piątek, 30 marca 2012

vol. 164

nie lubię takich dni jak ten dzisiejszy.
wiatr, deszcz, zimno...  i hate it~!!!
jednak mogę sobie tylko przypomnieć wczorajszy dzień spędzony z Tomkiem i to, że niedługo znów się zobaczymy. ♡
znów będę zadręczać się pierdołami typu: jestem dla niego paskudna, a On dla mnie taki wspaniały. mniejsza. =_= takie moje małe fazy.
wczoraj dzień bardzo miło spędzony <3 do prawie 12 spałam. mój bohater zrobił przesmaczny obiadek, a później mały spacerek na pocztę, iż w końcu przyszły moje upragnione buciczki. ofc nikomu się nie podobają, bo są toporne i "wyglądają jak młotek"... co z tego. ważne, że mi się podobają i tyle. ciach!
podczas spaceru oczywiste było to, że pogoda nam ie dopisała - zaczął padać deszcz. na poczcie nie mogli znaleźć mojej paczki, ale spoczko. po jakimś czasie się odnalazła. :3 sruu~ do kosmetycznego , a później w odwiedzinki do babci i dziadka. posiedzieliśmy chwilę, i wróciliśmy jakimiś polnymi dróżkami do domku.
w domu ofc dalej realizowaliśmy plan oglądania Harryego Pottera. [jestem z nas dumna, iż ogarnęliśmy już 4 części] i w końcu doprosiłam się tego by Negai z nami chwilę posiedziała. *O* w sumie brakowało mi tego.
a dziś... zabieram się za instalowanie Simsów po czym szczerzenie gejozy [xD], a wieczorkiem DDR iż zamierzam zgubić kilka kil, aby w lato pokazać się piękna, zgrabna i powabna na plaży w bikini. lol
i jeszcze jedno.. w sumie strasznie żałosne(?) [może to nie jest właściwe słowo, by określić to co właśnie czuję i myślę] odczytywanie i odpisywanie na smsy na "odwal się" [tak sądzę].
ciao~!

poniedziałek, 26 marca 2012

vol. 163

miałam tak wiele napisać, ale po tym jak odpaliłam blogspot'a odechciało mi się. po co po raz 1980310237120362916319 mam jechać po kimś. będę strzępić sobie tylko nerwy, na kogoś przez kogo nie warto, a to tak czy tak nie pomoże w niczym. [w sumie szkoda] znajdźcie mi jakiś lek na prawdomówność i krętactwo. i hate it!

przydałoby mi się gdzieś pojechać. odwiedzić znajomych... myślę o Poznaniu... o mojej Angelice, której nie widziałam tyyyyle czasu i straszliwie tęsknię ;c problem jest teraz tylko jeden. generalnie pieniążki... pierdolone pieniążki, które aktualnie mi się kończą, bo nie mogę nadal znaleźć pracy. ;c

zastanawiam się dlaczego te weekendy i ogólnie dni spędzone z NIM mijają mi tak szybko. wiem wiem... dostałam odpowiedz na to pytanie: "bo wszystko co dobre kończy się szybko". może i to prawda... ale nie w tym przypadku.. nic się nie kończy...
żyję już tym, że znajdziemy pracę, taką abyśmy mogli sobie pozwolić na to by zamieszkać razem. w głowie tworzę sobie pewien schemat szczęśliwych ludzi, którym nic nie stanie na drodze... zobaczymy jak to będzie.

i wiecie co? tęsknie piekielnie za moimi pięknymi jasnymi kłakami. :C niech to ciemne coś zejdzie jak najszybciej i znów zabieram się za niszczenie kłaków ciut ciut, by again zostać szczęśliwą posiadaczką pięknej platyny... a wtedy nie obchodzi mnie ile pieniędzy wydam na moją cudną odżywkę po której włosy rosną tak szybko *O*

czwartek, 15 marca 2012

vol. 162

No więc, no więc... Drogie dziobki... Ostatnio spędzam naprawdę bardzo miło czas. Mimo iż nie pracuję i nie jeżdżę codziennie do Szczecina, z moim Skarbem widuję się dłużej niż kiedy pracowałam. Paradoks.
Wczoraj mimo wszystko: to, że miałam naprawdę bardzo zły humor z powodu wspomnień, byłam strasznie niewyspana, a na dodatek pogoda wcale nie pozwalała mi choć przez chwilę myśleć pozytywnie... No po prostu wszystko sprawiało wrażenie, że nie powinnam ruszać się z domku, z ciepłego łóżka...


Przyjechałam do Szczecina, Jakiś "zły człowiek" zawiózł mnie do Cefarmu, w którym pracowałam w zamiarze zajścia do kadr, po zaświadczenie, że pracowałam w tej dziwnej i jakże "solidnej" firmie. Na moje szczęście moja słodka Ewcia wyszła ze mną porozmawiać. Zakorzeniłabym się chyba czekając tam na to, kiedy babka napisze mi to zaświadczenie. (swoją drogą, skoro nie pracuję już tam od prawie tygodnia, sami powinni się ogarnąć i mieć to przygotowane w razie iż bym się miała kiedyś-tam zjawić.) Jedak w końcu wyszliśmy stamtąd.
Pojechaliśmy z Kotem ogarnąć CV i je porozwozić. Zobaczymy.. Może coś się tam znajdzie dla mnie i ktoś się odezwie. *O* tak bym tego chciała. Miałabym znów jakieś zajęcie, bo teraz siedząc w domu nie specjalnie jest fajnie :C Budzę się, posiedzę trochę w necie, posprzątam, pomyje naczynia i w sumie na tym się kończy mój dzień... i tak w kółko.
Dobra... ale powracając do wspaniałego dnia spędzonego z Tomaszem. Zrobiliśmy to co mieliśmy zrobić w związku z rozwiezieniem CV, po czym poszliśmy na obiad, a później do domku pooglądać filmy. Kurde. Kocham z Nim oglądać filmy.. <3
Wróciłam do domku przed północą. Następnego dnia, miałam czekać na telefon z firmy, gdzie zaniosłam papiery.. Nie odezwali się jednak. Cóż... Pojechałam więc z mamą i "babcią" Jolą na małe zakupy. xD OFC wydałam więcej pieniążków niż zamierzałam, ale nie żałuję. Kupiłam śliczną torbę ze zdjęciami Ayumi Hamasaki, Kyary i Namie Amuro *O*  i małą niebiesko-brązową plus jakieś tam pierdoły, kosmetyki i udało mi się znaleźć w centrum chińskim rzęsy od Kyary *lol* Wróciłyśmy do domu ta strasznie zajechane jakbyśmy nie wiadomo co robiły, a ofc byłyśmy tylko na zakupach. Chwilę jeszcze posiedziałam z mamą i położyłam się, by napisać tę jakże bezsensowną notkę, której tak czy tak nikt nie przeczyta. :*

czwartek, 8 marca 2012

vol 161

I can feel those feelings inside of you
When we are together, they became even stronger
Even for just a short amount of time,
BELIEVE YOURSELF ~ believe

Wsłuchuję się w zapętlone dwie piosenki, zastanawiając się nad tym czy zrobiłam dobrze. Milion myśli przechodzi przez głowę... Niektóre dobre, niektóre mniej. Oczywiście już po fakcie przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły. Czemu mnie to nie dziwi? ^^'' Szkoda tylko tego, że nie mogłam sama z tych świetnych pomysłów skorzystać. Ehh~ ♥ 
W sumie nie ma nad czym się zastanawiać. Pojęłam najlepszą decyzję jaką tylko mogłam w związku z tą sprawą. Szkoda tylko, że ograniczy to pewne sytuacje. :c - nadrobimy~! 

Zastanawiacie się może o czym dokładnie piszę? Otóż dziś po raz drugi złożyłam wypowiedzenie pracy w tym chorym obozie pracy w jakim miałam okazję pracować pół roku, poznać wspaniałych ludzi i tych mniej wspaniałych też. Tym razem ostatecznie, i nikt nawet siłą by mnie tam nie zatrzymał. Szkoda mi tylko jednego - ludzi z którymi miałam tam kontakt. Czasami naprawdę było przyjemnie. ^^ 
nózie jak szyneczki, ale co z tego...
nie o nogi tu chodzi, ale o talie.
(której tak czy tak nie widać,
bo zdjęcie jest tak bardzo rozświetlone)

W związku z tym nie mogę doczekać się soboty. I mam nadzieję, że się wszystko poukłada, bo jak narazie nie widzę pozytywów - dokładniej? Nie dostałam jeszcze wypłaty, co wiąże się z tym, że nie mam za co balować. (Tak Misa. Trzeba było więcej balować i przetrwaniać pieniążki na głupoty =-='') 

Tak więc na najbliższe kilka dni nie przewiduję nic innego jak tylko OPIERDOLING time. Wiem wiem. Co poniektórych może to lekko denerwować, ale obiecuję, że ogarnę się. Ładnie pozmywam okienka - w końcu, tylko muszę zebrać siły. 
Opierdolingu czas zacząć więc! Jednak nie na długo. Od poniedziałku wysyłam CVki gdzie tylko się da, aby dostać pracę choć na jakiś czas i nadal szukać czegoś innego, lepszego.