niedziela, 29 kwietnia 2012

vol. 168

Nienawidzę. Nienawidzę takich snów. Strasznych snów
Utrata bliskiej osoby, poprzez zdradę, nienawiść i inne takie...
Najgorsze było to kiedy obudziłam się...
Kiedy to nie wiedziałam, czy to co było działo się naprawdę
czy to tylko zwykły sen...

a teraz tak strasznie mi dziwnie.... : c


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

vol. 167

I started a Joke
Which started the whole world crying.
But I didnt see.
That the joke was on me, oh no.
I started to cry, which started the whole world laughing.


To był piękny weekend. Mimo iż bardzo podobny do każdego innego. Można byłoby rzec, że nawet prawie taki sam. Jednak na swój sposób inny. Spędzony oczywiście z najwspanialszym mężczyzną pod Słońcem.
Tyle filmów ile oglądam przez te weekedy nie obejrzałam chyba nigdy. (nie licząc dram ofc ^^') A teraz brakuje mi tulania się do Niego i wygłupiania. :c Pocieszam się tym, że przed Nami jeszcze mnóstwo tych wspaniałych chwil... a najbliżej.. majówka ;3 z której mimo wszystko cieszę się jak głupia.
Na przełomie maja/czerwca mam zamiar pojawić się w Poznaniu. Stęskniłam się za Angeliką. ;3 Wspominam to kiedy mieszkałam w Poznaniu i tak często widziałyśmy się. I to kiedy przyjechała do mnie... a najbardziej Woodstock '10 na którym tyle się wydarzyło. Zapewne nie tylko dla mnie, ale i dla kilku wyjątkowych dla mnie osób najlepszy jaki kiedykolwiek był. ehh~chcę już następny...

Wsłuchując się w cover Angeli zapomniałam całkowicie co chciałam jeszcze napisać... zatem kończę.. xD
BYE~

środa, 11 kwietnia 2012

vol. 166


Hejka kochani. Święta, święta i po świętach. Jak tam minęły one u Was?
U mnie tak jak co roku z resztą, zaczęły się od kłótni rodzinnych. Oczywiście, żeby było tak jak zawsze zaczęło się od pierdoły i od słowa do słowa... wielka mega-gigantyczna awantura z dupska. Oczywiście nie obyło się bez kilku wyzwisk i wrzasków... Nie czekając długo na lepszą okazję postanowiłam wyjść z domu w podróż piwną... która zaczęła się na "bagienku" z kilkoma starymi znajomymi, a skończyła z Ushim późno w nocy.
Wydaje mi się, że podczas tej popijawki pewne rozmowy nie powinny mieć miejsca, ale teraz już nie cofnę czasu. :c
Kiedy wstaliśmy musieliśmy zrobić coś czego nigdy na trzeźwo nie zrobiłabym. Musieliśmy iść z koszyczkiem do kościoła, ponieważ w stanie wskazującym na dość spore spożycie alkoholu postanowiliśmy i obiecaliśmy, że to właśnie my tam pójdziemy. Ja pierdziele. NIGDY WIĘCEJ. Aby tam wejść zbierałam się z jakieś 5 minut, później się wracałam, cały czas głupio komentowałam... masakier... Najgorsze było to (a może i najlepsze, who knows) że cały czas moja rodzinka była wkoło... xD dobrze,że babci nie było, bo chyba by mnie zabiła. </3
Wróciłam do domku po drodze robiąc drobne zakupy. Przyjechała po mnie Negai i wyruszyłyśmy do babci. Pamiętam to jak dziś.. Kiedy musiałam zrobić ciasto, a wcale mi nie szło... Od jakiegoś czasu po prostu nienawidzę mieć kaca. Wróciłam do domu i dopiero wtedy było najgorzej... Chwilę tylko posiedziałam przy kompie i zasnęłam.
Następnego dnia pobudka i na śniadanie. Oczywiście atmosfera była iście świąteczna i prawie nikt ze sobą nie gadał. Szybko więc zjedzone zostało co zjedzone miało być i resztę dnia spędziłam w łóżku przed TV. Do momentu aż nie przyjechało moje Słońce.
Wieczorem poszliśmy na imprezę z okazji 50lecia mojej nowej babci, jednak ani trochę nie chciało mi się tam siedzieć. Nie dość, że trzymał mnie jeszcze kac, to naprawdę czułam się paskudnie. : c posiedzieliśmy więc tam z jakieś 2 godziny i wróciliśmy do domu.
Lany poniedziałek spędzony w łóżku także. Ofc nie chciało mi się nigdzie ruszać i nadal nie zbyt dobrze się czułam. Dzień spędzony na oglądaniu filmów i spaniu.
Więc tak właśnie minęły mi święta~. Nie zbyt ciekawie? Wiem, ale jakoś od kilku lat nie czuję już tej całej "magii". Nie mam pojęcia czemu. Po prostu kolejne dni wolne. Jak każde inne.

A dziś... Znów gniję w łóżku słuchając Kokii. Jutro muszę jechać do Szczecina, bo mam rozmowę o pracę, której najprawdopodobniej tak czy tak nie przyjmę. :x Tak~! To jest to czego teraz najbardziej potrzebuję. Praca w weekendy tylko po to by się czymś zająć i nie mieć już kompletnie możliwości do spotkań z Tomkiem. : c

czwartek, 5 kwietnia 2012

vol. 165

uroczy z niego kotek <3
obiecuje sobie to juz od jakiegos czasu..
i prosze... dzis sie za siebie zabieram...
chrzanie to, ze kompletnie mi sie nie chce.
musze sie w koncu czyms zajac bo oszaleje.
to ciagle siedzenie w domu zaczyna mnie wykanczac.

dzis lezac i gapiac sie na sciany w swoim pokoju
postanawiam - po swietach generaly remont.
0 plakatow na scianach - procz 2 ktore naprawde cos dla mnie znacza.
zdjecia tylko w antyramie i antyramkach...
0 smieci.
za to piekny projekt w rogu sciany...
musze tylko ogarnac farbke.
i nie obchodzi mnie to ze kompletnie sie do tego nie nadaje. najgorsze bedzie to sprzatanie i wywalenie rzeczy ktore przez caly czas skladowalam dla zachowania wspomnien.
teraz juz ich nie chce~~!!

skad ta zmiana?
mialam duzo czasu na przemyslenia... powiedzialabym nawet ze za duzo czasu.