2 godziny i wróciliśmy do domu.
Lany poniedziałek spędzony w łóżku także. Ofc nie chciało mi się nigdzie ruszać i nadal nie zbyt dobrze się czułam. Dzień spędzony na oglądaniu filmów i spaniu.
Więc tak właśnie minęły mi święta~. Nie zbyt ciekawie? Wiem, ale jakoś od kilku lat nie czuję już tej całej "magii". Nie mam pojęcia czemu. Po prostu kolejne dni wolne. Jak każde inne.

A dziś... Znów gniję w łóżku słuchając Kokii. Jutro muszę jechać do Szczecina, bo mam rozmowę o pracę, której najprawdopodobniej tak czy tak nie przyjmę. :x Tak~! To jest to czego teraz najbardziej potrzebuję. Praca w weekendy tylko po to by się czymś zająć i nie mieć już kompletnie możliwości do spotkań z Tomkiem. : c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

🌸Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
🌺Skoro już tu jesteś, zachęcam do pozostawienia komentarza na temat postu czy bloga. Co o nim sądzisz, co byś poprawił/a.
🌸Staram się odpisywać w miarę możliwości na każdy komentarz.
🌺Dziękuję za obserwację mojej strony. To znak, że to o czym piszę interesuje kogoś :)



🌺Nie bawię się w "obserwacja za obserwację"
🌸Wiem jak trafić na Wasze blogi. Nie musicie pozostawiać linków w komentarzu.
🌺 "Fajny post, wbijaj do mnie/link do bloga" nie będą publikowane.