środa, 9 grudnia 2009

vol. 73

Zastanawia mnie jedna rzecz.
Ludzie wypowiadają się na pewne tematy naprawdę nic nie wiedząc i nie znając ani sytuacji, ani osoby o której coś mówią.
Wręcz genialnie!
Zastanawia mnie moja osoba i jedna konkretna sprawa.
Dlaczego nie potrafie sie otworzyć? Mówię o swoich odczuciach, emocjach dopiero kiedy naprawdę czuję się rozluźniona i wiem, że nie grozi mi nic – kiedy jestem podpita czy …... Wszystko zaczęło się od jednego tak bardzo głupiego momentu.
Czy kiedykolwiek kochaliście tak mocno, że moglibyście za tą osobą skoczyć w ogień? Ja kochałam.
Czy kiedykolwiek naprawdę dla tej osoby zostawilibyście wszystko? Ja tak zrobiłam. Pokłóciłam się z wieloma osobami, niektórzy nawet należeli do mojej rodziny.
Czy kiedykolwiek czuliście, że możecie milczeć z tą osobą i mimo tej ciszy jesteście szczęśliwi, bo milczycie właśnie z tą osobą? Ja tak miałam.
Czy kiedykolwiek znaleźliście się w sytuacji, że musieliście wybrać między kimś i zawsze wybieraliście tę osobę. Ja w takiej byłam nie raz.
Czy kiedykolwiek wydawało się wam, że każda minuta spędzona z tą osobą jest sekundą, godzina minutą, doba godziną? Ja tak czułam co spotkanie.
Czy kiedykolwiek wszystko to zniszczyła jedna chwila? Ja się w takiej sytuacji znalazłam.
Dlaczego teraz się boję?
Czy naprawdę tak bardzo mocno pokochałam, i tak bardzo zostałam zraniona, a rany, które zostały mi zadane bolą do dziś? Wydaje mi się, że tak.
Boję się, że zostanę znów tak bardzo zraniona jak wtedy. Rzucona w kąt jak pierwsza lepsza zabawka, która nudzi się po kilku chwilach, bądź inna ją zastępuje.
Boję się otworzyć na jakikolwiek związek. Chyba, że mówimy tu o związkach wolnych.
Nikt nikogo nie rani. Nie bawimy się w „kocham cię” i inne takie. Czysty sex bez uczuć. Ale ile tak się da żyć? Ja już chyba nie potrafię. W gruncie rzeczy sama nie wierzę do końca, że to w końcu gdzieś piszę, wyrzucam z siebie te myśli.
Nie wiem czy będę lepiej się z tym czuła, może jednak nie. Jedno wiem na pewno.
Chcę być szczęśliwa, chcę kochać i chcę być kochana. Jednak jest to jedno „ale”.
Ten strach przed stratą i zranieniem. Zastanawiam się dzień w dzień czy powiedzieć o tym, czy po prostu olać tę informację. Sama nie wiem. W sumie sama chciałabym wiedzieć. Jednak jest to małe ale…. Że on może nie zaakceptować tego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

🌸Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
🌺Skoro już tu jesteś, zachęcam do pozostawienia komentarza na temat postu czy bloga. Co o nim sądzisz, co byś poprawił/a.
🌸Staram się odpisywać w miarę możliwości na każdy komentarz.
🌺Dziękuję za obserwację mojej strony. To znak, że to o czym piszę interesuje kogoś :)



🌺Nie bawię się w "obserwacja za obserwację"
🌸Wiem jak trafić na Wasze blogi. Nie musicie pozostawiać linków w komentarzu.
🌺 "Fajny post, wbijaj do mnie/link do bloga" nie będą publikowane.