wtorek, 26 stycznia 2010

Wszystko skończyło się nim się jeszcze zaczęło ;C
Nie wiedziałam, że będzie aż tak bardzo boleć.
Miłe chwile pamiętam jakby miały miejsce dziś.
Każdą rozmowę, każde spojrzenie, każdy pocałunek...
Było tak dobrze - na początku;
Dlaczego cały czar prysnął?
Zawsze potrafię tylko wszystko psuć.
Nienawidzę siebie za to!
Nienawidzę siebie za to, co zrobiłam...
Znów zraniłam.
Najwidoczniej potrafię tylko ranić.
Siedzę, patrzę w jeden punkt,
przypominając sobie to co było,
dano mi tak wiele,
jak zwykle nie doceniam tego co dostaje, tego co mam.
"Teraz płacz, cierp! Zasłużyłaś!"
Faktycznie!
Skoro nie potrafię docenić tego jak bardzo ktoś chce mnie uszczęśliwić...


Good-bye. My darling
행복해 보이는 너의 모습을 보며
나만의 그 사랑을
이젠 가슴속에 묻고 돌아서죠

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Rain - Love story


Hey
This is my story
It’s true
OK, listen..

Oh baby…words that wanted to say to you
The words that made me sad in my heart
Even though we fell in love very much
But cannot overcome that reason
Like a fool cannot send any words
Give me one more chance
I don’t know
Did your heart changed?
Is not too late right?
Prayed but you turned away coldly

This song is a true love story
My story that I risked everything on
But it’s the end, everything is over now
This is my past love
I love you, I still love you

Oh….is possible to forget loved you
The love that’s in my memory
You left me and all the promises you made with me is nothing
You smiled while telling my story

My heartache like I’m dying, oh no…
If only one time, only to be with you
My heart may not rest
Wish you is my everything

This song is a true love story
My story that I risked everything on
But it’s the end, everything is over now
This is my past love
I love you, I still love you

The real sound from my heart
If I give all my guarantees
Will forever waiting for you to come back to me
I love you, I still love you

I also forget fist
My heart is breaking
Therefore very painful but should break
The hate and all the innermost feeling of you
But still recalling
The man that can give you hug appeared right?
Now everything can be settle without you
Now listen to this song
This song is to your love story
Give it all my sentiment
Not regretting
I forget you now

This is my past love
I love you, I still love you

Listen to your voice for the last time
All my shout
If you heard it please come back to me again
Love you forever
I love you, only love you

Baby, please come back to me
Miss you baby

czwartek, 21 stycznia 2010

vol. 80

bardzo łatwo jest coś zburzyć.
jednak później trudno odbudować,
niekiedy na odbudowę nie ma szans;
jest zbyt późno.

dziwne postępki dziwnych ludzi
jednak nikt nie jest idealny...
ludzi zmierzających kreta droga do celu,
po trupach.

obieramy cel, dążymy do niego ścieżka.
zawiła droga wydaje się nie kończyć wcale
to przez te problemy
przez to co nas spotyka.

kroczymy żwawo na przód,
aby osiągnąć swój cel

środa, 20 stycznia 2010

vol. 79

Osoba A - ja tez z historia romansuje :D i mam juz dosc :C
Osoba B - to wmów sobie że ją kochasz:* tak będzie łatwiej:P

Osoba A - skarbie ja juz sobie to od tygodnia wmawiam i niedlugo bedzie tak, ze naprawde sie zakocham Oo
Osoba B - zakochać się historii ? to coś jak zakochać się znowu w swoim eks:D też historia xD
------------------------------------------------------------------------
boli, bardzo boli, jednak to najczystsza prawda. _^_

piątek, 15 stycznia 2010

vol. 78



"Kiedykolwiek zobaczę drogę, to znaczy,
że znalazłem cel, do którego trzeba zaraz ruszać.
Widok wioski takiej jak Shinyon lub Neri
mówi mi, że dalej jest jakieś gdzieś i mam iść.
Tak to jest. Wystarczy pójść naokoło
w Majongni, prostym gościńcem w Jangho-won
a noc bezsenną mam jak w banku.
Wystarczy, że zobaczę drogę,
a już kipię od energii.
Muszę iść.
Muszę iść.
Nie pytaj, dokąd muszę iść!
Z każdej strony droga przechodzi w kraj.
Do niego muszę iść. Kapujesz,
należę do narodu, co spędził
całe dzieje na wyboistej drodze,
wiodącej z Seulu
na dalekie północno-wschodnie wybrzeże,
z końca do końca.
Muszę przewędrować wszystkimi drogami
na Północy i na Południu, z końca do końca.
Bo cokolwiek się stanie istnieje droga
co wiedzie do jednego zjednoczonego kraju.
Muszę iść.
Muszę iść."
Droga - Ko Un

Natknęłam się na tego poetę pisząc wypracowanie o pani Szymborskiej. Postanowiłam sprawdzić co napisał Ko Un i przeczytać co ciekawego ma do przekazania swoimi poematami, iż mam nastrój na czytanie wierszy. Okazało się, iż wiersz bardzo mnie natchnął na napisanie tej notki i podzielenie się nim z Wami.
Otóż:
wydaje mi się, ze poeta pragnął przekazać czytelnikowi, że musimy obrać sobie jakiś cel w życiu i kroczyć do niego właściwą drogą.
Wiersz naprowadził mnie na to co uważałam za niemożliwe w kilku ostatnich dniach. Przekazał mi to, że muszę dalej iść swoją drogą, drogą, która pozwoli mi dojść tam gdzie chcę, która zawiedzie mnie do mojego upragnionego celu, mimo to co się dzieje i co robię.
Kontemplując dalej na temat ostatnich dni, mimo iż robię to co robię powinnam zwrócić uwagę na to co się działo będzie później, po podjętych decyzjach. W końcu jak to mówi mądra głowa - Ushi: "walcz o swoje szczescie, a nie innych, bo nikt za Ciebie o Twoje nie zadba" Może w końcu kiedy znów mi to powtórzy z milion razy w końcu dotrze to do mnie. Jednak cóż poradzę skoro wolę patrzeć na dobro innych, a nie swoje
Anyway~~
Wracając do tematu.... Zdaję sobie coraz częściej sprawę iż zbaczam z drogi, którą sobie obrałam, już dawno zboczyłam z niej. Teraz pozostaje mi tylko na nią wrócić. Mimo iż będzie to trudne, dam radę.


vol. 77

Now, I must so much learning on history and math, and polish literature.
Awww~~ *___* I love it! _^_ *feel this irony* ドクロ
I dont have a magical power and today I dont have a desire to the learn.
Help me please!
Tomorrow I have a 3 tests in school, and in saturday have a 2 (→o←)ゞ
My lovely friends. Please halp me!

Ok.
I must go, becouse I dont have a many time, and lessons waitin' to me ガーン
ByeBye hunnybearsべーっだ!

By the way:
You listening this -> OCEAN - Czas by krzyczeć
I love this song ドキドキ and love this band - "Ocean" from Poland !!

piątek, 8 stycznia 2010

vol. 76

Tak sobie myślę i myślę...
Znów ogarnia mnie melancholic mood i zaczynam kminić.
Ciemność ogarniająca mój pokój powoli z biegiem czasu ogarnęła i mnie.
Rano oczywiście zniknie te uczucie,
jednak z pojawiającym się mrokiem przybędzie na nowo.
I tak codziennie. =='

Niby zwykły dzień,
a tyle można się dowiedzieć,
tyle można stracić, tyle zyskać.
Zwykłe 24 godziny w których świat może się obrócić do góry nogami
i wszystko co na nim się znajdowało legnąć w gruzach.

Przykre jest to, że ktoś tak bardzo może zniszczyć
jednym słowem, jedną wypowiedzią
Twój idealny świat wyglądu przyjaciela idealnego,
który każdą głupotę wybaczy,
a w razie potrzeby wesprze Cię dobrym słowem.

Postanawiam swój idealny plan wcielić w życie pod koniec miesiąca.
Okaże się wtedy czy naprawdę zależało im na mnie
i na tym jaka jestem,
czy zależało im tylko na tym jak wyglądam.


poniedziałek, 4 stycznia 2010

mały rachunek sumienia 2009

Tak więc w związku iż jest już Nowy Rok wypadałoby zrobić mały 'rachunek sumienia' i podsumować rok 2009 po czym zamknąć pewien rozdział w moim życiu. ;D
Zastanawiam się od czego najlepiej byłoby zacząć i dochodzę do wniosku iż zacznę od początku jakim był Sylwester 2008/2009, kiedy to balowałam z Sake w Pyrzycach razem z moją kochaną rodzinką i znajomymi. Bawiłam się mimo tego iż moje serduszko cierpiało z jednego tak ważnego powodu. Iż byłam zakochana. W Nowy Rok 2009 stawiałam pierwsze kroki udając szczęście i zadowolenie, choć naprawdę tak nie było. Byłam smutna i rozgoryczona. Zakochana po uszy w osobie, która nie była dla mnie, jednak ciągnęło mnie do niej niezmiernie.
Końcowe dni stycznia, kiedy to z Sylwkiem udałam się na wesele. Zabawa do białego rana, zbyt duża ilość alkoholu i znów zapomniałam o Bożym świecie. Byłam z nim, pragnęłam go! Trzy dni spędzone z nim zmieniły we mnie wiele. Wiedziałam, że nie mogę z nim być, a jednak tak bardzo tego chciałam.Później 31 stycznia odbył się J Rock meeting w Szczecinie. Troszkę śmieszne. Myślałam, że to będzie zwykłe spotkanie fanów j music, jednak okazało się inaczej. Poznałam tam Kustrę, która na początku okazała się wspaniałą przyjaciółką, a z czasem dziewczyną. W między czasie spędziłam z cudownymi ludźmi super imprezę Walentynkową i poznałam wielu nowych znajomych. Poznałam osoby, które mimo wszystko są dla mnie ważne - mówię tutaj o Ocu, Kus i Aparatce. Tyle się wydarzyło, a my nadal razem trzymamy się, i mimo, że niekiedy bardzo długo się nie widzimy bawimy się zawsze tak samo dobrze.
Po imprezie walentynkowej nastał czas tygodnia z Sake. począwszy od zaprawy w Anti po Hormona i coś jeszcze. Spotkania z ludzmi, których tak bardzo kocham. Krótki czas po powrocie do domku miałam pewne załamania nerwowe spowodowane brakiem towarzystwa i ludzi, których uwielbiam. Im bliżej było jednak Krakowskiego konwentu - Magnificon moje samopoczucie poprawiało się. Po raz pierwszy od X czasu spotkałam się z moją najlepszą - Momochan. Pojechałyśmy obie kilka dni przed konwentem do Sake i się świetnie wybawiłyśmy z Fallenem i Ebim. :D Magnificon i te kilka dni w Krk po prostu niezapomniane. Później cały czas marzyłam o tym, by powtórzyć te dni, jednak się nie udało. No cóż. Nie zawsze wszystko wychodzi!
Następnym wydarzeniem, które utkwiło mi w głowie i chciałabym powtórzyć je z całej siły (?) jest tydzień po Magni, wypad do Stargardu, gdzie to Negai wracała o 6 rano do domu i musiała iść na kacu do szkoły i gdzie ja pojechałam do Sake zamiast czekać na busika w Stargardzie razem z Negai. No cóż. Niekiedy mądrości Misowe są na tyle głupie i bezsensowne, że nie ma co ich komentować.
Święta Wielkanocne, które w sumie spędziłam w większości sama w pokoju na dole u mojej babci, przed telewizorem, płacząc, że nie mogę spędzić ich także z tatą. (może w tym roku będzie inaczej i spędzę je z papą? xD Pewnie się ucieszy.)
24 kwietnia - kiedy to zaczął się cały mój związek z Anią. Wspaniałe chwile z cudną dziewczyną. Majówka na głębokim z Ushim, Negai, Ocem, Agą, Sake, Ewą i Fatum niezapomniana. Dni morza w Szczecinie wspaniałe, bo również z Negai, Sake, Kus, Ocem i Agą. Kilka małych posiadówek w Stargardzie i upragniony czerwiec.
 Miesiąc, który okazał się najlepszy pod względem wszystkiego, a najbardziej dzięki koncertowi Limp Bizkit i zobaczeniu swojego Boga na żywo. Tego wydarzenia naprawdę nie zapomnę do końca życia, iż mam tj pamiątkę na kilka lat - tj złamane żeberko. xD Te emocje, gdy widzisz z tak bliska osobę, którą kochasz od podstawówki utwierdzając się w przekonaniu, że nie zobaczysz go nigdy w życiu i nagle wszystko się zmienia... Nagle widzisz kiedy wchodzi na scenę, a ty przyglądasz mu się z zainteresowaniem myśląc czy ciebie zauważy i ciągle szczypiąc się, aby upewnić się, że to nie sen. Łzy radości kiedy śpiewa twoją ulubioną piosenkę i łzy smutku i wielkiego rozgoryczenia, kiedy  wiesz, że to koniec i musisz się rozstać z miejscem gdzie grał zespół i wrócić do domu. Emocje targające tobą - niezapomniane. (więcej tu)
Nie zdążyłam dobrze wypocząć i otrząsnąć się z po koncertowego szoku, a Konecon na mnie czekał otworem. Znów spotkanie z najlepszymi moimi, poznanie nowych wspaniałych ludzi. Najlepsze z Koneconu było to, że Momo później u mnie została na kilka dni <3 Spędziłam z nią najlepsze dni z całego konwentowego okresu. Kiedy to zdałam sobie sprawę jak bardzo mi zależy na tej znajomości.
Po tym znów prawie cały miesiąc wewnętrznego użalania się nad sobą, bo nie ma ich cały czas przy mnie. Błędem jest to, że tak szybko przyzwyczajam się do obecności ludzi, których kocham/lubię/szanuję.
Wielkim następnym wydarzeniem było dla mnie pojechanie na Woodstock. Przygotowania do niego były naprawdę wielkie.  Emocje jak co roku niezapomniane. Ta atmosfera, ci ludzie, ta muzyka. Codziennie pijaństwo od rana do wieczora i nie przejmowanie się niczym. Najlepsze co może być dla kogoś kto kocha ludzi, dobrą muzykę i genialną zabawę. Powrót do domu jak zwykle był najsmutniejszą rzeczą pod słońcem. :C (TU można więcej poczytać o Woodzie)
Po powrocie do domku lekki dołek emocjonalny jednak szybko wyleczony przez Nikku i tygodniowy pobyt z nią.
Jednym z większych wydarzeń roku 2009 w Misowym życiu było powstanie Serków. Pierwsze spotkania są zawsze takie dziwne, jednak to było magiczne. A później co chwile ktoś do grona Serowego świata dołączał.
Jednym z lepszych rzeczy, która się wydarzyła w tym roku jest także tygodniowy pobyt u mojej najukochańszej Momo. Aby móc z nią spędzić tylko te kilka dni, musiałam przewrócić ziemię do góry nogami, okłamać tych, których kocham najbardziej i później zbierać stopniowo bury od nich. Mniejsza o to, bo dla chwil z Tobą było warto. <3 ot co!
Powrót do domku i znów Sero-parti! Następne kilka dni w towarzystwie ludzi, którzy naprawdę dla mnie znaczyli wiele. (bo teraz jest różnie) Koniec sierpnia się zbliżał wraz z czym zbliżały się urodziny Agatki, na które zabrałam ze sobą Ayu i Matta. Teraz uważam, że była to najgorsza decyzja w moim życiu, ponieważ straciłam osobę na której mi cholernie zależało. Fakt faktem, tak jak powtarzano mi, mogłam się na niej przejechać już dawno i byłam zaślepiona... jednak miłość jest ślepa i ja nic nie mogłam poradzić na to, że się zatraciłam. Długotrwałe załamanie i częściowe odizolowanie się od ludzi. Tego było mi potrzeba, aby zapomnieć. Jednak wcześniej chciałam spróbować zapomnieć w sposób inny. I nim był właśnie znów Sylwek. I jeden największy błąd mojego życia: zabawić się uczuciem kogoś innego. Jednak Sylwek będący najukochańszą osobą na świecie zrozumiał mój błąd po raz kolejny i nadal się do mnie odzywa. ;D o!
Po wakacjach znalazłam także krótko terminową pracę jaką było roznoszenie ulotek. Małe pieniądze, ale zawsze to jednak coś. Starczyło na to by jechać na urodziny Ayu i wyprawić swoje. ;D Z moimi jednak był mały problemik, ponieważ Matt nie chciał przyjechać bez Kustry, a ona nie chciała się ze mną spotkać, iż było jej głupio. Łańcuszek szczęścia zamknął się dopiero kiedy porozmawiałam sobie z Kustrą kiedy zaczęłam spotykać się z Patrykiem. Ale zaraz do tego dojdziemy. Także moje 19 urodziny były klawe. Przyjechali ludzie, których kocham i bawiłam się z nimi genialnie. Najbardziej jednak rozśmiesza mnie motyw "motyla śmierci" i mojej orgii w kiblu z Ocem.
Później wiele dla mnie teraz znaczące rozmowy z ludźmi, którzy znaczą teraz dla mnie w ciul wiele. <3 Spotkania mające dogłębny sens i genialną przyszłość.
Listopad przejebany po całości. Jednak końcowe dni  spędzone całkiem miło. W końcu nastał grudzień. Czas niby-radowania się i wzajemnego czegoś tam.. xD W moim życiu pojawiła się nowa ważna osoba. Wszystko co mnie irytowało zaczęło mało obchodzić. Okres przedświąteczny i święta - wspólnie z rodzinką w końcu doszliśmy do pewnych wniosków, które miejmy nadzieję, będą miały lepsze skutki w roku 2010 ;)
I aby wszystko zakończyć ładnie,pięknie pojawił się Sylwester. Noc z 31 grudnia, na 1 stycznia Nowego Roku.
Najlepsze jest to iż w każdej złej i dobrej chwili byli przy mnie ludzie, na których mi zależy. Za co chciałabym podziękować najbardziej Ushiemu, Negai i Sake. 


Myślę, iż rok 2009 był dobrym rokiem. Wiele się wydarzyło, mimo iż większość czasu spędziłam na imprezach i obijaniu się.
Mam postanowienia na rok 2010. Chciałabym aby wszystkie się spełniły, jednak wiem, że to nie jest możliwe.
Wiem jedno. Chcę być szczęśliwa i szczęście dawać tym, którzy chcą je ode mnie otrzymywać.
Chcę mniej wymagać od innych, a więcej od siebie.
Chcę mniej imprezować mimo, że już od samego początku się nie zanosi na to, biorąc pod uwagę dwa pierwsze weekendy. ;D
Chcę w końcu znaleźć pracę, która jest mi tak bardzo potrzebna, by mieszkać w Poznaniu i tam dalej się uczyć.
Wiem, że jeśli będę tego bardzo pragnęła stanie się tak. ^^