poniedziałek, 4 stycznia 2010

mały rachunek sumienia 2009

Tak więc w związku iż jest już Nowy Rok wypadałoby zrobić mały 'rachunek sumienia' i podsumować rok 2009 po czym zamknąć pewien rozdział w moim życiu. ;D
Zastanawiam się od czego najlepiej byłoby zacząć i dochodzę do wniosku iż zacznę od początku jakim był Sylwester 2008/2009, kiedy to balowałam z Sake w Pyrzycach razem z moją kochaną rodzinką i znajomymi. Bawiłam się mimo tego iż moje serduszko cierpiało z jednego tak ważnego powodu. Iż byłam zakochana. W Nowy Rok 2009 stawiałam pierwsze kroki udając szczęście i zadowolenie, choć naprawdę tak nie było. Byłam smutna i rozgoryczona. Zakochana po uszy w osobie, która nie była dla mnie, jednak ciągnęło mnie do niej niezmiernie.
Końcowe dni stycznia, kiedy to z Sylwkiem udałam się na wesele. Zabawa do białego rana, zbyt duża ilość alkoholu i znów zapomniałam o Bożym świecie. Byłam z nim, pragnęłam go! Trzy dni spędzone z nim zmieniły we mnie wiele. Wiedziałam, że nie mogę z nim być, a jednak tak bardzo tego chciałam.Później 31 stycznia odbył się J Rock meeting w Szczecinie. Troszkę śmieszne. Myślałam, że to będzie zwykłe spotkanie fanów j music, jednak okazało się inaczej. Poznałam tam Kustrę, która na początku okazała się wspaniałą przyjaciółką, a z czasem dziewczyną. W między czasie spędziłam z cudownymi ludźmi super imprezę Walentynkową i poznałam wielu nowych znajomych. Poznałam osoby, które mimo wszystko są dla mnie ważne - mówię tutaj o Ocu, Kus i Aparatce. Tyle się wydarzyło, a my nadal razem trzymamy się, i mimo, że niekiedy bardzo długo się nie widzimy bawimy się zawsze tak samo dobrze.
Po imprezie walentynkowej nastał czas tygodnia z Sake. począwszy od zaprawy w Anti po Hormona i coś jeszcze. Spotkania z ludzmi, których tak bardzo kocham. Krótki czas po powrocie do domku miałam pewne załamania nerwowe spowodowane brakiem towarzystwa i ludzi, których uwielbiam. Im bliżej było jednak Krakowskiego konwentu - Magnificon moje samopoczucie poprawiało się. Po raz pierwszy od X czasu spotkałam się z moją najlepszą - Momochan. Pojechałyśmy obie kilka dni przed konwentem do Sake i się świetnie wybawiłyśmy z Fallenem i Ebim. :D Magnificon i te kilka dni w Krk po prostu niezapomniane. Później cały czas marzyłam o tym, by powtórzyć te dni, jednak się nie udało. No cóż. Nie zawsze wszystko wychodzi!
Następnym wydarzeniem, które utkwiło mi w głowie i chciałabym powtórzyć je z całej siły (?) jest tydzień po Magni, wypad do Stargardu, gdzie to Negai wracała o 6 rano do domu i musiała iść na kacu do szkoły i gdzie ja pojechałam do Sake zamiast czekać na busika w Stargardzie razem z Negai. No cóż. Niekiedy mądrości Misowe są na tyle głupie i bezsensowne, że nie ma co ich komentować.
Święta Wielkanocne, które w sumie spędziłam w większości sama w pokoju na dole u mojej babci, przed telewizorem, płacząc, że nie mogę spędzić ich także z tatą. (może w tym roku będzie inaczej i spędzę je z papą? xD Pewnie się ucieszy.)
24 kwietnia - kiedy to zaczął się cały mój związek z Anią. Wspaniałe chwile z cudną dziewczyną. Majówka na głębokim z Ushim, Negai, Ocem, Agą, Sake, Ewą i Fatum niezapomniana. Dni morza w Szczecinie wspaniałe, bo również z Negai, Sake, Kus, Ocem i Agą. Kilka małych posiadówek w Stargardzie i upragniony czerwiec.
 Miesiąc, który okazał się najlepszy pod względem wszystkiego, a najbardziej dzięki koncertowi Limp Bizkit i zobaczeniu swojego Boga na żywo. Tego wydarzenia naprawdę nie zapomnę do końca życia, iż mam tj pamiątkę na kilka lat - tj złamane żeberko. xD Te emocje, gdy widzisz z tak bliska osobę, którą kochasz od podstawówki utwierdzając się w przekonaniu, że nie zobaczysz go nigdy w życiu i nagle wszystko się zmienia... Nagle widzisz kiedy wchodzi na scenę, a ty przyglądasz mu się z zainteresowaniem myśląc czy ciebie zauważy i ciągle szczypiąc się, aby upewnić się, że to nie sen. Łzy radości kiedy śpiewa twoją ulubioną piosenkę i łzy smutku i wielkiego rozgoryczenia, kiedy  wiesz, że to koniec i musisz się rozstać z miejscem gdzie grał zespół i wrócić do domu. Emocje targające tobą - niezapomniane. (więcej tu)
Nie zdążyłam dobrze wypocząć i otrząsnąć się z po koncertowego szoku, a Konecon na mnie czekał otworem. Znów spotkanie z najlepszymi moimi, poznanie nowych wspaniałych ludzi. Najlepsze z Koneconu było to, że Momo później u mnie została na kilka dni <3 Spędziłam z nią najlepsze dni z całego konwentowego okresu. Kiedy to zdałam sobie sprawę jak bardzo mi zależy na tej znajomości.
Po tym znów prawie cały miesiąc wewnętrznego użalania się nad sobą, bo nie ma ich cały czas przy mnie. Błędem jest to, że tak szybko przyzwyczajam się do obecności ludzi, których kocham/lubię/szanuję.
Wielkim następnym wydarzeniem było dla mnie pojechanie na Woodstock. Przygotowania do niego były naprawdę wielkie.  Emocje jak co roku niezapomniane. Ta atmosfera, ci ludzie, ta muzyka. Codziennie pijaństwo od rana do wieczora i nie przejmowanie się niczym. Najlepsze co może być dla kogoś kto kocha ludzi, dobrą muzykę i genialną zabawę. Powrót do domu jak zwykle był najsmutniejszą rzeczą pod słońcem. :C (TU można więcej poczytać o Woodzie)
Po powrocie do domku lekki dołek emocjonalny jednak szybko wyleczony przez Nikku i tygodniowy pobyt z nią.
Jednym z większych wydarzeń roku 2009 w Misowym życiu było powstanie Serków. Pierwsze spotkania są zawsze takie dziwne, jednak to było magiczne. A później co chwile ktoś do grona Serowego świata dołączał.
Jednym z lepszych rzeczy, która się wydarzyła w tym roku jest także tygodniowy pobyt u mojej najukochańszej Momo. Aby móc z nią spędzić tylko te kilka dni, musiałam przewrócić ziemię do góry nogami, okłamać tych, których kocham najbardziej i później zbierać stopniowo bury od nich. Mniejsza o to, bo dla chwil z Tobą było warto. <3 ot co!
Powrót do domku i znów Sero-parti! Następne kilka dni w towarzystwie ludzi, którzy naprawdę dla mnie znaczyli wiele. (bo teraz jest różnie) Koniec sierpnia się zbliżał wraz z czym zbliżały się urodziny Agatki, na które zabrałam ze sobą Ayu i Matta. Teraz uważam, że była to najgorsza decyzja w moim życiu, ponieważ straciłam osobę na której mi cholernie zależało. Fakt faktem, tak jak powtarzano mi, mogłam się na niej przejechać już dawno i byłam zaślepiona... jednak miłość jest ślepa i ja nic nie mogłam poradzić na to, że się zatraciłam. Długotrwałe załamanie i częściowe odizolowanie się od ludzi. Tego było mi potrzeba, aby zapomnieć. Jednak wcześniej chciałam spróbować zapomnieć w sposób inny. I nim był właśnie znów Sylwek. I jeden największy błąd mojego życia: zabawić się uczuciem kogoś innego. Jednak Sylwek będący najukochańszą osobą na świecie zrozumiał mój błąd po raz kolejny i nadal się do mnie odzywa. ;D o!
Po wakacjach znalazłam także krótko terminową pracę jaką było roznoszenie ulotek. Małe pieniądze, ale zawsze to jednak coś. Starczyło na to by jechać na urodziny Ayu i wyprawić swoje. ;D Z moimi jednak był mały problemik, ponieważ Matt nie chciał przyjechać bez Kustry, a ona nie chciała się ze mną spotkać, iż było jej głupio. Łańcuszek szczęścia zamknął się dopiero kiedy porozmawiałam sobie z Kustrą kiedy zaczęłam spotykać się z Patrykiem. Ale zaraz do tego dojdziemy. Także moje 19 urodziny były klawe. Przyjechali ludzie, których kocham i bawiłam się z nimi genialnie. Najbardziej jednak rozśmiesza mnie motyw "motyla śmierci" i mojej orgii w kiblu z Ocem.
Później wiele dla mnie teraz znaczące rozmowy z ludźmi, którzy znaczą teraz dla mnie w ciul wiele. <3 Spotkania mające dogłębny sens i genialną przyszłość.
Listopad przejebany po całości. Jednak końcowe dni  spędzone całkiem miło. W końcu nastał grudzień. Czas niby-radowania się i wzajemnego czegoś tam.. xD W moim życiu pojawiła się nowa ważna osoba. Wszystko co mnie irytowało zaczęło mało obchodzić. Okres przedświąteczny i święta - wspólnie z rodzinką w końcu doszliśmy do pewnych wniosków, które miejmy nadzieję, będą miały lepsze skutki w roku 2010 ;)
I aby wszystko zakończyć ładnie,pięknie pojawił się Sylwester. Noc z 31 grudnia, na 1 stycznia Nowego Roku.
Najlepsze jest to iż w każdej złej i dobrej chwili byli przy mnie ludzie, na których mi zależy. Za co chciałabym podziękować najbardziej Ushiemu, Negai i Sake. 


Myślę, iż rok 2009 był dobrym rokiem. Wiele się wydarzyło, mimo iż większość czasu spędziłam na imprezach i obijaniu się.
Mam postanowienia na rok 2010. Chciałabym aby wszystkie się spełniły, jednak wiem, że to nie jest możliwe.
Wiem jedno. Chcę być szczęśliwa i szczęście dawać tym, którzy chcą je ode mnie otrzymywać.
Chcę mniej wymagać od innych, a więcej od siebie.
Chcę mniej imprezować mimo, że już od samego początku się nie zanosi na to, biorąc pod uwagę dwa pierwsze weekendy. ;D
Chcę w końcu znaleźć pracę, która jest mi tak bardzo potrzebna, by mieszkać w Poznaniu i tam dalej się uczyć.
Wiem, że jeśli będę tego bardzo pragnęła stanie się tak. ^^



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

🌸Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
🌺Skoro już tu jesteś, zachęcam do pozostawienia komentarza na temat postu czy bloga. Co o nim sądzisz, co byś poprawił/a.
🌸Staram się odpisywać w miarę możliwości na każdy komentarz.
🌺Dziękuję za obserwację mojej strony. To znak, że to o czym piszę interesuje kogoś :)



🌺Nie bawię się w "obserwacja za obserwację"
🌸Wiem jak trafić na Wasze blogi. Nie musicie pozostawiać linków w komentarzu.
🌺 "Fajny post, wbijaj do mnie/link do bloga" nie będą publikowane.