wtorek, 28 lutego 2012

vol 160

Jakiś czas temu wróciłam ze Szczecina. Leżę w łóżku przy świetle świec popijając słodkiego drinka, wsłuchując się w muzykę zastanawiam się...
...nad tym co było jest i będzie. W rzeczywistości skupiam się najbardziej na tym co przydarza mi się teraz i co może stać się za jakiś czas. Im bardziej zagłębiam się w tym co dzieje się teraz... pogrążam się we wspomnieniach i bezwstydnie oznajmiam Wam wszystkim, że po raz pierwszy w życiu jestem naprawdę szczęśliwa. Coraz więcej spraw jakie sobie kiedyś wymyśliłam i postanowiłam zaczyna się spełniać...
Tak, wiem~! Marzenia się same nie spełniają, ale trzeba do spełnienia ich dążyć i mam nadzieję, że w jakimś procencie udaje mi się to osiągnąć. Bynajmniej byłoby miło... Naprawdę~!
Kilka dni temu myślałam jednak, że wszystko legnie w gruzach. To zabawne, a zarazem tak strasznie żałosne. Jak przez jedną rzecz można wszystko co się chciało osiągnąć i co sobie postanowiono stracić. Wystarczy tak jak byłoby w moim przypadku - nie mieć pracy. Wiąże się to momentalnie np z odmówieniem sobie rzeczy jakie pozwalano sobie do tej pory. Jednak na moje szczęście jest inaczej. Mam przy sobie osobę, która pomaga mi ogarnąć więcej niż bym chciała...

Wiecie... Nigdy nie pomyślałabym o tym, że moje życie może potoczyć się w tak, i a nie inny sposób.  Wracając wspomnieniami kilka miesięcy wstecz. Poszłam do pracy, nie mając zamiaru spotykać się z nikimkolwiek. Pierwszym zamysłem była praca. Idę tam, robię co muszę, nie zawieram jakichkolwiek bliższych znajomości, przyjaźni, nie interesuję się nikim. Z biegiem czasu jednak zaczęły zawiązywać się jakieś tam znajomości - bliskie lub dalsze. Wspólne wypady na imprezy itp. Naprawdę nie spodziewałam się, że mogło mnie coś takiego spotkać. Przyjaźnie przyjaźniami, ale nie przypuszczałabym, że moja osoba może wzbudzić zainteresowanie w kimś takim jak mój Skarb. Niektórzy z Was wiedzą jaka jestem. Szalona, niepoprawna, wybuchowa, wredna... - a niektórzy wiedzą jeszcze więcej ^^' nevermind. I że ktoś taki jak On zwrócił na mnie uwagę... A teraz czuję się najszczęśliwszą kobietą na świecie. Może i jestem głupia... ]Wieczorami kiedy leżę i myślę o tym co wspaniałego mi się przydarzyło mam ochotę płakać ze szczęścia. Tak samo jak wtedy kiedy jestem wtulona w Niego. Mimo tego iż minęło już trochę czasu nie potrafię do końca przyzwyczaić się do tego, że jest ktoś komu na mnie zależy. Czasami wbijam sobie w głowę głupoty, dużo, mnóstwo głupot... i mimo iż wiem, że to tylko wymysły mojej wyobraźni wariuję. Czasami!

Kurde~! Tęskno mi. Nie lubię takiego stanu jaki jest właśnie teraz. Ciągłe rozmyślanie, wspominanie tych wspaniałych chwil z ludźmi których kocham. Szczególnie z tymi ze świata JRock'a. Czasami chciałabym wrócić do przeszłości i do tego co było kiedyś. Do fazowania na temat Miyaviego i Dir en Grey, do siedzenia przed kompem całymi nocami i zasypianiem dopiero wtedy kiedy robiło się jasno i rodzice szli do pracy. Do siedzenia na parapecie z laptopem na kolanach, papierosem w ręku i do rozmów na kamerce z ludźmi, z którymi tak wiele mnie łączyło...
Ale przecież chcieć nie znaczy móc. Ja mam teraz własne życie, Oni mają swoje. Zapominamy o tym co było dla nas ważne, ponieważ pojawiają się co chwila nowe priorytety. zastanawia mnie tylko czasami to czy naprawdę warto zapominać o wszystkim...
Mam ochotę na rozmowę z osobami, z którymi tak dawno nie miałam okazji porozmawiać. Spotkać się z Nimi. Nawet tak całkiem przypadkiem i wybrać się na piwo bądź kawę. Powspominać.