niedziela, 28 lutego 2010

do that

Miałam dziś sen. Straszliwy sen.
Opowiadał o mnie i pewnej osobie (nazwijmy ją "X"). Wystąpiła mała kłótnia i później ostra wymiana zdań między nami. X powiedziała mi ("a" bo "X" to osoba płci żeńskiej) X powiedziała mi ,że nie chce mnie znać i abym wynosiła się z jej życia. Obudziłam się! Przeryczałam większość nocy.
Wyglądam jak gówno i tak się właśnie czuję. Kiedy wychodzę od siebie z pokoju muszę powstrzymywać łzy, które bezustannie płyną po policzkach. Nie całkiem specjalnie. Nie wiem co się dzieje. ;c


Cały czas zastanawiam się, czy to nie jest prawda, że dalej czuję coś do kogoś z kimś łączyło mnie tak wiele i łączy. Czy dlatego jestem jakaś nieobecna/zazdrosna/zatroskana/wkurzona (niepotrzebne skreślić) Co jest ze mną... Co dokładnie chcę... NIE WIEM czy dam sobie radę z nowymi wyzwaniami jakie czekają na mnie w ostatnich miesiącach.


Boję się o to,
że znów mi powróciła "Panna Depresja"...  Źle ze mną. Bardzo źle.
Nie cieszy mnie tak wiele rzeczy jak jeszcze niedawno. Nie śmieję się tak często jak kiedyś. Nie wiem co się dzieje. ;c
Jedynie dwie osoby mi najbliższe wiedzą jak się naprawdę czuję. Nie ukryje przed nimi nic. W sumie nie wiem czy to dobrze czy nie. Wolałabym nie martwić nikogo tymi moimi zachowaniami chorymi. _^_



boję się, że moje obawy się ziszczą ;c